19 sierpnia 2012

#24-29


Murphey St. James ma szesnaście lat, piegi na całym ciele i włosy bardziej pomarańczowe niż rude. Na całe wakacje przyjeżdża do swojej babci w irlandzkim mieście Mullingar, by tam podjąć się jakiejś pracy, a przede wszystkim - uciec od wspomnień.
W tym samym czasie w to samo miejsce przyjeżdża pewien znany boysband, by przynajmniej na chwilę zaznać spokoju.
A Murphey nienawidzi tego boysbandu.
Autor: Earl Grey
Kategoria: FanFiction (Gwiazdy i fani)

Czytelnicy:
Podoba mi się. Nie spotkałam się jeszcze z opowiadaniem, którego akcja działaby się w Irlandii. Było kilka, gdzie bohaterowie przez jakiś czas, tam pomieszkiwali, ale nigdy nie zatrzymywali się tam na dłużej. Podoba mi się pomysł z warzywniakiem i marchewkami, dla Louis'a. :D
(dałoby się wyłączyć kod, przy publikacji komentarza?)
~ Istis., pierwszy




Wszyscy znamy jej, nieco nudnawą już historię. Nienawidziła go, a potem pokochała. Ale co jeśli tak wcale nie było? Co jeśli to małżeństwo zostało zaaranżowane, a ona do niego zmuszona? Co jeśli była to ostatnia rzecz, której chciała? "Kiedy szczęście porwał wiatr", całe jej życie legło w gruzach.
Nie znoszę Lily, nie lubię Huncwotów. Stąd też komedia, którą piszę. Albo raczej komediodramat. Nie patrzę na nią w tej chwili jak na denerwującą Evansównę. Jej już nie ma, ona stała się kobietą zmuszoną do małżeństwa z człowiekiem, którego nie kochała. Ba! Ona go nawet nie lubiła! "Między Huncwotami", dawka śmiechu i dramat rozgrywający się w życiu Rudej Małpy, którą wszyscy już znamy. To historia zarówno dla jej fanów, jak i antyfanów. Zapraszam serdecznie!
Autor: emilyanne
Kategoria: FanFiction (Harry Potter, Czasy Huncwotów)

Czytelnicy:
Początek całkiem emocjonujący. Chociaż pochyła czcionka od razu dała mi do zrozumienia, że to będzie wspomnienie lub mara senna, mimo to czułam emocje głównej bohaterki, którą, jak pojęłam w ułamek sekundy, jest Lily. Niezły koszmar ją prześladuje... Trochę to poplątane, ale dobrze. Życie nie jest proste i opowiadania też nie powinny takie być, nie w całości :) Bogu dzięki Dorcas zareagowała, słysząc prawdopodobnie krzyk swojej przyjaciółki. O co właściwie chodzi z tym ojcem? I dziadkiem Stefanem? Nie ma co, zaintrygowałaś mnie ;D
~ Aivalar, Prolog



Camelot. Owiany mgłą tajemnicy zamek, ostoja prawości i przyszła siedziba Rycerzy Okrągłego Stołu, miejsce, gdzie prawy król Arthur zasiądzie na tronie po swym ojcu Utherze Pendragonie. U jego boku stanie Merlin, najpotężniejszy czarodziej wszechczasów, będący na razie młodym pomocnikiem zamkowego medyka. Nim książę wyciągnie miecz z kamienia, zaś rycerze ruszą na poszukiwanie Świętego Graala, Camelot będzie żył własnym życiem i historią pisaną przez jego mieszkańców.
Jeżeli chcesz oderwać się od rzeczywistego świata i stać się kimś, kto stworzy historię najsławniejszego z zamków w historii - przyjdź! Camelot czeka!
Autor: ---
Kategoria: Blogi grupowe

Czytelnicy:
Merlin! Mój ukochany serial! <3 No dobrze, trzeci ukochany zaraz po Tudorach i Doktorze Who.
Moim zdaniem taka charakterystyka w pigułce jest idealna dla karty Merlina. Brakuje mi tylko zdania, że jest w stanie potknąć się o wszystko, w tym o własne nogi ;) Cały urok Colina, ech.
Co do jednego z wcześniejszych postów - Malasintha, kocham twoją postać już za sam dobór zdjęcia. Natalie Dormer to moje ulubiona aktorka! A i charakterystyka brzmi ciekawie, takie bohaterki lubię najbardziej.
April jeszcze nie zdążyłam przeczytać, ale z pewnością to nadrobię :)
A ogólnie to widzę, że całość się rozwija :) I to w bardzo dobrą stronę, wspaniale i szybko się czyta.
~ Pryvian, Merlin

