30 września 2015

Lumos dla akapitów

Tekst napisany przez Niah z Magic Platform.
Oryginalnie artykuł znajdziecie tu: Lumos!

      Porozmawiajmy chwilę o akapitach, bez których nasz tekst byłby odstraszającym morzem znaków. Tak więc, czas zakasać rękawy i przeprowadzić wywiad środowiskowy. Sprawdźmy, co mają nam do powiedzenia zwyczajni zjadacze chleba na ten temat:
Anonimowy Dobry Człowiek: Hmm... W sumie to mogą być do tego dwie odpowiedzi: 
  1. To wcięcie w tekście, które ma zagwarantować większą przejrzystość tekstu, ale to chyba bardziej potoczne.
  2. To po prostu wyodrębniona część tekstu... można powiedzieć, że to coś podobnego do paragrafu, zaczyna się wcięciem.
      Nie jest tak źle, jak na sam początek. Owszem, akapit rozpoczyna się wcięciem w tekście, które pomaga nam uniknąć wspomnianego wcześniej morza znaków. Jest też wyodrębnioną częścią tekstu, ale na pewno nie jest paragrafem! Zobaczmy zatem, co ma nam do powiedzenia kolejna osoba:


Ukeź: Masz nową myśl w tekście, po enterze, że tak to ujmę, możesz sobie dać i wcięcie, a możesz i tego nie robić.

      Tutaj też mamy jedną dobrą rzecz – nowa myśl rozpoczyna kolejny akapit. Co do tego wcięcia w tekście... nigdzie nie jest to czarno na białym napisane, że wcięcie musi być ani jakie ma mieć wymiary. Wcięcie się przyjęło, bo sprawia, że tekst jest przejrzysty i nie jest łatwo się w nim zgubić. Umówmy się, że stosujemy wcięcia. Jakiej wielkości? To już zależy od każdego z osobna.
      Wróćmy jednak do naszego pytania, czym dokładnie jest ten nasz akapit. Już jakieś podpowiedzi mamy, coś nam świta, ale to chyba jeszcze nie jest dokładnie to, co chcemy osiągnąć.
      Zobaczmy, co na ten temat ma nam do powiedzenia Wikipedia:
Akapit (od łac. a capite, dosł. od głowy, czyli początku) – podstawowy sposób dzielenia łamu na rozpoznawalne wzrokiem mniejsze fragmenty w celu zwiększenia czytelności tekstu. Podstawowa jednostka logiczna dłuższego tekstu, składająca się z jednego lub wielu zdań stanowiących pewną całość treściową (myśl). Zadaniem akapitu jest wyraźne zaznaczenie nowej myśli w bieżącym wątku wypowiedzi.
      Nie jest to zbyt zrozumiałe, prawda? Po kolei, zatem – już sama nazwa nam mówi, że akapit stoi na początku i nikt nie zamierza się z tym spierać. Za jego pomocą dzielimy tekst tak, by każdy na pierwszy rzut oka był w stanie zorientować się, ile akapitów mieści się na jednej stronie. Jak już wiemy, robimy to, by tekst był bardziej przystępny i czytelny. Wiemy też, że jeden akapit wyraża jedną nową myśl. To, w ilu zdaniach ją zrealizujemy, zależy od nas.

      Skoro już wiemy, czym jest akapit, możemy przejść do jego stosowania.
Nie ma jakiś odgórnie narzuconych zasad stawiania akapitów, ale możemy sobie ułożyć kilka pomocnych wskazówek.

