21 stycznia 2014

Nowe rozdziały

Witam w ten cudowny, mroźny, zimowy wieczór.
Jako że po ukończeniu aktualizacji nowych rozdziałów nieco podniosło mi się ciśnienie, usiadłam właśnie z kubkiem gorącego kakao i blachą ciasta z masą krówkową. Ktoś chce? Warunkiem jest przeczytanie regulaminu.
Kochani, ja rozumiem, że w życiu są ważniejsze rzeczy niż czytanie bzdurnych linijek ułożonych przez administrację, ale myślę, że to nikomu tak bardzo nie zaszkodzi. Jeśli Wasz blog jest w zgłoszeniach (niezależnie od tego, jak długo już tam wisi), nie możecie zgłaszać nowych rozdziałów. Ta możliwość jest dla tych, których opowiadanie znajduje się już w jednej z kategorii Katalogowo.
Jeśli powtórzy się ta sytuacja, że będę musiała wystawić odmowy dla osób, których opowiadanie dopiero jest zgłoszone, zacznę wpisywać na czarną listę, opublikuję ją na stronie głównej i osoba ta będzie miała dożywotni zakaz zgłaszania się. Jestem cierpliwa, ale każdy ma jakieś granice.
Tymczasem zapraszam do przejrzenia nowych rozdziałów na blogach istniejących w spisie. Jestem pewna, że każdy znajdzie coś dla siebie!
Przypominam również o konkursie na Segregatorze.



- No zdychaj wreszcie! - warknąłem, kiedy i to nie wywołało pożądanego efektu. Wtedy sobie coś uświadomiłem. Spełnił się mój najczarniejszy scenariusz. Cofnąłem się do Aline, która z determinacją w oczach po kolei celowała nożem w zbliżających się nieuchronnie napastników. Otaczająca nas grupka całkowicie zignorowała mój atak na ich towarzysza, wciąż osaczając nas ze wszystkich stron.
- Yyyy... Aline? Chyba mamy problem - zagadnąłem, opierając się o drzewo tuż obok niej. Rzuciła mi pytające spojrzenie.
- Co jest?
- Prawdopodobnie nie da się ich zabić - odparłem z zakłopotaniem w głosie.
Arcanam
Przygodowe




Alumi przestała płakać. Przerażona patrzyła jak najemnik drży z bólu, próbując złapać oddech. Czuła jak jego uścisk rozluźnia się wraz z ulatującym z niego życiem. Odeszła na kilka kroków, kiedy mężczyzna przewrócił się wypluwając gęstą krew. Kiedy przestał się ruszać podniosła na mnie wzrok. Była nieobecna, a raczej śmiertelnie przestraszona. Zanim zdążyłem cokolwiek powiedzieć pobiegła wgłąb lasu. Nie miałem siły jej gonić.
- Też mi Łowca. - mówiłem do siebie - Jeśli boi się śmierci to nigdy się nim nie stanie.
W rzeczywistości sam czułem się potwornie. Widok człowieka, którego zabiłem przyprawiał mnie o mdłości. Nie chodziło mi o ilość krwi czy haniebność jego czynów. Zabiłem człowieka. Co innego zabić stworzenie piekieł, łypiące na ciebie koślawymi oczami o pionowych źrenicach. Patrząc na człowieka zacząłem czuć się mordercą.
Alexis
Fantastyka / Fantasy




Zastanawiała się, jak wyglądały jego poranki. Czy on też budził się tak wcześnie? Czy też był rannym ptaszkiem, czy może wolał pospać dłużej? O czym śnił? O czym myślał po przebudzeniu? Wyobraziła sobie wysokiego, przystojnego młodzieńca, którego poznała w pierwszej klasie. Widziała go wyraźnie, nienagannie ubranego, z błyszczącymi ciemnymi oczami i delikatnym, czarującym uśmiechem. A tak się bała, że zapomniała jak Tom wygląda! Na jej twarzy zagościł uśmiech, a w kąciku oka pojawiła się łza.
A.
FanFiction / Harry Potter / Czasy Trójcy




