30 czerwca 2018

Rozdział miesiąca – maj

http://ostatnia-fantazja.blogspot.com/
Imperium VI
Alenna
Fantastyka / Fantasy


W powietrzu czuć było jesień. Wystarczyło, żeby słońce zaszło za wysokie mury twierdzy, a temperatura już odczuwalnie spadła. Chociaż niebo pozostawało czyste i bez zarzutu, a nagrzane cegły powinny oddawać ciepło, Aila nagle poczuła chłód jak w środku zimy. Dziwnym trafem to uczucie przypomniało jej ubiegłoroczną jesień, kiedy przyszła wiadomość o śmierci matki.
Podobnie jak teraz, siedziała na jednej z ławeczek. Razem ze swoimi dwórkami i Nadirą, która opiekowała się Naimem od urodzenia, oglądały jak mały książę gra razem z innymi chłopcami w piłkę. Boisko do gry wyznaczały cztery równo od siebie oddalone kamienie. Z daleka dostrzegała, że granice miejsca do zabawy dalej są na swoim miejscu, gotowe na przyjście kolejnych dzieci.
Ignorując paplaninę Hassina, który długo gadał o wzajemnej przyjaźni między pięknym błękitnym królestwem, a wspaniałym Oa, Aila rozpamiętywała przeszłość. Pobladła, kiedy mimowolnie przypomniała sobie moment, jak głowa jej brata potoczyła się po podłodze. Latif Lejton zamordował go na rozkaz, nie dbając, że ma przed sobą jedynie przerażone dziecko.
Oddech zamarł w piersiach dziewczyny, gdy po raz kolejny musiała przejść do porządku dziennego z tym wspomnieniem. Naim i żaden z jego kolegów nie miał więcej niż dziesięć lat.
— Droga pani, dostojny Dastar jest w stanie podjąć wszelkie środki, żeby ulżyć ci w cierpieniu. Również te, które nie przystoją do tradycji dobrej dyplomacji. — Głos posła przerwał strumień zmąconych myśli księżniczki, która zwróciła swoją uwagę na przybysza. — Wystarczy jedno słowo, a wyruszymy jeszcze dziś.
Aila zmarszczyła brwi. Ich posłanka mówiła coś zupełnie innego. Dała księżniczce wyraźnie do zrozumienia, że powinna szykować się do ucieczki, ale poselstwo nie zamierzało opuścić dworu przedwcześnie. Podejrzewała, że było to związane ze szpiegowaniem i badaniem układu sił Trezończyków, więc czy taka zmiana oznaczała, iż dowiedzieli się tego, co chcieli przed czasem? A może uciekają, bo Artem przejrzał ich zamiary?
— Jestem bardzo wdzięczna twojemu panu za solidarność, którą mi okazuje i serdecznie dziękuję mojej kuzynce za okazywaną troskę. Lękam się jednak o los moich poddanych. Zamknięcie Szmaragdowej Przełęczy odbije się w pierwszej kolejności na nich, a wiem również, że w gniewie jego wysokość potrafi być okrutny.
— Ileż znaczy kilka żyć w obliczu odzyskania tronu?
— W jego obronie już zbyt wiele ich stracono…
— Pani, twój ojciec i bracia nie walczyli, abyś skończyła w tak nędzny sposób. Dostojna Ceria, która przecież również życzy ci wszystkiego co najlepsze, również dołożyła wszelkich starań żeby…
— A jednak doczekałam takiego losu — przerwała słowotok posła Aila.
— Od tej chwili wyłącznie na własne życzenie. — Hassin perfekcyjnie udawał, że stracił cierpliwość, ale jego rozmówczyni nie dała się na to nabrać.
Jako poseł niejednokrotnie musiał zabiegać o łaskę władców z całego cywilizowanego świata i Aila nie uwierzyła, żeby tak szybko zrezygnował z zabiegów mających na celu przekonanie jej do opuszczenia zamku, jeśli Cerii i Dastarowi rzeczywiście na tym zależało. Dała mu do zrozumienia, że na obecną chwilę zaczął temat od złej strony i bardziej niż własną wolność, ceniła sobie dobro poddanych.