  1. Już któryś raz to powtarzam, że akapit to nowa, jedna myśl. Jedna. Nie dwie, trzy czy siedem, dlatego starajmy się tego trzymać. Owszem, jeżeli kilka myśli jest ze sobą ściśle powiązanych (np. wygląd i ubiór bohatera) możemy złączyć je w jedno. Pilnujmy się jednak, by...
  2. … akapit nie był zbyt długi. Załóżmy, że jeżeli twój akapit zajął już ponad pół strony A4, to musisz się wrócić i go podzielić. Im dłuższy jest akapit, tym ciężej się go czyta.
  3. Nie wpadajmy też w skrajności i nie róbmy bardzo krótkich akapitów! Tutaj trzeba znaleźć złoty środek.
  4. Pamiętajmy też o tym, by akapitów na siłę nie rozbudowywać. Każda rzecz, zdarzenie lub osoba, którą chcemy opisać, trzeba traktować indywidualnie i nie można zakładać, że skoro poprzedni akapit wyszedł mi na dziesięć linijek, a drugi na trzy, to coś jest nie tak. Akapit to myśl. Myśl się kończy, kończy się akapit.
  5. Może zniszczę światopogląd co niektórych, a przynajmniej zachwieje się on w posadach, ale dialog też jest traktowany jak akapit i jest przed nim wcięcie. Ja wiem, że to boli, ale tak jest.
      Akapity mają różne zastosowania. Nie powiem, że są ich specjalne rodzaje, bo nie ma, ale akapit potrafi wpływać na odbiór tekstu.
      Są akapity, które przekazują informacje. Z jednej skaczemy do drugiej. Zazwyczaj są poświęcone opisowi bohatera, miejsca w którym się znajduje, jakiegoś przedmiotu lub zjawiska.
Przykład:
„Adrian był niewysokim chłopcem z burzą rudych loków, które żyły w konflikcie z grzebieniem. Jego buzia usypana była taka ilością piegów, że z daleka wyglądał jakby miał opaleniznę, chociaż w rzeczywistości był nieprzyzwoicie blady.
Nosił workowate spodnie z zieloną gwiazdką naszytą na lewym kolanie, które były na niego za długie i przykrywały czarne, wysłużone trampki. Na ciemnej koszulce miał złote, trochę sprane logo Coca Coli.”
      Suche informacje. No początku trochę o twarzy naszego Adriana, a później o jego wyglądzie. W następnych akapitach moglibyśmy dodać informację o przystanku, na którym stał, starszej pani, która siedziała na ławeczce i czytała gazetę, a nawet o autobusie, który nadjechał.
    Akapitami także budujemy napięcie. Trzeba to jednak robić w odpowiedni sposób tak, by nie zepsuć efektu, ale gra jest warta świeczki, jeżeli nam się to uda.
Przykład:
„Najpierw poczuł, że temperatura w pokoju się zmieniła. Zdecydowanie zrobiło się chłodniej. Nieprzyjemny dreszcz przebiegł mu po plecach, a włoski na rękach stanęły dęba.
Gdy coś skrzypnęła za jego plecami, nerwowo złapał za kij od szczotki i stanął w pozycji bojowej, wpatrując się w ciemność. Kropla potu spłynęła mu po skroni, ale ani drgnął.
W ciemnościach coś się poruszyło. Chłopak, nie czekając ani chwili dłużej, rzucił się do przodu z walecznym okrzykiem, nie dając napastnikowi czasu na reakcję.
Tylko, że napastnika nie było, ale za to wystraszył na śmierć kota sąsiadów, który z wrażenia spadł na podłogę i uciekł w popłochu.”
      Przy tego rodzaju akapitach trzeba wiedzieć, co chce się osiągnąć, ponieważ takie „przeciąganie” na siłę sprawi, że czytelnik, zamiast czytać w napięciu, zacznie ziewać.
      Jeżeli chcemy coś podkreślić: zdarzenie, żart czy cokolwiek innego, również możemy zrobić to za pomocą akapitu. Trzeba go zaplanować wtedy tak, by najlepszą część zostawić na koniec i wtedy wytransportować ją do następnego wiersza.
Przykład:
„Matka zgodziła się zamieszkać na stałe u Thomasa. Właściwie, prawie przez całe wakacje przenosiliśmy wszystkie rzeczy z Stralauer Straße na Quai de Valmy, a rodzeństwo Toma przychodziło w odwiedziny w regularnych odstępach.
W kolejności alfabetycznej, a nawet parami.”
      Tutaj budujemy napięcie w jednym akapicie i rozładowujemy je w następnym, najlepiej krótkim. Czy zakończymy go w zabawny sposób czy nie – nie ma to większego znaczenia. Aby miało to sens, a ostatnie zdanie nie zostało „wyrzucone” na siłę, bo tak jest fajnie.