- Chcesz ze mną potem iść do Takeo? - spytała, ponieważ musiała jej się jakoś odwdzięczyć, lecz kompletnie nie miała czasu wyjść na kawę. Miała nadzieję, że chociaż przebywanie z nią da jej znak, że bardzo jej dziękuję za poprawę obuwia wartego więcej niż jej miesięczne pobory.
- Z miłą chęcią. Myślisz, że się obudzi? - Hinata usiadła przy swoim biurku, gdzie pakowała buty do pudełek oraz przewlekała sznurowadła.
- Czuję, że nastąpi to niebawem. Wczoraj widziałam, jak poruszał dłonią. Martwi mnie tylko jego bladość. - Podała parę dalej, jeszcze wiele rzeczy trzeba było zrobić, nim trafią do rąk Hyugi. - Ty teraz robisz to, co Naruto? - spytała, żeby wiedzieć jak zaznaczyć w dokumentacji ten tydzień.
- Tak, najbardziej wiem, jaki ma zakres. A co u niego?
- Grypa, albo coś. Trudno mi to określić. Nie chce za bardzo wychodzić do nas. Coś go gryzie. - Przygryzła dolną wargę próbując walczyć z materiałem. Obie zajęły się swoją pracą.
Frio Hamaguri
FanFiction / M&A / Naruto




Trzeci poziom wściekłości doprowadził do wybuchu, w momencie kiedy rozpędzony do granic możliwości tłuczek uderzył ją prosto w twarz. Zalana krwią, zła i przeklinająca na nieumiejętnego pałkarza, wylądowała chwiejnie na ziemi. Reszta drużyny natychmiast ją otoczyła, a Roger po krótkich oględzinach, nakazał Melanie natychmiastowe zaprowadzenie jej do Skrzydła Szpitalnego.
Anayanna
FanFiction / Harry Potter / Czasy Huncwotów




- Rozumiem cie... Ja też się denerwuję tą walką, lecz staram się zachować spokój nie myśleć o tym, ale jestem ci za jedno wdzięczny Mei - powiedział uśmiechnięty Yoh starając się trzymać mnie na duchu. To co mi powiedział, było najmilszymi słowami jakie mogłam wszyciu usłyszeć. Tylko o co chodziło z tą wdzięcznością. Przecież nic takiego nie zrobiłam i nie robię.
- A za co?
- Bo we mnie wierzysz. A to jest najważniejsze w przyjaźni - odpowiedział i powstał na równe nogi. Gdy staną przede mną, uśmiechnął się do mnie i zaczął grzebać po kieszeniach, aż nie wyjął bransoletki z diamencikami na srebrnym łańcuszku gdzie główną ozdobą była zawieszka w kształcie gitary.
- To dla mnie? Nie musiałeś... - powiedziałam zaskoczona tym prezentem. Nie musiał tego robić, ale to uczynił. Byłam zdumiona jego dobrocią.
AyameBeyond
FanFiction / M&A / Inne




Zaciekawiona Leslie wychyliła się z powozu, w którym już zdążyła się usadowić. W ich kierunku biegł Olivier, z przedniej kieszeni kurtki wystawała mu różdżka. Dziewczyna właśnie miała mu powiedzieć, że w ten sposób bardzo łatwo może ją zgubić, kiedy nagle poczuła jak dłoń chłopaka zaciska się na jej ramieniu, a ona sama zostaje wyciągnięta siłą z powozu.
Walkiria
FanFiction / Harry Potter / Czasy nowego pokolenia




Granger zacisnęła wargi, a po jej minie widać było, że właśnie podejmuje bardzo trudną decyzję.
— Ja cię przyjmę. To tylko dwa dni, może moje mieszkanie nie należy do najbardziej luksusowych, nie ma też w nim armii skrzatów domowych — tu posłała Malfoyowi sceptyczne spojrzenie — ale jakoś damy radę.
— Bardzo miło z twojej strony, Hermijono. — Uśmiechnął się szeroko, nawet nie ukrywając tego, jak bardzo się cieszy. Ona zaś zaczęła się zastanawiać, czy aby na pewno dobrze zrobiła... — W ramie podziękowań zapraszam cię na kolację, macie tu jakieś dobre jedzenie?
— W ramach. — Poprawił go odruchowo Malfoy, uśmiechając się głupkowato. — Panna Granger zapewne zna jakieś dobre, mugolskie restauracje, w końcu wychowała się w niemagicznym Londynie, więc nie będzie problemów ze znalezieniem jakiegoś miłego miejsca. No, na mnie już pora. Życzę udanego wieczoru — ukłonił się, minął ich i już go nie było.
Milksop

FanFiction / Harry Potter / Czasy Trójcy

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Agata dla WioskaSzablonów | Technologia blogger.