Nie chciała sama wyjść na głupią naiwniaczkę. Otwarty entuzjazm lub jego brak, w chwili kiedy powiedziano jej wprost, że poufność tej rozmowy należało wcześniej kupić, kazało jej zachowywać daleko posuniętą ostrożność. Wolała rzucić Hassinowi niewielki pomysł i w razie problemów twierdzić przed Trezończykami, że chciała tylko za jego pośrednictwem załagodzić sprawę Szmaragdowej Przełęczy.
Sama planowała dokładnie rozważyć wszystkie za i przeciw ucieczce, szczególnie pamiętając, że nawet jej powodzenie mogło nie dać jej bezpieczeństwa. W końcu zdradziecki sztylet nie musiał być trezońskiej roboty. Te hagryjskie, a nawet isarskie zdarzały się równie ostre. Niektórzy z poddanych królestwa zbyt szybko zaczęli naskakiwać nowemu władcy.
Księżniczka uważnie przyjrzała się nieprzeniknionemu uśmiechowi posła. Z początku chciała jeszcze odpowiedzieć coś błyskotliwie dwuznacznego, tak, aby Hassin raz na zawsze zrozumiał, że wcale nie chciała tutaj zostawać. Wręcz przeciwnie — oglądanie jak jej własny dom upada, traktowanie jakby nic nie znaczyła oraz świadomość niezaprzeczalnego triumfu, który odniósł jej wróg, stanowiło dla niej najgorszą możliwą torturę. Jednak ponieważ oczywista skarga mogła przynieść jej więcej szkody niż pożytku, nie znalazłszy odpowiedniejszych słów ucięła cierpko:
— W takim razie nie mamy o czym mówić.
Przy wstawaniu świat zawirował jej w głowie. Wszystko złośliwe ruszało się i nie pozwalało Aili postawić choćby drobnego kroczku. Dziewczyna niebezpiecznie zachwiała się na własnych nogach. Nim się zorientowała, usiadła na powrót na swoim miejscu, nie mogąc złapać tchu.
— Hassinie — jęknęła, a głos jej się łamał. — Pomocy… Wezwij pomoc… Słabo mi…
Hagryjczyk zerwał się na równe nogi i nic nie odpowiadając natychmiast pognał w kierunku zamku, po medyka albo jakiegoś innego uzdrowiciela. O ile ktokolwiek mógł jej pomóc. Nie wiedząc, co się z nią dzieje, księżniczka przeraziła się, że właśnie umiera. Tylko zamiast zaznać spokoju i odejść w niebyt, coś przypomniało jej o północnych wierzeniach — po śmierci miało ją czekać spotkanie z rodziną. Ta myśl z kolei wydała jej się jeszcze bardziej przytłaczająca, niż widmo utraty życia.
Nie miała najmniejszej ochoty stawać oko w oko z Harunem, który wiedząc, co jej się przydarzyło, pewnie zadrwiłby, że „umieranie ze strachu” nabrało nowego, bardzo dosłownego znaczenia. Nie śmiała też spotkać się z małym Naimem, którego nie potrafiła obronić. Jabir z kolei… Tu zimne ciarki przeszły po plecach Aili. Jabir dla ratowania życia gotowy był przehandlować królestwo i własną siostrę, jeśli prawdą było to, co powiedział jej Artem po podboju. A nie miał wtedy żadnych powodów, żeby kłamać.
Matka z pewnością nie była zadowolona, jeśli to widziała. Jako następca tronu… Praktycznie jako król, Jabir powinien zachowywać więcej godności w ostatnich chwilach życia. Z drugiej strony, czy Aila miała prawo go oceniać? Też padła na kolana przed wrogiem. Też błagała o łaskę. Też jej nie otrzymała.
— Proszę pani? Proszę pani!
Podnosząc zbolały wzrok, księżniczka zobaczyła swoją służącą. Dalia w kilku susach dobiegła do niej, w dłoniach ściskając lekki, kaszmirowy szal, który rzuciła na miejsce Hassina.
