3 stycznia 2015

Wywiad z Shay: Wybór między nami

Są Święta i szkoła jest prawdopodobnie ostatnią rzeczą, o której chcemy myśleć, ale opowiadanie napisane tak przyjemnie i lekko, jak "Wybór między nami" potrafi zachwycić nawet pomimo tego, że akcja toczy się w liceum. Bo, jak mówi opis opowiadania: "gdy do miasta wraca była twojej przyjaciółki, a ty zakochujesz się w niej bez pamięci, szkoła przestaje być już jakimkolwiek problemem". Zapraszam zatem na wywiad z Shay, autorką tejże historii.


http://wybor-miedzy-nami.blogspot.com/

Julian: Witam!
Shay: Hej.
J: Chciałam się nieco odciąć od pytania o nick, które zadawane jest chyba w każdym wywiadzie, ale jestem wybitnie ciekawa, czy za prostym "Shay", którego używasz, kryje się jakieś głębsze znaczenie?
S: To w zasadzie dość ciekawa historia, ponieważ mój nick to... literówka. Na forum, na którym kiedyś często przebywałam był zwyczaj witania wszystkich po kolei, po nicku. Pewnego wieczoru przybył do nas kolega, który dość zmęczony, skasował jedną literkę i cały wyraz z nicku mojej koleżanki, Shady Eyes i napisał "Shay". Bardzo mi się spodobało to miano i stwierdziłam, że będę się nim posługiwać. Jak widać bardzo do mnie przylgnęło.
J: Cieszę się w takim razie, że jednak zapytałam! Ile już piszesz, Shay?
S: Piszę od drugiej klasy szkoły podstawowej, co napawa mnie zdumieniem; nie jestem zbyt wytrwałą osobą. Może nie jest to oszałamiająca liczba, ale dla kogoś o tak słomianym zapale jak ja, to naprawdę sukces.
J: Od drugiej klasy szkoły podstawowej? Może nie jestem w temacie tak, jak chciałabym być, ale to chyba jednak trochę oszałamia - przynajmniej mnie. Co tworzyłaś w wieku... ilu, ośmiu lat?
S: Jak byłam jeszcze małą dziewczynką, nie tworzyłam ambitnych historii z morałem. Moje pierwsze opowiadanie było o tym jak wraz z moją koleżanką z klasy przeniosłyśmy się w czasie do starożytnego Egiptu. Brałyśmy udział w wyścigu rydwanów, ona była kochanką faraona, a ja naprawiłam zepsuty rydwan. Opowiadanie jest głupiutkie, ale mam do niego niesamowity sentyment.
J: Przeglądasz je od czasu do czasu, żeby uświadomić sobie jaki postęp zrobiłaś?
S: Tak, czasami mam takie wieczory, gdy zasiadam przed komputerem i czytam te twory sprzed kilku lat, stwierdzając, że to właśnie ta umiejętność, w której widzę największy postęp, pozyskiwanie doświadczeń, nabywanie swego rodzaju dojrzałości. Piszę o innych rzeczach niż dawniej, inne emocje i zdarzenia stały się dla mnie ważne. Myślę, że każdy, kto pisze, dochodzi w pewnym momencie swojej pisaniny do wniosku, że coś w jego spojrzeniu na świat się zmieniło. Mój punkt widzenia zdążył się zmienić już milion razy i czeka mnie kolejny milion takich zmian.
J: Oby na coraz lepsze ^^. Piszesz, że historia w znacznym stopniu bazuje na prawdziwych wydarzeniach z życia Twojego, lub Twoich znajomych. Jesteś w stanie zdradzić co konkretnie nawiązuje do Ciebie?
