12 kwietnia 2014

Nowe rozdziały

Jak już może ktoś zauważył, od poniedziałku jestem zmuszona wziąć urlopik. 21 kwietnia wyjeżdżam, przedtem są święta, poza tym muszę przygotować się do wyjazdu, a po powrocie będę musiała nadrobić zaległości. Podczas wyjazdu nie bardzo będę miała dostęp do internetu, a nawet jeśli to tylko chwilowy, nie zdążę zrobić aktualizacji rozdziałów, ale będę zerkała do zakładki. 



— Wystarczy ci tyle, że nie jestem sama?
Początkowo Rafael zupełnie nie zrozumiał. Dopiero z czasem zaczęły docierać do niego poszczególne informacje, a kiedy połączył je w fakt, strach ścisnął go za serce.
— Jest niebezpieczny…?
— Nie mam pojęcia, ale wiem tylko tyle, że działa. Przez cały czas tu jest, ale nie czyni większych szkód. Poza tym Sehma nie robi człowiekowi krzywdy, udziela mu tylko pomocy.
Rafael prychnął.
— Tak, już ja wiem, jak wygląda ich pomoc…
— Nie wiesz — ucięła zirytowana Erin. — Na ogół są bezpieczni, to ci powinno wystarczyć. Nie martw się, postaram się dowiedzieć o nim jak najwięcej i ewentualnie go stąd wykurzyć. Choć Sehma pojawia się ostatnio bardzo rzadko, od dawna na żadnego się nie natknęłam. Ciekawe, kogo wybrał…
— To oni wybierają osoby, nad którą sprawują pieczę? — zapytał Quarsick, którego lek powoli zamieniał się w ciekawość, choć wciąż był nieufny.
— Niezupełnie. Oni po prostu wiedzą, jaka będzie przyszłość danej osoby i jak wiele zależy od Sehmy. Im więcej, tym bardziej doświadczony Sehma musi taką osobę obserwować.
— Tacy aniołowie? — spytał z wyraźną kpiną.
— Tak! — zawołała zaskakująco entuzjastycznie. — Tacy aniołowie czasu.

Methrylis
Fantastyka / Fantasy






Spojrzałem za siebie, gdzie szedł Itachi z Sheeiren na plecach, która zignorowała wytyczne Mirvy, mając szeroko otwarte oczy i co chwilę warcząc coś mojemu bratu do ucha, który kompletnie ją krótko mówiąc olewał. Nie zdążyła go jeszcze poznać, więc nie wiedziała, że on rzadko mówił cokolwiek i nigdy się nie kłócił, zachowując totalną powagę. Uch, to będzie ciężka relacja przy jej charakterze.
Byliśmy coraz bliżej bramy. Mieliśmy do niej już kilka metrów, kiedy odbiliśmy lekko w lewo w stronę budki strażników. Mury okalające miasto były wysokie na ponad dziesięć metrów i za pewne grube na tyle, aby ochronić mieszkańców przed armatami - wynalazkiem tutejszej ludzkości, który dla mnie był niepraktyczny. Po co strzelać ciężkimi kulami z armaty, jak można rozpieprzyć te mury pięścią - jak Sakura - albo kulturalnie wjechać na ogromnym wężu? Dziwny ten Korynt.
Ludzie stojący w kolejce patrzyli na nas z nienawiścią. Ktoś nawet wystartował do Itachiego, lecz ten jedynie się na niego spojrzał i można powiedzieć, że na tym konflikt się zakończył.

Sheeiren Imai
Fan Fiction / Manga & Aanime / Naruto 





*Nie skuwaj się do nieprzytomności.*
Jones, czemu teraz? Ale, hep. W sumie jestem jeszcze przytomna.
- Można prosić? - Uniosłam wzrok na Sasuke, który nagle pojawił się przede mną. Potrząsnęłam głową, skupiając na nim wzrok.
- Ale o co? - Popatrzyłam na niego dziwnie, a on westchnął.
- Do tańca Haruno, do tańca.
- Ale po co? - Zmarszczyłam brwi. - Masz mnóstwo obowiązków, nie? - Dotknęłam jego piersi jednym palcem. - Nie chcę, żebyś mi potem wypominał, że w czymś ci przeszkodziłam.
- Nie będę.
- To mi się śni. - Machnęłam ręką. - Weź mnie obudź i najlepiej zniknij mi z oczu
*Reaguj na to co się dzieje, a nie na swoje urojenia.*
Właśnie. Kierując się tą zasadą to ten moment, kiedy się budzę.
- Zatańczysz ze mną, czy nie?

Sheeiren Imai
Fan Fiction / Manga & Anime / Naruto 





Calum Flynn westchnął.
- Może być i tak, że to kłopoty znajdą nas, nawet gdy nie będziemy ich szukać.
- Brzmisz jak praktyk i znający w tej dziedzinie – zauważył Angus.
- Bo miałem swoje przeżycia – oznajmił Flynn ponuro. – Jestem jednym z tych ludzi, do których kłopoty w tym kraju lgną same. Ale przyjdzie taki czas, że upomnimy się o sprawiedliwość!
- Czyś ty czasem nie socjalista? – zapytał Angus podejrzliwie.
- Gorzej – odpowiedział Flynn. – Irlandczyk.

miriamcia668
Historyczne 





Obudziły go szepty. Bardzo ciche i nerwowe, z których nie mógł pojąć ani słowa. Pomimo zaspania, już po chwili dotarło do niego co to oznacza – Polacy. Był jeszcze zbyt zaspany, by stwierdzić, czy byli już tu w ich obozie, czy dopiero się zbliżali. Trzask łamanej gałązki gdzieś na lewo od niego powiedział mu jednak, że nie ma sensu się łudzić – byli już tu. Serce zaczęło mu bić gwałtownie i szybko i musiał włożyć całą swoją siłę woli w to, aby się nie poruszyć, żeby nie zdradzić, że nie śpi. Dziękował Bogu, że spanie na otwartej przestrzeni napawało go takim lękiem, że spał z rękoma wręcz oplecionymi dookoła karabinu. Tylko, że niewiele mu to dawało, jeśli nie mógł nawet się poruszyć.
Głosy wzmogły się, stały się głośniejsze i bardziej nerwowe. Coś chrupnęło, ktoś krzyknął i rozległ się strzał, przecinający ciszę niczym brzytwa i boleśnie dając się we znaki nieprzyzwyczajonym do tak głośnych dźwięków uszom.

Freyja
Historyczne

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Agata dla WioskaSzablonów | Technologia blogger.