5 lutego 2013

Nowe rozdziały

Rozdział 4

Gwałtownie otworzyłam oczy. Czułam lecący ze mnie pot. Czym się tak przejęłam? Spojrzałam na dłonie. Widziałam na nich delikatne zielone nici, wnikające w moją skórę. Po chwili zniknęły. Wzdrygnęłam się. Obejrzałam dłonie jeszcze raz. Z przodu i z tyłu. Kilka razy. Jednak nic już nie widniało. Czy nie mam dziwnych zwidów? […]
- To chyba jakieś magiczne miejsce... - Powiedziałam półszeptem. Ojciec kiwnął głową. Do koszyka zaczął zrywać jagody.
- Chodź, pomóż mi. Sam nie dam rady tego wszystkiego pozbierać... i przypilnować. Szybciej zjem. - Zaśmiał się. Niestety nie zwracałam zbytniej uwagi na słowa ojca. Ciągnęło mnie gdzie indziej. Czułam napływającą do mojego ciała energię. Słabą, ale czułam docierającą z podłoża. Zmarszczyłam brwi. Ruszyłam dalej prostą ścieżką. Delikatnie wychodzące gałązki na ścieżkę, odsunęłam. Spojrzałam po bokach, teraz były rośliny. Najróżniejsze kwiaty. Kolorowe i do końca zakwitłe, choć nie powinno ich tutaj być wcale. Spoważniałam i znieruchomiałam, gdy przeniosłam wzrok przed siebie...
Lena




Wężowa Miłość

 XIII Śmierć, kafel i rzeczy ulotne

- Gdyby ktoś na początku września powiedziałby mi, że ty i ja staniemy się przyjaciółmi, wyśmiałabym go i skierowała na przymusowe leczenie. – Hermiona wyciągnęła dłoń i pozwoliła, by na jej palcach osiadły drobne płatki śniegu. Przyjrzała im się z fascynacją i powiedziała: - Piękne, prawda? Takie delikatne, różne od siebie pod każdym względem, samotnie nic nie znaczące krople zakrzepłej pary wodnej. Ale jeśliby je połączyć – zetknęła czubki palców ze sobą, na których leżały białe gwiazdki – mogą stworzyć coś niesamowitego i potężnego… lawinę śnieżną. – Ścisnęła mocniej opuszki i pozwoliła, by drobinki śniegu roztopiły się. – Albo mogą wzajemnie się zniszczyć, jeśli zbyt gwałtownie je zechcemy scalić – westchnęła i opuściła rękę, strzepując z niej kropelki wody. – Nie uważasz, że to się dzieje zbyt szybko?
 Illuminata


Uchiha Kyodai

Rozdział XXVII

Nikt nie wybiera sobie talentów, rodziców i przeszłości.
Te trzy rzeczy warunkują twoje życie.
Gdy sobie to uświadomisz, nagle zdajesz sobie sprawę,
że wiele rzeczy od ciebie nie zależy,
że jesteś bezbronny wobec tych czynników.
Sheeiren Imai


 into dust, n

 into dust, n #14

Levine przytakuje. Wyplata swoje palce z jej. Przekrzywia głowę i przez moment przygląda jej się podejrzliwie. Nie podnosi wywróconej sztalugi. Gdzieś musi być haczyk. Ta dziewczyna nie może być aż tak niepoukładana. Nie permanentnie, przynajmniej. Mrużąc oczy stawia gitarę pod ścianą. Pochyla się nad kocią przybłędą. Ze znużeniem zatapia palce w miękkim futrze. Decyzje, decyzje. Dzisiejsze należą do niej. W końcu, nigdy nie jest za późno, na to, żeby wystawić za próg Oliviera razem z jego nowym, dobrze odżywionym, kilkukilogramowym nabytkiem.
Ulotna



Kin z Otogakure
Epilog

Wszystko przemija, nic nie jest wieczne. Ludzie odchodzą, by już nigdy nie powrócić. Zostają po nich tylko nagrobki, które za każdym razem gdy na nie patrzę przypominają mi o was. Nie da się zapomnieć waszych twarzy, wymazać wspomnień. Nie byliście epizodem w moim życiu, lecz jego dużą częścią. Tęsknię za wami każdego dnia. Choć ciebie Kin znałem dość krótko, naprawdę byłaś dla mnie siostrą, o której zawsze marzyłem. Spełniłaś wszystkie moje wymagania, a uwierz, że poprzeczkę ustawiłem dość wysoko.

