4 lipca 2013

Recenzje

 Misery
Thrillery i horrory


Cóż, zdecydowałam się na to konkretne opowiadanie z prostej przyczyny - wyróżnia się spośród innych tworów pomysłem, wykonaniem, szablonem. Fani fantasy, thrillerów/horrorów i fanfiction znajdą tam coś dla siebie - elementy znanego serialu Supernatural, pewne wstawki nawiązujące do Harry'ego Pottera, demony czy bóstwa. Anioły jeszcze się nie ukazały, aczkolwiek, znając Supernatural (obejrzałam!), jeszcze się pojawią, choć to już zależy od autorki. Są pewne niedociągnięcia - drobne literówki, niewyjustowanie tekstu, błędy interpunkcyjne, co jednak w najmniejszym stopniu nie przeszkadza w czytaniu.
Fabuła jest bardzo wciągająca, nie mogłam się oderwać od treści, wchodząc w kolejne rozdziały, mimo początkowego, dość sceptycznego, podejścia. Zaskakująca lekkość stylu, świetne postacie, które wydają się żyć własnym życiem i nie są "płaskie", jak to w wielu opowiadaniach bywa. Czym więc zaskoczą nas zielonooka i zielonowłosa Liliana oraz Gabriel z bronią na sól?
Tymczasem trochę o szablonie. Przyznam, że dodaje uroku i nadaje klimat całości. Zastanawia mnie, co to za postać, która widnieje na nagłówku. Demon? Bóstwo? Być może wyjaśni się to w późniejszej treści, a może jest to po prostu dlatego, że ładnie wygląda. Niezaprzeczalnie pasuje do tematyki, a to jest najważniejsze.
Kończąc rozdział dziewiąty, który jest ostatnim z dotychczas opublikowanych, czułam niedosyt, przez co moja decyzja była natychmiastowa - Misery zyskała sobie we mnie stałą czytelniczkę. 
Nie mam wątpliwości co do tego, że to opowiadanie powinno znaleźć swoje miejsce w Polecanych.






Anastasia
Fantastyka (Fantasy)


Wchodząc pierwszy raz na tego bloga, nie musimy się nawet zastanawiać - od razu widać, z jaką tematyką mamy do czynienia. Absolutnie wszędzie znajdziemy jakiś anielski element - piórko na samym wstępie rozdziału, to samo piórko w favikonie na belce, anielskie skrzydło na całej długości nagłówka, dziewczyna z krwawymi ranami po skrzydłach, biały cień ramek sprawiający wrażenie jakby miały one zaraz rozbłysnąć jasnym światłem, tło postu stworzone z chmur. Całość jest spójna, nie przeszkadza w czytaniu i sprawia, że czytelnik z chęcią sięga do spisu treści. Przyznam szczerze - ściągnęłam sobie wszystkie rozdziały na telefon i czytałam, próbując znaleźć w tym szanse na oderwanie się od nudnych zajęć w ostatnim tygodniu szkoły. I nie zawiodłam się. Trzy lekcje później żałowałam, że nie napisałaś więcej.
Tak, tak, zapewne pomyślicie: dużo już było opowiadań o aniołach, co jeszcze można wymyślić ciekawego i oryginalnego? Opowiadanie dopiero się zaczyna, daleko mu do ideału, owszem, jest sporo błędów, a autorka zdecydowanie powinna popracować nad stylem pisania, ale postacie są niezwykle ciekawe, fabuła całkiem niezła, jedynie te aniołki jakoś za bardzo... wyidealizowane. Nawet jak na boskie stworzenia. Gdy pierwszy raz przeczytałam o ich wielkim wejściu, moją pierwszą myślą było Ale to by mogło być mniej przewidywalne, a tu aniołek wszedł, no jak w mordę strzelił. Droga autorko, masz naprawdę duże pole do popisu, wykorzystaj to jak należy i stwarzaj nieco większe zagadki dla czytelników. No bo przecież mamy dziewczynę, która okazuje się mieć skrzydła. Już sam prolog jasno wskazuje nam, kim ona jest. Zaczynają dziać się dziwne rzeczy, a tu nagle wkracza do klasy młody, przystojny niczym Adonis aniołek (bo co do tego nie ma żadnych wątpliwości), wszystkie dziewczyny w szkole zaczynają się za nim uganiać. Wszystkie prócz głównej bohaterki, na którą to młodzieniec dziwnym trafem zwraca szczególną uwagę. Nieco naciągane. Ok, teraz będzie zmiana nauczyciela muzyki - wszystko wskazuje na to, że ulubionego przedmiotu Destiny. Kolejny skrzydlaty przyjaciel wejdzie na jego miejsce, czy tym razem dorwie się do stołka opozycja pierzastych przyjaciół?
Uff, rozpisałam się, wybaczcie.
Ogólnie bardzo mi się podoba, ale opowiadanie wymaga nieco nakładu pracy i twórczości autorki. Z pewnością jeszcze do niego wrócę, teraz jednak musi poczekać, bo to nie ten czas na zakładkę Polecane.