Nie za bardzo wiem, gdzie wstawić ten komentarz, gdyż nie orientuję się za bardzo w blogach grupowych. Rzadko je czytam i jeszcze rzadziej komentuje.
Ale ten! Matko Noc, obiecuję zostać stałą czytelniczką. Kocham legendy arturiańskie bardziej niż cokolwiek innego, sama tworzę na ich kanwie i z chęcią dowiem się czegoś nowego! Historia Brytów jest tak rozległa, że niemożliwym jest spamiętać wszystko.
Osobiście nie przepadam za fragmentami dotyczącymi świętego Graala i jeszcze świętszego Galahada, ale to zależy od gustu. Cokolwiek się tu pojawi - zerknę z prawdziwą rozkoszą.
A autorowi karty chciałabym pogratulować. Brzmi ciekawie, i wpasowuje się w realia epoki. Chociaż historia z poparzeniem przypomina mi trochę Ogara z "Gry o Tron" ;).
~ Pryvian, Cathair O’Connely



Istnieje świat. Odległa kraina. Okryta płaszczem niewidzialności. Żaden człowiek nie ma tam prawa wstępu. Nie może też zobaczyć tego cudu natury. Kraj, w którym żyją postacie o spiczastych uszach, okryte ubraniami stworzonymi z roślin i biegający boso. Wszystkim doskonale znani jako psotniki. Nikt jednak nie widział na własne oczy tych przepięknych istot, bowiem Elfy trzymają się swoich zasad, żyjąc w ukryciu.
Zdarzyło się jednak, że pewien Elf zakochał się w zwykłej kobiecie, a z ich miłości narodziła się córka. W połowie Elf, a w połowie człowiek. Jest nadzwyczajna, jednak nie ma bladego pojęcia o świecie, z którego wywodzi się jej ojciec. Żyje z matką. Samotne, ale szczęśliwe. Zdawałoby się, że to mogłoby tak trwać, ale los postanowił wszystko zmienić... Czy Evelyn wykona zadanie, które zostanie jej powierzone? A co z nieznajomym Elfem, który zaoferuje jej pomoc? Czy pozwoli sobie pomóc?
Przekonajcie się sami czytając Córkę Elfa...
Autor: Shattered Heart
Kategoria: Fantastyka

Czytelnicy:
Ok, przyznaję bez bicia. Zaintrygowałaś mnie tym prologiem. :D
Oczywiście, że poradzisz sobie z utrzymaniem trzech blogów. Chętnie będę wchodzić na każdy i komentować rozdziały. :D Tylko zawiadamiaj mnie. Twój styl pisania i pomysły... ahh! Mogłabym czytać i czytać. :D
Z elfami już dawno nie miałam do czynienia więc chętnie zagłębię się w ten świat i poznam tajemnice tych uroczych istot. :D
Prolog jest bardzo interesujący, a szablon? Oczu nie mogę oderwać. *.* Boski. :3
No cóż. Pozostaje mi życzyć ci weny, pomysłów i...powodzenia w pisaniu. ^.^
~ Le Sherry, Prolog



Są różne rodzaje miłości. Jedne przenoszą góry, inne wymagają wielu wyrzeczeń, jeszcze inne przyprawiają człowiekowi skrzydła, czy doprowadzają do śmierci. Ich miłość miała w sobie wszystkie te czynniki na raz. Była inna, doskonała, zakazana, ponieważ oboje zdawali sobie sprawę, że ta miłość nigdy nie powinna się była wydarzyć...
Nie człowiek jest autorem scenariusza do swojego życia. Los drwi z ludzi i śmieje się im w twarz. Po wielu, wielu latach z tych najpiękniejszych dni pozostanie tylko echo, echo wypowiedzianych dawno temu słów. I tylko wiatr będzie potrafił mówić o przeszłości, lecz wtedy już nikt nie będzie chciał go słuchać...
Autor: Dama Kier
Kategoria: FanFiction (Harry Potter, Czasy Trójcy)

Czytelnicy:
Choć z reguły nie przepadam za dramione, to jednak muszę przyznać, że spodobał mi się ten rozdział. Naprawdę fajnie napisany i byłam nieco zaskoczona, szczerze mówiąc ^^. Trafiłam na twojego bloga poprzez rejestr i widząc niezbyt dopracowany szablon (wybacz szczerość, ale ja zawsze bardzo patrzę na grafikę), nie spodziewałam się tak fajnej notki. Ciekawa jestem, co dalej. Może w pewnych momentach czułam niedosyt opisów (uwielbiam czytać opisy xD), to jednak dialogi napisane były dobrze.
~ xxx, 1. Ten inny Malfoy?