      Przepisu na akapity nie ma. Najlepiej zaczynać powoli, od niezbyt długich, by wyrobić sobie nawyk ich stawiania, a gdy poczujemy się z nimi pewniej, możemy eksperymentować na różne sposoby, jak uatrakcyjnić Nasz dzieło.

      Jednak została jeszcze jedna, ważna kwestia, której nie omówiliśmy – jak właściwie stawia się te całe akapity?
      Zacznijmy powoli i od początku, czyli od edytora tekstu, w którym większość z Nas pisze swoje teksty. Zrobienie w nim akapitu jest banalnie proste i można to zrobić na dwa sposoby:

  1. Używając paska nad oknem tekstu, którym pogłębiamy wcięcie. Ważne jest, by przesuwać tylko górny wskaźnik, bo jeżeli przesuniemy dolny, zamiast wcięcia, zrobimy większy margines.
  2. Drugim sposobem jest ustawienie wartości, czyli głębokości wcięcia w „Układzie strony”. Polecam to rozwiązanie, gdy komuś potrzeba jest niestandardowa wartość (przykładowo, 1,53 cm).
      Nie jest to metoda tylko i wyłącznie do Worda, ale wszystkich programów tekstowych, które są najczęściej używane.

     Jeżeli chodzi o robienie akapitów bezpośrednio na blogu, sprawa jest taka, że jest kilka metod. Postaram się Wam przybliżyć te najprostsze.

      Najbardziej oczywistą i prostą metodą jest wklejenie kodu CSS do Projektanta szablonów. Ten prosty zabieg pozwala nam cieszyć się akapitami bez konieczności ręcznego ich wstawiania.

.post-body {text-indent:wartośćpx;}

      Tylko zaraz, zaraz. Co zrobić, jeżeli moje formatowanie w połowie tekstu nagle zniknęło? Nie ma, przepadło i już? W takiej sytuacji trzeba się upewnić, czy z kodem HTML naszego posta wszystko jest w porządku.

      Jeżeli ktoś chce wstawić akapit w jednym, konkretnym miejscu lub o większej głębokości, wystarczy wkleić ten kod:

<div style="text-indent: wartośćpx;"> Twój wymarzony tekst </div>

       W wypadku, gdy nie chcemy mieć akapitu, wpisujemy wartość 0px.
      Ok, zrobiliście wszystko tak, jak napisałam, a na podglądzie dalej blok tekstu bez najmniejszego wcięcia. Co jest nie tak? Otóż, nie zawsze na podglądzie widać akapity, więc proszę nie wpadać w panikę, dopóki nie opublikujemy nowego postu. Blogger ma wiele zalet, ale nie jest idealny ;)

      Odniosę się jeszcze krótko do faktu, dlaczego nie powinno się używać spacji do robienia akapitów – ponieważ spacja nie ma stałej wielkości. Jeżeli nasz tekst jest wyjustowany, to właśnie spacja sprawia, że idealnie pasuje do lewej i prawej krawędzi, poprzez zwiększanie lub zmniejszanie swojej objętości. Dlatego, gdy zrobimy wcięcia spacją, w jednym miejscu będą one zaczynały się wcześniej, a w drugim później.

      To już wszystko, co powinniście wiedzieć. Myślę, że trochę przybliżyłam wam temat akapitów, jak i samego formatowania tekstu!

9 komentarzy:

  1. Lubię te Twoje wpisowywody, a ten jest wyjątkowo ciekawy:)
    Zapraszam na rozdanie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziewczyny, naprawdę super, że spodobał się Wam mój artykuł i chcecie pokazać ludziom, że coś takiego istnieje, ale nawet jeżeli wklejacie link do oryginału i autora, na gacie Merlina, napiszcie mi najpierw o tym, a nie bierzecie jak swoje, co? Ja na Was nie nakrzyczę, ale to niemiłe, gdy widzę swoje artykuły na innych blogach, a nikt mnie nawet o zdanie nie pytał. Na MP jest mój mail, korzystajcie to podeślę Wam nawet wersję z formatowaniem Bloggera.
    Pozdrawiam, Niah.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sporo wcześniej pytałam o publikację na Katalogowo i wisi tu już szmat czasu. Jedyna różnica, że wcześniej był na podstronie.