Nusiaa
FanFiction (Harry Potter, Czasy Trójcy)


I tu przyznaję się bez bicia, że miałam duże obawy przed sięganiem  po tę tematykę, mimo tego, że jestem fanką Pottera. Dlaczego? Dramione. Czyli ta sama, stara, nudna, oklepana historia, jak to lód w sercu czystokrwistego Malfoya topnieje, on sam się zmienia, Hermiona zaś staje się kobietą niemal doskonałą.  No więc nie, to wszystko nie tak. Spotkanie Granger z szarookim Draconem następuje już po szkole i, o dziwo, jest całkiem ciekawe. Dlaczego jednak ostatecznie zainteresowałam się tym opowiadaniem? Z prostego powodu. Zawiera temat, który dotyczy bardzo wielu osób, z czego niejednokrotnie nie zdajemy sobie sprawy - przemoc domową. Myślę, że sporo brakuje samemu sposobowi ukazania całego ogromu uczuć, jakie temu towarzyszą - od rozdarcia, przez rozpacz, po kompletną pustkę, ale wplecenie w tę historię takiego wątku zasługuje na napisanie o tym.
Ron jest taki, jak zawsze, Harry trochę spoważniał, Ginny zaś nagle z niewiele rozumiejącej, choć zaradnej dziewczyny stała się niemal wyrocznią, czego nigdy nie lubiłam w tego typu opowiadaniach. Ale rozumiem, że to na potrzeby opowiadania.
Nie, nadal nie połknęłam haczyka, jakim jest przedstawienie Dracona Malfoya jako boga seksu. Po prostu nie rozumiem toku myślenia, w skutek którego powstał chociażby taki pomysł, by połączyć Draco z Hermioną. To dla mnie tak samo niezrozumiałe jak paring Harry i dwudziestoletnia, nadgryziona kanapka z serem po jego ojcu.
Szablon tematyczny, barwy adekwatne do tematyki, nie ma się do czego przyczepić.
Mimo całej sympatii nie mogę uznać tego opowiadania za odpowiednie do zakładki Polecane, jednak myślę, że autorka powinna spróbować swoich sił w całkowicie swoim opowiadaniu. Może coś obyczajowego? Powodzenia. :)




Monia
Fantastyka (Fantasy)


Teraz chciałabym zwrócić Waszą uwagę na opowiadanie autorstwa Moni, z którą przez pewien czas miałam przyjemność współpracować, betując jej rozdziały, więc można się domyślić, że trochę je znam. Opowiadanie zostało już ukończone, ale z całą pewnością warte jest uwagi.
Tematyka wyróżnia się spośród innych, mimo że nie należy do tych najbardziej oryginalnych i zaskakujących. Główna bohaterka - Alexis jest duchem uwięzionym w starym domu, który zdaje się nią opiekować, a którego ona sama jest w stanie odczytywać nastroje. Zdawało Ci się kiedyś, że coś lub ktoś Cię obserwuje, pomimo tego, że byłeś w pomieszczeniu całkowicie sam? Może to była właśnie Alexis?
Jednak byłoby nudno, gdyby do akcji, a właściwie nie tyle do akcji, co do domu, nie wkroczyły osoby trzecie. Tymi osobami trzecimi okazali się Neid wraz ze starszym bratem i jego dziewczyną. Wspominałam już, że Neid sporo namiesza? Nie? Przyciąga wszelkie tarapaty jak magnes metalowe szpilki. Trafnym pomysłem było odmienienie Alexis za pomocą tajemniczej księgi zwędzonej pewnemu... niezbyt miłemu panu. Niektóre zabawne momenty sprawiają, że czyta się bardzo szybko i przyjemnie. Czy to wszystko? A gdzie tam! Bo cóż to by było za opowiadanie bez wątku miłosnego? Pokrętne losy postaci, masa przeróżnych charakterów, emocji, ciekawych spojrzeń na wydarzenia. Jakie tajemnice odkryje przed nim dom? Kto zdradzi? Jak zakończy się historia i co ma z nią wspólnego mała, ruda dziewczynka? Czy rodząca się miłość pomiędzy Alexis i Neidem przetrwa?
Wprawdzie szata graficzna nie powala, a błędy się zdarzają, lecz już samo to, że zostało ukończone zasługuje na podziw. Autorka zrobiła duży postęp od czasu napisania prologu. Uważam, że opowiadanie powinno trafić do Polecanych.


