2 sierpnia 2015

Wywiad z Caerie: Potęga jedności bywa nieobliczalna


Fanfiction / Harry Potter / Inne



Julian: Witam serdecznie!
Caerie: Ja również witam serdecznie.

 J: Jak Ci mijają wakacje?
C: Pracowicie. Są to pierwsze wakacje, których nie spędzam ze znajomymi, lecz większość czasu w pracy  właściwie to mam tylko dwa tygodnie dla siebie, w Polsce, a resztę spędzam za granicą.

J: Zatem sporo zajęć! Gdzie byś wyjechała, gdybyś miała czas i fundusze?

C: Może to i dziwne, ale nie mam marzeń, które opierają się o rzeczy matrymonialne, dlatego nigdy nie obrałam kraju, do którego bym wyjechała z pieniędzmi. Raczej chciałabym pracować w Anglii, Norwegii, bądź Niemczech, a za zarobione fundusze zwiedzać kraj, ściągnąć brata i zaliczyć każde wesołe miasteczko w Europie.

J: Każde wesołe miasteczko! Ambitnie. Którego  jeśli któregokolwiek  z bohaterów swojego opowiadania zabrałabyś na taką wycieczkę?
C: Zdecydowanie małą Lori! Jestem pewna, że mała pokochałaby każdą atrakcję, którą zapewnia wesołe miasteczko. Może na chwilę by opanowała swoje emocje.

J: Może to jest sposób na uspokojenie jej, który powinna zastosować Coline? :D
C: Wydaje mi się, że jej nieumiejętność opanowania magii wcale nie zostanie poskromiona przez mugolskie zabawki. Charakterek na pewno, jednak nie magia.

J: Możesz zatem dać jakąkolwiek wskazówkę co do tego, co właściwie tę magię ostatecznie poskromi?
C: Umysły Lori oraz Anabell są ze sobą połączone. Żeby poskromić jej magię, mała musi się otworzyć na uczucia, wspomnienia matki. Problemem jednak jest to, jak to zrobić.

J: Znasz już odpowiedź na to pytanie, czy liczysz na to, że coś wpadnie Ci do głowy w trakcie pisania?
C: Mam taki zwyczaj, że dopóki nie mam rozplanowanej całej fabuły, nie zaczynam publikować bloga. Oczywiście, to zmienia się z rozdziału na rozdział, jednak ogólny zarys muszę mieć. Tak jest z "Jednością"  konkretna fabuła na wszystkie rozdziały, tak więc na to również znam odpowiedź.

J: Z Twoim opowiadaniem o Dramione jest podobnie, jak rozumiem?
C: Oczywiście, że tak. Tak samo jak z każdym innym opowiadaniem, które kiedykolwiek zostało zaczęte.

 J: Jak dużo ich było? W tym momencie opublikowanych znalazłam trzy z Twoich blogów, ale domyślam się, że było ich więcej?
C: Kiedyś pisałam jeszcze Drinny, jednak po przeanalizowaniu go usunęłam i chciałam założyć na nowo, po zmianie rozdziałów, jednak aktualnie doskwiera mi brak czasu. Dodatkowo pisałam Sevillę oraz mnóstwo miniaturek.

J: To całkiem sporo! Jak długo piszesz?
C: Zaczęłam pisać gdzieś w gimnazjum, zawsze to było związane z Harrym Potterem, jednak przełomowy moment, gdy zaczęłam udostępniać swoje treści, to okolice lipca 2014 roku.

J: I przez cały ten czas udało Ci się nie stracić inspiracji?
C: Kilkakrotnie traciłam wenę i ochotę na pisanie. Myślałam, że jestem beznadziejna i nic nie potrafię zrobić dobrze. Mimo wszystko, trwało to tydzień, dwa, czasami do miesiąca, jednak zawsze wracałam z większą, bądź mniejszą ochotą na pisanie. Jestem uparta, a co za tym idzie  dążę do postawionego sobie celu.

 J: A tym celem jest...? Po prostu skończenie opowiadania, czy planujesz związać z pisaniem swoją przyszłość?
C: Skończenie opowiadania  owszem, ale przede wszystkim nie chcę zawieść ludzi, którzy czekają z niecierpliwością na nowe rozdziały.