S: Mogę uchylić rąbka tajemnicy, jednocześnie mając nadzieję na to, że osoby, o których mowa w tej historii, nigdy tego bloga nie odnajdą ^^. Przeszłość Agaty w dużym stopniu nawiązuje do mojej, powiedziałabym, że poza drobnymi szczegółami, nasze doświadczenia są takie same. Zakochałam się swego czasu w cudownej dziewczynie, było nam ze sobą bardzo dobrze, ale różne czynniki zewnętrzne spowodowały rozpad tego związku. Gwoździem do trumny był mój związek z chłopakiem, który pewnego dnia powiedział mi, że mam przed sobą ciężki wybór i muszę się wreszcie zdecydować, bo nikt tego za mnie nie zrobi. Gdy już przecierpiałam to, co moje, stwierdziłam, że moje doświadczenia mogą posłużyć jako inspiracja literacka do jakiegoś opowiadania. Złożyło się tak, że padło na "Wybór...", który od dawna plątał mi się po głowie. Poza historią Agaty, można powiedzieć, że każdy dialog, każde słowo z tego opowiadania ma odbicie w moim życiu. Piszę o rzeczach, które mnie trapią, doprowadzają do szału, uszczęśliwiają, sprowadzają na dno. Wydaje mi się, że dzięki temu moi bohaterowie zyskują cząstkę tego życia, które ja przeżyłam. Sama obdarowuję ich tą cząstką, chociaż niekiedy to dosyć intymne i bolesne szczegóły. Jestem jednak zdania, że wielką siłą pisania jest doświadczenie i to właśnie ono wyrywa postacie z kartonu, a zamiast tego stawia przed nami prawdziwych ludzi.
J: Właśnie to bardzo widać w Twoim opowiadaniu - rzadko kiedy spotyka się postaci tak bardzo żywe i tak mało "papierowe", jak u Ciebie. Wzorujesz na kimś swój styl pisania, czy starasz się jak najbardziej kreować swój własny?
S: Ciężko określić, czy wzoruję się na kimś. Raczej nie czytam utworów z tego gatunku, który sama piszę, denerwuje mnie, że rozterki nastolatków są zazwyczaj przedstawione w nich w taki odrealniony sposób. Uwielbiam za to styl pisania Stiega Larssona - jest specyficzny, ciężki, ale każde zdanie napełnia mnie euforią, zaciekawia, buduje klimat. Rick Riordan - świetnie opowiada o swoich bohaterach, buduje więź z czytelnikiem, gdy skończysz jedną część przygód Percy'ego, to pędzisz po drugą, bo tak bardzo ciekawi cię to, co będzie dalej. Lucy Maud Montgomery - ma śliczny, wdzięczny styl, pełny opisów, bardzo miło się go czyta. Uwielbiam, gdy dotyka mniej cukierkowych aspektów życia, bo nawet wtedy nie traci formy. To taka trójka pisarzy, o których myślę, że są moimi wzorami, ale inspiruję się w zasadzie każdą książką, jaką przeczytam i choć na chwilę zapożyczam odrobinę ze stylu autora. Ta wielka mieszanina wpływów z różnych nurtów literatury to mój styl, nie wiem do końca, jak określić, czym się charakteryzuje, ale wiem, że na pewno czymś się wyróżnia.
J: Wyróżnia się z pewnością opisywaniem przeżyć bohaterów w dość realny sposób Co do bohaterów właśnie - kiedy możemy się spodziewać kolejnego rozdziału ich historii?
S: Powiem ci szczerze, że tego pytania bałam się najbardziej Mam nadzieję, że już niedługo w ramach przedegzaminowej prokastynacji napiszę kolejny rozdział i tym samym pozbawię się przyjemności zdania próbnego egzaminu z matematyki na wysokim poziomie
J: No tak, egzaminy. Stres?
S: Zgadza się. Chcę uzyskać wysoki wynik, ponieważ zależy mi na dostaniu się do mojego wymarzonego liceum na profil biologiczno-chemiczny To moje marzenie.
J: I zostanie lekarzem jak Agata, podejrzewam? ^^
S: Tak, jesteśmy bardzo podobne, co zapewne nikomu nie umknęło Czasami, gdy z kimś oglądam seriale medyczne, jest moment, gdy na ekranie leje się dużo krwi i następuje nagłe zatrzymanie krążenia. Wtedy pytają mnie, czy na pewno chcę to robić. Czekam z odpowiedzią aż do momentu, gdy życie pacjenta zostaje uratowane i mówię z pełnym przekonaniem, że o niczym innym nie marzę.
J: Och. Podoba mi się takie podejście do sprawy (szczególnie, że gąszcz moich znajomych na biol-chemie wybiera ten zawód dla pieniędzy). Chęć bycia lekarzem pojawiła się u Ciebie pod wpływem czegoś/kogoś konkretnego, czy jakoś, nie wiadomo kiedy, sama z siebie?