Nie wiem, czy nie byłam zbyt surowa i zdaję sobie sprawę, że moje recenzje mocno odbiegają od tego, jak pisała Cass, ale robię to po raz pierwszy i mam nadzieję dojść do wprawy.
Ponownie: PROSZĘ O ZGŁASZANIE SIĘ DO POLECANYCH. Ja naprawdę nie gryzę.

Dziękuję Agnieszce, która z pewnością nieźle się ubawiła, czytając te recenzje (zwłaszcza moje błędy, a konkretnie jedno, trochę dziwne zdanie). ;)

5 komentarzy:

  1. E tam, tamto zdanie było mistrzowskie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. O wow, jestem mile zaskoczona. ;) Tak szczerze mówiąc, jestem mile zaskoczona już od kilku miesięcy, bo moje opowiadanie zostało naprawdę pozytywnie przyjęte... Do tej pory jest to dla mnie ogromną zagadką.
    Za wszelkie błędy w tekście przepraszam: beta już nad tym pracuje, niestety aktualnie ma problem z komputerem. Sama tego nie ogarniam, mam jednak nadzieję, że nie ma błędów logicznych. Choć jako ciekawostkę, mogę napisać, że w pierwszym rozdziale nagle ze środka dnia zrobiłam ciemną noc (błąd wyłapałam sama w listopadzie i skorygowałam). ;) Rzeczy w stylu wyjustowania: gdy tylko znajdę czas, przejrzę wszystkie rozdziały i naprawię.
    Za pochwałę szablonu dziękuję szczególnie, bo zrobiłam go sama, choć w ogóle się na tym nie znam (programy graficzne to wymysł Szatana -.-'). Muszę jednak nadmienić, że bez instrukcji Śniącej z Tajemniczego Ogrodu i Alatum ze Skrzydłami Alatum nie wyszłoby z tego nic. Postać w nagłówku to demon, w kolejnej części wszystko się wyjaśni.
    Czy miałam się jeszcze do czegoś odnieść? Chyba nie...
    Dziękuję za dodanie do polecanych, to naprawdę miłe. ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, piszesz naprawdę dobrze, a Twój blog jest chyba jednym z pierwszych o tej tematyce, zaś serial Supernatural staje się coraz bardziej znany i lubiany, więc to oczywiste, że ludziom przypadł do gustu. ;)
      A czytając komentarze zachwyconych czytelników, widać to jak na dłoni.
      Szablon robiłaś sama? Podziwiam! Osobiście umiem w programach graficznych ustawiać tylko kontrast i rozjaśnienie, ewentualnie jakąś prowizoryczną ramkę. Masz rację, to wymysł Szatana.
      Wiesz, byłam tak zaczytana (odganiając młodszą siostrę), że nawet pewnie nie zwróciłabym na to uwagi, ale nie przejmuj się, to się zdarza każdemu, mnie również kiedyś udało się w środku dnia stworzyć pełnię księżyca.

      Usuń
  3. Trochę czasu minęło już od ukazania się recenzji, ale dopiero niedawno zauważyłam powiadomienie o niej na moim blogu, bo do tej pory byłam skupiona na moich kolejnych opowiadaniach.
    W każdym razie pragnę ci bardzo za nią podziękować. W sumie to nawet nie wiem, co mogę tu napisać. Po prostu jest mi bardzo miło, że wciąż pamiętasz o tej mojej nieszczęsnej pisaninie i masz o niej pozytywną opinię. Fakt, błędy się zdarzały, co wiesz najlepiej, bo przez pewien czas sama betowałaś rozdziały, ale przy każdym kolejnym odcinku starałam się je ograniczać. Czy to wyszło? No to już nie mnie oceniać.
    Do szaty graficznej oczywiście się zgodzę. Obecna nie powala i zawsze mogło być lepiej.
    Jeszcze raz dziękuję zarówno za recenzję jak i za dodanie do polecanych.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń

© Agata dla WioskaSzablonów | Technologia blogger.