— Co się stało? — Dziewczyna kucnęła przy damie i z troską obejrzała chorobliwie bladą twarz, na którą wstąpiły pierwsze poty.
— Słabo mi… — jęknęła bliska płaczu Aila.
— Jest pani chora? A mówiłam rano, żeby zawołać medyka.
Durne stwierdzenie rozsierdziło księżniczkę. Jak ta głupia kwoka śmiała tak bezmyślnie dzielić się swoimi uwagami ze swoją, bądź co bądź, panią?! Zaciskając dłonie na kolanach, Aila nie pozwoliła sobie na wybuch złości.
— Idź… po niego… teraz! — poleciła, walcząc o każdy oddech. Zimny pot oblał jej plecy.
— Co mam mu powiedzieć? Co pani dolega?
— Nie wiem! — zapłakała Aila, zupełnie tracąc rezon. — Nie wiem! Kręci mi się w głowi, słabo mi, boli mnie, kiedy próbuję wziąć oddech! Idźże już po tego medyka!
Nie zważając na rozkaz, Dalia nie ruszyła się z miejsca. W milczeniu patrzyła, jak jej pani roni słone łzy, pozwalając sobie spoglądać na Ailę w sposób, w jaki nigdy na nią nie patrzono. Bo i czego można było współczuć dumnej księżniczce?
— Nie mogę pani tak zostawić! — zaprotestowała służąca i przykucnęła przy swojej pani, kładąc ręce na jej zimnych dłoniach. Pospiesznie je rozmasowała. — Da pani radę wstać sama?
— Nie wiem…
— A jeśli panią podtrzymam?
— Nie wiem!
— Proszę pani — przemówiła w końcu śmiałym tonem Dalia. — Za chwilkę razem wstaniemy. Powoli. Powolutku. Może się pani mnie trzymać. I wejdziemy razem do zamku…
— Nie dam rady! — lamentowała księżniczka, zupełnie się rozklejając.
— Da pani radę — zapewniła ją służąca, rękawem wycierając gorące łzy. — Będę panią mocno trzymać. — Powoli wstała z miejsca, cały czas trzymając Ailę za ręce. — No już… Wstajemy. Powolutku. Proszę mi zaufać. Może i nie wyglądam, ale jestem silna. Jak prawdziwy tur. Może się pani na mnie oprzeć.
Trudno jednoznacznie orzec, czy to ze zniecierpliwienia i dłużącego się czekania na pomoc Hassina, która nie przychodziła, czy może faktycznie słowa Dalii pokrzepiły Ailę wystarczająco, żeby spróbowała wstać o własnych siłach. Tak czy inaczej, księżniczka po raz drugi spróbowała wstać z pechowej kamiennej ławeczki i chociaż świat dookoła niej wirował, służąca dawała jej stabilne oparcie. Kurczowo trzymając siebie nawzajem, dziewczęta powoli ruszyły do zamku.
Ich wejście narobiło mnóstwo zamieszania, które zdecydowanie przyspieszyło bieg wydarzeń. Dwoje podłogowych przejęło zadanie Dalii i odprowadziło słaniającą się na nogach Ailę do jej komnat, podczas gdy dziewczyna pobiegła do medyka. Temu zaś wystarczyło pół spojrzenia, żeby orzec:
— Złe odżywianie, to pewne.
Jeszcze dla upewnienia się o słuszności swojej diagnozy, medyk obejrzał dokładnie szyję księżniczki, dłonie i włosy, a także przy pomocy mosiężnej trąbki wsłuchał się w bicie jej serca.
— Co było dzisiaj jedzone?
— Łyżka kleiku rano — odpowiedziała służąca, jakby jej pani nie mogła mówić za siebie. — Ale później i tak to wszystko zwymiotowała.
Medyk tylko uniósł brwi, mrucząc coś samemu do siebie.
— A później?
— Nie wiem…
— Później zjadłam syty obiad — skłamała Aila, krzywiąc się. — Dobrze się odżywiam, a problemy z delikatnym żołądkiem miałam przez całe życie i mój uzdrowiciel zawsze potrafił sobie z tym poradzić.