S: Moja mama jest pielęgniarką, od dziecka mam styczność ze szpitalami, z książkami na temat medycyny, ze wszystkim, co się wiąże z zawodem lekarza i pokrewnymi. Może to zabrzmi dziwnie, ale szpital, w którym kiedyś pracowała moja mama, jest dla mnie jak dom, uwielbiałam tam przyjeżdżać, gdy byłam mała i zdobyłam tam mnóstwo cioć i wujków Zawsze była we mnie ta chęć zajmowania się medycyną i to jedna z dwóch najtrwalszych rzeczy w moim życiu. Drugą jest oczywiście pisanie.
J: Może byłabyś pierwszym lekarzem, do którego poszłabym z chęcią ;-; W każdym razie, wracając do tematu opowiadania - masz w planach jakieś wielkie "bum" w najbliższych rozdziałach? Coś przełomowego dla napiętej sytuacji Agata-Dominika-Sebastian?
S: Nie mogę zbyt wiele zdradzić na temat tego, co będzie się działo w najbliższych rozdziałach, ale powiem, że na pewno będzie ciekawie. Życie moich bohaterów nie będzie łatwe i nie zamierzam czynić losu łaskawszym dla nich. Duma Sebastiana z powodu kontuzji ręki zostanie wystawiona na wielką próbę, Agata, zagubiona w swoich emocjach, będzie próbowała znaleźć porozumienie ze swoją byłą dziewczyną i choć odrobinę zagłuszyć wzrastające w niej uczucia do Dominiki, a Dominika... No cóż, to jedna wielka niewiadoma, ponieważ jest to typ dziewczyny, która niezależnie od tego w jakiej sytuacji się znajdzie, zawsze doleje oliwy do ognia.
J: W takim razie chyba wszyscy czytelnicy - razem ze mną - będą czekać z niecierpliwością. A tak skoro już jesteśmy przy czytelnikach, to czy jest wśród nich ktoś, kogo znasz prywatnie?
S: Tak, znalazłoby się parę osób, które znam w prawdziwym życiu. Znajome, koleżanki, moja najlepsza przyjaciółka. To wdzięczna publiczność, czasami nawet podsuwają mi pomysły na różne wątki Krytykę wolę jednak otrzymywać od osób, które są mi nieznane.
J: A jeśli akurat wena uciekła, a koleżankom też pomysłu brak, to skąd czerpiesz inspirację?
S: Zazwyczaj staram się znaleźć jakieś zajęcie - jadę na rowery, gram w piłkę nożną, oglądam seriale bądź też czytam książki. Pomysł zazwyczaj przychodzi do mnie w najmniej oczekiwanym momencie, czasami to dosyć irytujące, ale zawsze przyjemne. Uwielbiam ten moment, gdy wszystko staje się jasne, a ja wpadam w wir pisania.
J: A jeśli akurat jesteś zajęta? Rzucasz wszystko i piszesz, czy modlisz się, żeby nie przeszło do momentu aż skończysz?
S: To zależy, czym jestem zajęta. Jeśli to nie mama każąca mi posprzątać w pokoju, to rzucam wszystko i piszę.
J: Zrozumiałe A tak z innej beczki - ulubiony filmowy moment?
S: Zakochana złośnica, moment, gdy Katherine próbuje wyciągnąć Patricka z kozy.
J: Rzeczywiście jeden z lepszych momentów kinematografii ^^ Swoją drogą - dlaczego akurat ten film jest Twoim ulubionym?
S: Mam jeszcze parę filmów, do których mam szczególny sentyment - "Młodzi gniewni", "Za wszelką cenę", "Piękny umysł" , "Ogród Luizy". Jednak "Zakochana złośnica" to moje guilty pleasure, mogę oglądać ten film tysiąc razy, a i tak mnie nie nudzi. Jest to inteligentna komedia, zupełnie odmienna od czegoś pokroju American Pie czy głupiutkich filmów o amerykańskich studentów, wątek miłosny jest całkiem logicznie poprowadzony, a i samej Kat nie można odmówić uroku ^^
J: I... Heath Ledger
S: Dokładnie, to jeden z największych atutów tego filmu!
