19 kwietnia 2015

Nowe rozdziały

ODMOWY:
1. Sheeiren Imai - brak kategorii bloga

Do Colleen A: Nie uwzględniłaś w formularzu autora bloga. Następnym razem zgłoszenie zostanie odrzucone.
Do Królewny Śnieżki:  Nie uwzględniłaś w formularzu autora bloga. Następnym razem zgłoszenie zostanie odrzucone.
Do Stray: Z prośbami o zmiany należy się zgłaszać do odpowiedniej zakładki. 




Into dust, n #47
"Popatrzcie, no tylko. Superman w spódnicy. Wybawicielka uciśnionych. Skarb, nie kobieta. Zażenowany potrzaskiem w jakim się znalazł, niepewnie otwiera jedno oko i mocniej przylega do podłoża. Jego nozdrza natychmiast wypełnia zapach brudnego śniegu zmieszanego ze stęchlizną. Oczom zaś ukazuje się niebotycznie wysoka, srebrna szpilka. Na oko ma jakieś dwanaście centymetrów i wciąż stanowi doskonałe preludium do ewentualnego marsza żałobnego, który zagrają na jego cześć. Szybko odechciewa mu się dramatyzowania. Nie chcąc silić się na wypominamy mu przed momentem patos, unosi się nieco, a przynajmniej na tyle, na ile pozwala mu Znajoma – Nieznajoma i bąka niemal z wyrzutem:
- Ch... Chloe? "
Ulotna
Romans




Prolog
"Jakby ktoś pytał, to prolog dlatego, że postanowiłam napisać alternatywną wersję tego opowiadania.
Dwadzieścia pięć lat służby nie uodporniło go na okrucieństwo świata. Przeciwnie, każda nowa sprawa zostawiała rysę na jego i tak już dostatecznie okaleczonym sercu. Fatalne samopoczucie i zaniżoną samoocenę ukrywał od maską obojętności, którą ściągał tylko zamknięty w czterech ścian. Miał w życiu dwa nałogi: papierosy i samotność, przy czym pierwszy z nich zatruwał mu ciało, a drugi umysł. Z żadnym z nich nie walczył, nawet nie próbował. Nie wierzył też, że kiedykolwiek będzie szczęśliwy.
Stray 
Kryminalne




[KV] Rozdział 3 "Attack"
W końcu odłożyła telefon. Już odczuwała pierwsze skutki wyjścia na balkon. Objęła swoje nogi, żałując, że nie ma z nią żadnej żywej duszy, do której mogłaby się przytulić.
LadyEllien
Zbiory opowiadań




35 Zaginione ingrediencje
Wreszcie, gdy Severus chciał nabrać nieco wywaru, płyn w kociołku spienił się podejrzanie i chłopak zawahał się. Nagle jego oczy rozszerzyły się i rzucił się do tyłu, dosłownie w ostatniej chwili ciągnąc za sobą Lily. Upadli, gdy z kotła we wściekłym, spienionym pióropuszu wystrzeliła mieniąca się błękitem mieszanina. Niby żywe stworzenie, substancja rozeszła się po suficie, tworząc jednolitą kolumnę i szybko stygnąc. Slughorn już unosił różdżkę, jednak wcześniej severusowa mieszanka implodowała, bryzgając na wszystkie strony skrzącym deszczem kropel.
Dumni z siebie Huncwoci oglądali całe przedstawienie zza bariery stworzonej przez Remusa. Uznawali, że za kawał spłatany Snape’owi warto dostać szlaban.
A.
FanFiction / Harry Potter / Czasy Huncwotów




Rozdział 5: Ognista Whisky
"- Nie mów do mnie Liluś - rzuciła chłodno Evans.
Jej ton był tak ostry i nieprzyjemny, że Meadowes aż podskoczyła. Collie spojrzała na nią ze szczerym zdziwieniem. Po krótkiej chwili ciszy, wybuchnęła gromkim śmiechem, łapiąc się niezgrabnie za brzuch.
- Bo ona woli po nazwisku - wybełkotała Dorcas.
- Co? - spytała mało inteligentnie szatynka.
- No Potter - rzuciła blondynka, wykonując okrężny ruch dłonią, jak gdyby ten gest miał wszystko wytłumaczyć. - Lily... Potter.
- Jesteście chore - warknęła Evans."
Colleen A
FanFiction / Harry Potter / Czasy Huncwotów




Rozdział 2
"- Auć! - zawył Alec, kiedy dwie dziewczyny powaliły go na ziemię. Dlaczego to zrobiły? Czy im czymś zawinił? Wiedział jedno - bolało go ramię i to bardzo.
- Co wy na Anioła wyczyniacie?! - wykrzyczał zbulwersowany Jace. - Zwariowałyście?! 
- My? Dlaczego? - roześmiała się jedna. Miała czarne włosy i brązowe oczy. - To mój przyszły mąż. - Popatrzyła się na niego z niechęcią, a później przesunęła wzrok na rannego chłopaka. - Niedługo będziemy razem – szepnęła. Jej usta zbliżały się do ust Nephilim. Oczy Aleca rozszerzone były w przerażeniu.
- On jest mój! - Rzuciła się na nią niebieskooka blondynka. Przetoczyły się koło fontanny, szarpiąc się za włosy i warcząc na siebie. - Nie odbierzesz mi go! - wykrzyknęła, a druga dziewczyna uderzyła ją z liścia.
- Milcz wariatko! Miałam cię za przyjaciółkę! - oznajmiła brunetka. Jej twarz miała zacięty wyraz, a grymas na twarzy mówił, iż nie łatwo odpuści. 
- Obydwie się uspokójcie! - Próbował ratować sytuacje Jace. Niestety na daremne, dziewczyny nie zamierzały przestać. Wydawać by się mogło, że słowa chłopaka zdeterminowały je jeszcze bardziej. - Co one najlepszego wyprawiają? - zapytał przyjaciela, który właśnie otrząsną się z szoku i powoli podnosił się z ziemi. 
Królewna Śnieżka
FanFiction / Dary Anioła