Mężczyzna przewrócił oczami, wyraźnie niezadowolony z poddania w wątpliwość skuteczności jego metod. Odszedł od łóżka, na którym leżała księżniczka i przez chwilę chodził wzdłuż jej komnaty, tam i z powrotem, mrucząc coś do siebie pod nosem.
— Właściwie, to mogę podać tonik wzmacniający — zdecydował na głos, splatając dłonie za swoimi plecami. — Niestety, to tylko doraźny środek. Pomoże teraz, ale bez dobrego odżywiania niewiele da w dłuższej perspektywie. Dziewczyno!
Aila nadstawiła uszu, przekonana, że medyk zwraca się do niej. On jednak mówił przede wszystkim do Dalii, jakby księżniczka nie liczyła się.
— Dzisiaj podam twojej pani medykament, który ją wzmocni i napar na sen, żeby uspokoić serce. Dopilnuj jednak, żeby jutro zjadła przynajmniej przyzwoite śniadanie. A jeśli jej wymioty nie ustaną… Sugeruję kontakt z akuszerką.
Ostatnie stwierdzenie było tak niespodziewane, że służąca zakryła sobie usta dłonią, tłumiąc krzyk.
— Tak zrobię! — oświadczyła gorąco gardłowym głosem. — To wspaniała nowina! Nasz pan będzie zachwycony dobrą nowiną!
— Nie radzę się tak spieszyć — odparł medyk, zmierzając ku wyjściu. — To jeszcze nic pewnego, a taki zawód może być wyjątkowo przykry. Roztropniej byłoby poczekać na pewną informację. — Tu spojrzał na Ailę surowym wzrokiem. — I przede wszystkim lepiej się odżywiać. Zaraz wrócę…
Kiedy wyszedł, księżniczka ostrożnie podniosła się na poduszkach. Już nie cierpiała na duszności, ale ciągle bolało ją całe ciało i miała zawroty głowy. Pod wpływem ostatniej uwagi medyka nie poprawiło się również jej samopoczucie. Ze wszystkich sił próbowała wszystko sobie przekalkulować, ale z wrażenia trudno było jej pozbierać myśli. W końcu zrezygnowana wezwała do siebie Dalię.
— Pomóż mi się przebrać.
Dziewczyna posłusznie wypełniła polecenie. Podczas mycia Aili, ręce służącej drżały tak mocno, że nie sposób tego zignorować.
— Nie mogę się już doczekać, kiedy jakieś maleństwo przyjdzie w końcu na świat — stwierdziła na głos, przy naciąganiu nocnej koszuli na swoją panią. — Mam nadzieję, że nie potrwa to długo. Te mury chyba od dawna nie słyszały niemowlęcego kwilenia?
— Nie tak dawno mój młodszy brat urodził się tutaj — odpowiedziała cicho Aila.
— Naprawdę? — zdziwiła się Dalia, ale widząc, że to bolesny temat, zapytała: — Wolałaby pani chłopca czy dziewczynkę? Ja mam tylko braci, więc nie wiem, czy poradzę sobie przy dziewczynce, bo one są zawsze delikatniejsze, ale chyba wolałabym mieć tylko córki.
— Obojętnie mi.
Księżniczka chwiejnym krokiem podeszła z powrotem do łóżka. Dalia sprawnie ułożyła pierzyny, chociaż nie sposób było nie zauważyć, że robiła to ze złośliwą niedbałością.
— Jak może pani tak mówić?!
Na krótką chwilę Aila straciła cierpliwość. Chciała wyrzucić służącej, że dla niej dziecko imperatora nie będzie żadnym „maleństwem”, a po prostu wymuszonym siłą obowiązkiem, którego wcale nie chciała. Wypomnieć, że ilekroć wieczorami Dalia ją opuszczała na życzenie Artema, jej działa się krzywda. Powiedzieć, że wcale nie chciała się znaleźć w swojej sytuacji. Na szczęście krew księżniczki zastygała równie szybko, jak wrzała.