Shen... od zawsze byliśmy razem. Wychowywaliśmy się obok siebie. Ramię w ramię kroczyliśmy przez życie. Uwierzysz, że nadal pamiętam słowa, które wypowiedziałeś w Konoha? Mówiłeś je chyba do siebie, ale stałem obok, a takiego monologu nie sposób przepuścić wolno...
Sheeiren Imai


Sekret kruka
Rozdział XIV - Wzloty i upadki

Książka była bardzo stara i napisana dość archaicznym językiem, który przyprawiał go o ból głowy i zmuszał do czytania jednego znania nawet kilka razy. Irytował się po kolejnym akapicie, który nic nie wnosił i coraz częściej dochodził do wniosku, że to wszystko było stratą czasu. Rano, gdy dopiero co otrzymał księgę, był niemal pewny, że znajdzie w niej to, czego szukał. Jenak w trakcie lektury, z każdą kolejną stroną jego pewność i zapał malały drastycznie. Zostało już niewiele stron i prawdopodobieństwo, że to właśnie na nich znajdzie sposób, by pokonać Roberta było nikłe. Jedak, dopóki zostało jeszcze trochę tekstu do przeczytania, nie tracił całkowicie nadziei. Przecież tyle razy, gdy był przekonany, że już nic go nie uratuje, dopisywało mu szczęście. Rozciągnął mięśnie i zajął jak najwygodniejszą pozycję, na jaką pozwalał mu fotel. Wrócił do czytania, ale nie potrafił się skupić, czarne myśli zaczęły krążyć wokół przykrych domysłów.
 Aura


Hide another mistake

 Hide another mistake #13

Coś rozbłysło, zgasło i z głuchym łoskotem spadło na drewnianą zarzyganą podłogę. Leżał bez ruchu, na wznak, prawdopodobnie pośród własnych wymiocin, w koszulce przesiąkniętej zapachem szkockiej i podartych jeansach. Jeszcze nie martwy, ale też nie całkiem żywy. Jako bohater łzawego melodramatu czuł się niemal wyśmienicie. Był wolny i taki... zanieczyszczony. No i kochany. Coś od jakichś piętnastu minut krążyło nad nim niczym sęp i siarczyście przeklinało. Wreszcie mocno pochwyciło go za ramiona i dźwignęło w górę. Nie protestował. Bo jak? Nie był w stanie ruszyć ani ręką ani nogą, a co dopiero otworzyć usta. Jednego nie rozumiał. Czym też sobie zasłużył na to bezpardonowe wpychanie do klaustrofobiczne małego pomieszczenia?
 Ulotna



Opowiadania mocno introspekcyjne

Alan

Krótki fragment rozdziału: Alan urodził się w świecie otoczonym wielkim grubym murem. Traktuje go jako coś normalnego, nieodłączny element krajobrazu, część swojego życia. Co się stanie, gdy Alan pewnego dnia postanowi opuścić swój świat i wyjść poza mur?
 Daria


Atenoria

 Rozdział 3

Jednak cały czas coś nie dawało jej spokoju, kiedy patrzyła na bawiących się ludzi. Czegoś w tym świętowaniu brakowało, ale za każdym razem, gdy myślała, że już wie, o co chodzi, rozwiązanie ulatywało z jej głowy, powodując straszliwą frustrację. Dopiero nad ranem, gdy znużona popadła w półsen, a jej umysł wypełniły pląsające niczym dzikie zwierzęta postacie o jednakowej kobiecej twarzy, której konturów nie potrafiła dostrzec, zrozumiała, co było nie tak. Zwyczaj nakazywał, by podczas świętowania ludzie zakładali maski, przedstawiające wyobrażenie facjaty bóstwa, ku czci którego odbywała się zabawa. Tej nocy nie widziała nikogo, kto ukryłby się pod obliczem bogini. Czy to znaczyło, że Czcigodny Soliman miał rację, a ludzie naprawdę zapomnieli o Ismah?
Lexi

Ucieczka z Raju

Rozdział 1

Słowa te zdawały się przecinać moją skórę, przesączać się przez krew i wypalać pod powiekami. Poszczególne znaki wirowały w moim ograniczonym umyśle, niczym anioł zagłady, unoszony skrzydłami wiatru. Nieuchronny.
Niebo pociemniało, kiedy uniosłam oczy i zatrzymałam je na kamiennej twarzy, pochylającej się nade mną. Jego usta były wykrzywione w niemym grymasie i choć unosił głowę ku niebu, spojrzenie zdawał się zatrzymywać na mnie. Po policzkach z granitu, wzdłuż niewyraźnej linii nosa płynęła brudnoczerwona stróżka.
 SeaGoddess

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Agata dla WioskaSzablonów | Technologia blogger.