Rozdział 01: Sprawa 1. Afrodyta
- Skoro mamy to za sobą, czas się napić – powiedziała radośnie, biorąc szklankę z procentowym napojem. – Dość długo tych mężczyzn nie ma – spojrzała na scenę – półgodziny już minęło.
Nagle przestała grać muzyka i włączyły się światła. Tańczące kobiety westchnęły z goryczą, z niepokojem rozglądając się po sali. Niebawem Basia zauważyła, jak jeden z tancerzy, przebrany za policjanta, zaczął nerwowo rozmawiać z ochroniarzem. Oznajmiła szybko koleżankom, że sprawdzi, co się dzieje, i wzięła ze sobą torebkę, w której trzymała odznakę. Trzymała ją zawsze przy sobie, bez względu na to, czy była na służbie, czy nie. Mogły się przecież zdarzyć najróżniejsze przypadkowe sytuacje, jak ta w tej chwili.
- Co się dzieje? – zapytała mężczyzn. – Jestem z policji – pokazała im odznakę.
- O jak dobrze – westchnął z ulgą tancerz. – Mamy w klubie zabójstwo.
Dusia
Kryminalne



Rozdział XIV
"- Jak mówiłem, żyję na tym świecie dość długo. Potrafię dostrzec, co teraz dzieję się w twoim sercu. Josephine… Zakochiwanie się we mnie przyniesie ci jedynie cierpienie. Powinienem uświadomić ci to już wcześniej, ale… nie chciałem cię krzywdzić.
Dopiero, co uspokojone bicie serca, z powrotem przeszło w galop. Dotyk jego smukłych palców na moich policzkach, wywoływał we mnie dreszcze. Czułam, że ze zdenerwowania, zaczynają mi się pocić ręce. Chciałam się odsunąć, ale nie mogłam wykonać żadnego ruchu. Jego dotyk wprowadzał mnie w stan bezwładności."
Anqqa
Fantastyka / Fantasy




23. Ceremonia Przynależności
Lestrange wymierzyła we mnie różdżką.
- Mam cię zabić od razu, czy najpierw torturować? - wysyczała.
A już chciałam się poddać i zrezygnować z grania mojej roli. No, ale jeśli tak bardzo chce mnie zabić, nie będę przeszkadzać. Po prostu umilę sobie czas przed śmiercią i zostanę odpowiednio zapamiętana. Za kilka lat, Lestrange będzie wspominała Raylïe Jerks, i, zalewając się rzewnymi łzami, żałowała, że mnie zabiła. Hmm... Mało prawdopodobne.
- Co wolisz? - powtórzyła śmierciożerczyni.
- Powrót do Hogwartu? - zasugerowałam.
Lestrage prychnęła.
- Takiej opcji nie ma. Crucio!
Poczułam ból, jakbym była jedyną tarczą podczas wieloosobowego konkursu łuczniczego, z bardzo utalentowanymi strzelcami, jakby przeszywało mnie tysiące strzał. Upadłam na podłogę, ale udało mi się nie krzyknąć, co chyba zaskoczyło Lestrange. Śmierciożerczyni szybko przerwała zaklęcie.
- No, tak źle nie było - skomentowałam, wstając z podłogi.
Magical
FanFiction /  Harry Potter / Czasy Trójcy




Rozdział XXXIX, w którym odbywa się poważna rozmowa z udziałem istotnych argumentów
- Pobudka! – wykrzyknął, rzucając mu w twarz filiżankę kawy, która stała na biurku. Fusy rozbryznęły się na twarzy Bernarda, filiżanka upadła na parkiet. Kocowilk z wysiłkiem uniósł głowę, spoglądając na Doriana zmęczonym wzrokiem barwy ciemnego bursztynu.
- Ach, Bernardzie! – powiedział Dorian z szerokim uśmiechem, opierając się o biurko. – Jak sądzę, długo czekałeś na ten dzień, kiedy będziesz mógł spojrzeć mi w oczy, ale zapewne nie myślałeś o takich akurat okolicznościach.
Kocowilk milczał. Może był nadal nie całkiem przytomny, a może zgrywał twardego.
- Mogliśmy to załatwić po ludzku, jak dżentelmeni – ciągnął Dorian, starając się wciągnąć go do konwersacji. – Ale ty wolałeś sabotować moje plany, bić z przyczajki jak nędzny padlinożerca. Którym, jak się okazało, istotnie jesteś.
miriamcia668
Groteska




3. Nigdy się nie poddawaj
Kiedy jednak razem z moją ekipą jadę do pubu, aby uczcić świetny występ, upić się do nieprzytomności i przetańczyć całą noc, myślę, że nie chcę takiego życia. Wolałabym być przy Tobie, razem spełniać marzenia, które snuliśmy w gondoli, a potem na jachcie. Kochałam Cię, Victorze, kochałam, kocham i zawsze będę Cię kochać. Wiem jednak, że już za późno na przeprosiny, na odbudowanie tego związku, tej misternej relacji, która nas łączyła.
 kotołaczka02
 Zbiory opowiadań

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Agata dla WioskaSzablonów | Technologia blogger.