— Nie ma znaczenia dla mnie płeć dziecka — wyjaśniła, ręką poprawiając włosy. — Wolę życzyć sobie, żeby było zdrowe, a poród bez komplikacji.
— Oh. — Powietrze uszło ze służącej. — To bardzo mądre życzenia.
Czy rzeczywiście były mądre? Aila pamiętała, jak źle znosiła ciążę jej matka. Skończyła siedem lat, kiedy brzuch królowej Aiminy zaczął puchnąć po raz czwarty i dobrze pamiętała, jak matka ostatnie tygodnie przed rozwiązaniem spędziła w łóżku. Później słyszała jej krzyki, które trwały cały dzień i niemal całą noc, by następnego dnia odwiedzić królową i zobaczyć najbardziej dziwaczne stworzenie na świecie.
Nowonarodzony Naim nie był ani szczególnie ładnym, ani nadzwyczaj szkaradnym dzieckiem. W ciasno owiniętych wokół ciała pieluszkach spokojnie tulił się do piersi mamki, podczas gdy służące zmieniały zakrwawioną pościel na czystą. Panujący w komnacie bałagan przeraził nieco dziewczynkę, ale widok spokojnego dziecka szybko odwrócił jej uwagę.
— Następnym razem, córeczko — odezwała się władczyni, kiedy Aila ciekawsko przyglądała się noworodkowi. — Następnym razem urodzę ci siostrzyczkę. — Posłała córce blady uśmiech.
Szybko jednak okazało się, że następnego razu już nie będzie. Ledwie skończyły się odwiedziny królewskich dzieci, a Aimina zapadła na gorączkę połogową, z którą dzielnie walczyła przez dwanaście dni. Uczeni medycy i uzdrowiciele twierdzili, że przyczyną jest wiek królowej, ale mamki i piastunki małego księcia razem z opiekunkami Aili pukały się w głowę, twierdząc, że taka choroba może spotkać każdą kobietę. Ostatecznie matka wygrała, ale kosztowało ja to dużo sił i o kolejnych dzieciach, przynajmniej w najbliższym czasie, nie mogło być mowy.
Wspomnienia księżniczki przerwało nadejście medyka, niosącego zapieczętowaną woskiem buteleczkę z jakąś dziwną substancją o głębokiej fioletowej barwie. Tym razem przyszedł w towarzystwie pryszczatego asystenta, który trzymał w jednej ręce niewielki ceramiczny imbryk z mocno parującą zawartością.
— Już przygotowała się do snu? Bardzo dobrze. Dziewczyno, przygotuj wodę! A ty chłopcze, podejdź bliżej.
Idąc do Aili, medyk przełamał wosk i tuż przy jej łóżku wprawnie otworzył flaszeczkę. Kiedy ją podawał, księżniczka poczuła najdziwniejszy zapach w życiu. Ostry i nieprzyjemny, drażnił nos i przy dłuższym wąchaniu mógł doprowadzić do zeza. Odkaszlnęła, rozwiewając dłonią nieprzyjemną woń.
— Niech wypije, najlepiej duszkiem — padła instrukcja.
Ostrożnie przyłożyła wargi do buteleczki i wstrzymała oddech. Spróbowała jednym haustem wypić eliksir, ale już w połowie łyku ogień zaczął wypalać jej trzewia. Ledwo powstrzymała się od wyplucia.
— Nie! — Medyk złapał za dłoń księżniczki, żeby nie rozlała reszty toniku. — Dziewczyno? Dziewczyno, gdzie jesteś?! Podaj jej wody!
Napój był najobrzydliwszą rzeczą, jaką kiedykolwiek miała w ustach. Palił język, gardło i brzuch dziewczyny tak mocno, że oczy zaszły jej łzami, a na policzki wstąpiły rumieńce. Niecierpliwie wyciągnęła rękę po puchar, który podała jej Dalia. Woda tylko nieco złagodziła osobliwe uczucie. Pomimo tego, księżniczka nie grymasiła, wmuszając w siebie pełną dawkę.