J: Jacyś inni ulubieni aktorzy, aktorki?
S: Z aktorów: Hugh Jackman, Russell Crowe, Sam Claflin, Bradley Cooper, James Dean. Z aktorek: Jennifer Lawrence (uwielbiam ją, jest piękna i naturalna), Angelina Jolie, Audrey Hepburn.
J: W temacie "ulubionych" - ulubiony cytat?
S: "Nie można powiedzieć niczego tak niedorzecznego, czego by jakiś filozof nie powiedział." - Cyceron
J: (Lubię to pytanie, bo dzięki niemu czasem podłapuję takie perełki, dziękuję <3). A gdzie najbardziej chciałabyś pojechać?
S: Hmm... Trudne pytanie. Miejsce, które w chwili obecnej chciałabym zobaczyć najbardziej, to Litwa. W pewien sposób fascynują mnie kraje Wschodu, przede wszystkim Litwa, Ukraina i Rosja. Jednak sądzę, że spodobałoby mi się we Francji i Mołdawii.
J: Gdzie w takim razie chcieliby pojechać Twoi bohaterowie? ^^
S: Dominika chciałaby przede wszystkim osiągnąć wymarzoną stagnację, całe życie spędziła na walizkach i nie można raczej powiedzieć, że mieszka w konkretnym miejscu, raczej tylko "bywa". Sebastian chciałby zobaczyć Stany Zjednoczone, czuje się zafascynowany tamtejszą kulturą i dodatkowo widziałby szansę dla siebie w NBA. Agata lubi Wielką Brytanię i ma nadzieję, że jeszcze niejeden raz do niej wróci.
J: Fakt, że Sebastiana ciągnie do NBA absolutnie mnie nie zaskoczył (nie wiem, czy nie lubiłabym go mniej, gdyby nie grał w koszykówkę :D). W zasadzie to jak wiele wiesz o swoich bohaterach? Znasz ich na tyle, że bez wahania możesz odpowiedzieć kto ma jakie nastawienie do deptania ślimaków, czy są mniej nakreśleni?
S: Deptanie ślimaków to akurat skomplikowana kwestia, moi bohaterowie są akurat nastawieni do tych stosunkowo niegroźnych zwierzątek dosyć pozytywnie i raczej by ich nie deptali Nie skupiam się raczej na takich zbędnych detalach ich historii. Owszem, informacja, czy ktoś lubi sernik może być przydatna jako tło opowieści, ale raczej nie może przysłaniać tego, co dzieje się na pierwszym planie. Na moją korzyść działa przede wszystkim to, że postacie, które kreuję w tej opowieści, są zdecydowanie różne. Dzięki temu różnice między nimi są wyraźnie widoczne na pierwszy rzut oka.
J: To prawda. Trzy krótkie pytania na koniec?
S: No dobrze.
J: Ulubiona pora roku?
S: Lato. Gorąco, wakacje, woda, opalenizna.
J: Pomoc w schronisku dla zwierząt czy zbiórki żywności dla biednych rodzin na święta?
S: Zbiórki żywności. Nie mam podejścia do zwierząt, nie lubię ich zbytnio, poza tym - jestem mięsożercą i czułabym się jak hipokrytka.
J: I ostatnie - masz jakiś swój ulubiony kubek?
S: Kubek, który zamiast ucha ma kastet, jest moim faworytem.
J: Są takie?!
S: Tak, mój św. Mikołaj powinien mi taki przynieść
J: Znaczy, wybacz, to było nieprofesjonalne, ale "kastet" to jedno z moich ulubionych słów. W każdym razie, dziękuję serdecznie za wywiad! I życzę powodzenia na egzaminach i szybkiego powrotu do tej nieszczęsnej klasopracowni z trójką biednych licealistów
S: Mam nadzieję, że oni tam nie poumierali ;p Również dziękuję, bardzo miło było z tobą rozmawiać.

1 komentarz:

  1. Świetny wywiad.
    Rozumiem ból egzaminów - chciałabym mieć tak zaplanowaną przyszłość jak Shay (ciekawa historia z tą literówką).
    I bardzo spodobała mi się cytat, tak swoją drogą c;

    http://niemozliwezycie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

© Agata dla WioskaSzablonów | Technologia blogger.