J: To ludzie z Twojego otoczenia, czy wyłącznie internetowi czytelnicy?
C: Większość osób poznanych przez internet, żyjących na drugim końcu Polski. Są też jednak osoby, które poznałam bliżej i traktuję ich tak, jak moich przyjaciół będących na miejscu.Tylko jedna osoba z mojego otoczenia wie, że piszę. Ma równie wielkiego fioła na punkcie Harry'ego Pottera co ja.

J: Którakolwiek z tych osób zna Twoje plany co do opowiadania, czy może zazdrośnie ich strzeżesz?
C: Kamila, niegdyś moja beta wie wszystko o każdym rozdziale, zna całą fabułę i kibicuje mi najbardziej. Nigdy nie byłam zazdrosna o swoje pomysły  jeśli jest osoba, która chce podjąć się tego samego tematu, proszę bardzo. Zobaczymy, czy jest w te klocki lepsza.

J: W ilu rozdziałach planujesz zamknąć historię?
C: Jedność? W około dwudziestu chciałabym się zamknąć.

J: To całkiem niewiele. Masz jakieś plany na kolejne opowiadanie?
C: Aktualnie mam zamiar zakończyć te dwa, które publikuję. Następnie chciałabym kontynuować to, co porzuciłam, ewentualnie napisać Jily/Snily.

J: Masz na nie jakiś konkretny pomysł, czy pozostają w sferze niesprecyzowanych planów?
C: Jeszcze się nad tym nie zastanawiałam. Pomysł zapewne wpadnie mi do głowy w najmniej spodziewanym momencie.

J: Tak było z pomysłem na "Potęgę jedności..."?
C: Tak. Pamiętam, że pomysł na Lori wpadł mi do głowy w momencie, gdy oglądałam z chrześniakiem mojego chłopaka bajki, zaś cała fabuła kreowała się w autobusie, gdy wracałam do domu. Z "Dla miłości warto przecież żyć" było trochę inaczej – oglądałam siódmą część Harry'ego Pottera i po seansie, gdy szłam na spacer, wyobraziłam sobie, jak mogłyby wyglądać relacje między Hermioną a dwójką chłopaków oraz Draconem. 

J: Z weną jest tak samo? Przychodzi sama z siebie, w najmniej oczekiwanym momencie, czy musisz korzystać ze sprawdzonych sposobów szukania inspiracji?
C: Właściwie, to ciężko powiedzieć, kiedy przychodzi mi wena. Tak naprawdę chodzi tutaj o zmuszenie się do pisania, a gdy zacznę – samo się pisze. Najcięższe jednak jest właśnie skupienie się tylko na rozdziale, gdy za oknem taka piękna pogoda i niesamowici ludzie.

J: Jest ktoś, kto jest Twoim pisarskim autorytetem?
C: Chyba nie przywiązuję uwagi do autorów.





J: Do czego zatem?
C: Bardziej do tego, w jakiej osobie książka/opowiadanie jest napisane, kto jest głównym bohaterem i czy jest dużo opisów, czy raczej autor skupia się na dialogach.

J: Jesteś w stanie wskazać swoją ulubioną książkę?
C: Ciężko nazwać ją ulubioną, jednak często wracam do "Niebezpiecznej znajomości" Pani Christine Drews.

J: To może przechodząc już do trzech pytań na koniec: czy ta książka jest przedmiotem, który zabrałabyś ze sobą na bezludną wyspę?
C: Myślę, że od książki wolałabym wziąć coś, na czym mogłabym pisać.

J: Wolisz dawać prezenty, czy je otrzymywać?
C: Dawać, nie lubię prezentów.

J: I ostatnie: książki w twardej czy miękkiej okładce?
C: W miękkiej – niestety, ale jestem osobą, która lubi powyginać grzbiety.

J: I to by było na tyle: dziękuje bardzo i życzę powodzenia w pisaniu!
C: Ja również dziękuję. Miłych wakacji!

1 komentarz:

  1. O, a ja mam pytanie o odczucia autorki przedstawionego opowiadania w związku z przeprowadzonym wywiadem. Może jeszcze tu zerknie, jest nadzieja.

    OdpowiedzUsuń

© Agata dla WioskaSzablonów | Technologia blogger.