      Usuń
    2. Powiem Ci, że przebrnęłam przez komentarze na całym blogu rok wstecz i żadnego komentarza pytającego o publikację nie znalazłam i tak, dla mnie to jest różnica, czy dodajesz link do artykułu czy publikujesz go jako post u siebie. A wisi tutaj już szmat czasu, ponieważ nie zaglądam na katalogi zbyt często.
      Pozdrawiam, Niah.

      Usuń
    3. Szczerze - ani nie interesują mnie Wasze braki w informowaniu się nawzajem, ani Twoje żale. Zwyczajnie nie mam na nie czasu. Jeśli tak bardzo Ci przeszkadza, że wisi tu Twój artykuł (który mam prawo wkleić jak każdy inny - publikujesz go w sieci, więc w rzeczywistości nie masz do niego większych praw i żaden wklejony pseudoparagraf wyłączności na treść Ci nie zapewnia), to oczywiście mogę go usunąć razem z resztą odnośników z podstron.
      Proponuję zerknąć do pierwszych 10 maili na Gmailu z początków współpracy Katalogowo i MP.
      Mam nadzieję, że nie będę musiała więcej tracić czasu na takie dyskusje i liczę wreszcie na konkretną odpowiedź, czy życzycie sobie udostępniania, czy też mam usunąć całość.
      Pozdrawiam,
      Krzywołap

      Usuń
  3. Ale ja się wcale nie żalę. Jakbyś nie zauważyła, MP nie działa od jakieś czasu prawidłowo i niestety, mail od Was nie widnieje dalej na głównej poczcie, więc mogłam o tym nie wiedzieć. Jakbym chciała, byś usunęła post, napisałabym o tym od razu. Z tym, że nie o to mi chodzi. Sama jakiś czas temu pisałaś z pytaniem, co z MP, więc Cię interesowało, czy działa czy nie. Obecnie jestem tam sama i nie mam dostępu do wszystkich informacji - o współpracach między innymi. Gdybym wiedziała, nie pisałabym w końcu takiego komentarza. Jeżeli ustaliłaś takie warunki z dziewczynami, niech tak będzie. Teraz już o tym wiem i nie będę tych warunków zmieniała pod siebie. A jeżeli męczące jest dla Ciebie wyjaśnianie takich spraw, to cóż, ja o tym wiedzieć nie muszę.
    Pozdrawiam, Niah.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no bez przesady, po te całe kłótnie ;) Za ostro :D
      Rozumiem Twoją postawę Niah, na Twoim miejscu też bym chciała wyjaśnić takie kwestie, ale mogłaś najpierw zapytać, czy ktoś z Twojej byłej załogi się z nami wcześniej umawiał albo dał zezwolenie na publikację, a nie od razu nas ochrzaniać...
      Krzywołap haruje jak wół, ledwo ogarnia życie i jeszcze ciągle ktoś ma do niej pretensje, mimo że wszystko zrobiła tak, jak powinna. Ogarnijcie się ludzie, ona nie jest robotem!
      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Jakbym miała kontakt z dziewczynami, tak bym zrobiła. Poza tym nie uważam, bym zareagowała agresywnie, ponieważ zwyczajnie poprosiłam, by takie rzeczy kontaktować ze mną. Niczego usuwać nie chciałam, nie krzyczałam, przedstawiłam swój punkt widzenia. Jedyne co mogło wyjść ostro, to moja reakcja na ton wypowiedzi Krzywołap, bo nie lubię takiego podejścia do sprawy. Każdy ma jakieś problemy, ale nie wszyscy muszą o tym wiedzieć.
      Pozdrawiam, Niah.

      Usuń
    3. Chodzi mi głównie o to, że z góry założyłaś, że podebrałyśmy ten artykuł. Nas też mogłaś zapytać, nie tylko Twoi byli współpracownicy mają takie informacje... I tyle z mojej strony ;)
      Pozdrawiam! :)

      Usuń

© Agata dla WioskaSzablonów | Technologia blogger.