Już ci ostatnio pisałam, że takie nawiązywanie do kanonu, bardzo mi się podoba. Wtedy wiadomo, w którym miejscu książki jesteśmy. nie jest to może tak ważne, ale skoro wiemy, jakie przed Malfoyem zadanie postawił Voldemort, można się domyślać, że ten eliksir nie jest mu potrzebny do błahej sprawy.
I wcale się nie dziwię, że Hermiona tak się zdenerwowała. Najpierw sprawa z Katie, do tego posprzeczała się z Harry'm, który podejrzewa Malfoya o najgorsze, a ona jeszcze pomaga mu robić zakazany i bardzo trudny do uwarzenia eliksir. Każdego by to wyprowadziło z równowagi.
~ MsIssy, 5. Nieszczęśliwe Hogsmade

Jejku, szablon naprawdę jest śliczny, a kolorystyka idealnie dobrana ^^.
Co do rozdziału... według mnie jeden z najlepszych. Świetnie opisałaś ich wędrówkę po lesie, bardzo podobały mi się dialogi... wszystko było takie realistyczne i bardzo łatwo było można to sobie wyobrazić. No i cholernie podobały mi się słowa Dracona - po nim właśnie widać, że pozory mogą mylić, a Malfoy w głębi duszy tak naprawdę jest innym człowiekiem. Zaskoczyło mnie to, że Hermiona dała się nabrać na ten kwiat, ale na szczęście w pobliżu był Draco ;).
Te skakanie po drzewach to jakaś nowość, bo po raz pierwszy o tym czytam na blogu o Dramione ;D. No i scena nad jeziorem... to było po prostu... piękne ;].
~ Luie, 10. Zakazany las



Baśnie rządzą się własnymi prawami. Jednak czy stanie się coś złego, jeśli prawa zostaną zapomniane i odrzucone?
Niels Jorgensen ma w życiu tylko dwa marzenia. Po pierwsze, żeby jego młodszy brat wyzdrowiał, a po drugie - zostać cenionym pianistą. W celu zrealizowania drugiego, uczęszcza na prywatne lekcje do domu tajemniczej Francuzki, mieszkającej na stałe w Norwegii. Tam też pewnego dnia spotyka jej wnuczęta - cichą Anaïs i pewnego siebie Erica. Oboje wydają się być nim bardzo zainteresowani, a co ważniejsze, chcą, aby koniecznie poznał dawne baśnie i legendy. I to jak najszybciej.
Jaki przyświeca im cel? Dlaczego znamię na piersi Nielsa zaczyna nagle pulsować bólem? I jaki związek z tym wszystkim ma pradawny grobowiec, na którym pojawiły się już pierwsze pęknięcia?
To wie tylko wiatr szepcący w gałęziach avalońskich jabłoni.
Autor: Pryvian
Kategoria: Fantastyka

Czytelnicy:
Czytałam z wielkim zainteresowaniem, naprawdę! Prolog przecudowny, stworzyłaś własny świat, otoczeni, bohaterów! Jak na razie, trudno mi się domyślić, co będzie łączyło te dwa światy.
Piszesz bardzo płynnie, czyta się bez przeszkód, zatraca się w Twoim świecie.
Niels wirtuoz, widać że jest w swoim świecie. Bardzo sympatyczny bohater, miły i przyjemny.
Jestem ciekawa co z tym rodzeństwem, czyżby mieli coś wspólnego z tym, co przeczytałam w prologu? Może Niels ma jakieś zdolności w genach? ;))
Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział, wciągnęła mnie ta historia i chcę czytać dalej.
~ Lukrecja Moon, Rozdział I: Dźwięki fortepianu

Nie wiem, ile to tekstu w przeliczeniu na strony książki, czy inną podobną jednostkę, ale łyknęłam zawartość bloga właściwie "na raz", jak to zazwyczaj łykam dobrą literaturę. Zapowiada się ciekawie, połączenie baśni i świata rzeczywistego. Prolog wydaje mi się najlepszy - widać, że wiesz, o czym piszesz, a nie wstawiasz tylko jakiś przybrudzony kolejnymi stylizacjami zlepek inspirowanych legendami arturiańskimi słów. Przyznam, że brakuje mi tu i tam opisów. Ich nadmiar utrudnia czytanie, ale niedomiar też nie jest dobrą sprawą - czytelnik czuje się trochę tak, jakby miał zamknięte oczy i słychać głosy postaci, ale reszty można się tylko domyślać. Także więcej opisów :)
~ Śniąca, Rozdział II: Pani z Shalott




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Agata dla WioskaSzablonów | Technologia blogger.