Z kolei gorący napar podany jej przez asystenta medyka miał przyjemny, miodowy posmak. Kątem oka Aila dostrzegła, że mężczyzna kręci głową, widząc, że lekarstwo rzeczywiście jej smakuje. Pryszczaty chłopak wyprostował się dumnie, kiedy oddała mu pustą czarkę, oblizując przy tym usta.
— Lek ma działać, a nie smakować — mruknął do pomocnika medyk i po raz drugi wsłuchał się w rytm serca księżniczki. Nasłuchiwał zdecydowanie dłużej niż za pierwszym razem, a kiedy skończył, przyłożył jeszcze palce do szyi księżniczki. — Ale rzeczywiście bije spokojniej.
To powiedziawszy, odsunął się od łóżka pacjentki i zwrócił do Dalii.
— Niech dzisiaj już odpoczywa i pójdzie spać. Sam poinformuję naszego pana o jej stanie, więc nie musisz się o to martwić. Dzisiaj już nic więcej nie mogę zrobić, ale tak jak mówiłem, jutro powinna dobrze zjeść. Ze dwie pajdy chleba z białym serem to absolutne minimum. Jeśli dalej będzie tak grymasić, powiadom mnie — wyrzucił z siebie dziwnie jednostajną salwą kolejne informacje. — Poza tym powinnaś ją dobrze pilnować. Obserwuj ją i tak jak mówiłem, może być potrzebna akuszerka. Ale jakaś dobra, prawdziwa, a nie te południowe wiedźmy, które spędzają…
Aila nie do końca usłyszała, co mówił medyk do jej służącej, bo najwyraźniej podany jej wywar zaczął działać. Sen spowodowany przez miksturę był najdziwniejszym snem w jej życiu. Jakby zawieszona pomiędzy jawą a marami, nie do końca rozróżniała, co rzeczywiście miało miejsce, a co stanowiło jedynie wytwór jej wyobraźni.
I tak słyszała szmery powodowane przez Dalię, która kręciła się bez celu po komnacie. To otwierała skrzynie i z nieukrywanym zachwytem oglądała kilka codziennych sukien księżniczki. Wzdychała nad misternymi zdobieniami, dokładnością szwów oraz jakością użytych materiałów. Jej matka szyła imperatorskie koszule, więc dziewczyna musiała się na tym znać. Z drugiej strony większość koszul Artema, a przynajmniej z tych, których nie ukradł ojcu, nie były jakoś szczególnie wspaniałe. W Isarii byle prostak miał w skrzyni przynajmniej jedną odświętną koszulę z farbowanej bawełny, a on, wielki pan, zadowalał się byle czym.
Nagle w pokoju rozległa się przyjemna kwiatowa woń. Później służąca psiknęła głośno, pewnie wąchając któryś z perfum Aili. Księżniczka była szczęśliwą posiadaczką wielu różnych zapachów, ale w słodkich nutach kwiatu mandarynki, róży i maliny rozpoznawała swoje ulubione, które dawno temu na jej cześć ojciec kazał skomponować słynnemu neustijskiemu mistrzowi perfumiarstwa.
— Słyszałem, że moja pani źle się poczuła? — usłyszała Artema, chociaż nie wiedziała, kiedy zdążył wejść do jej komnaty. W przypływie paniki, księżniczka spróbowała się obudzić, ale wtedy odkryła, że zupełnie nie może poruszyć ciałem. — Co z nią?
— Medyk powiedział, że to przez złe jedzenie — odpowiedziała Dalia, z pewnością ze spuszczoną głową, bo Aila ledwie mogła zrozumieć sens jej cichych słów.
— Czyżby się głodziła? — Kaj z kolei mówił bardzo donośnie, jakby nie przejmował się, że w pokoju ktoś śpi.
— Nie! — zaprotestowała służąca, trochę zbyt śmiało jak na słowa skierowane do imperatorskiego brata. — Po prostu ma bardzo delikatny… brzuch i…
Dalsze wytłumaczenie Dalii zagłuszyło donośne szurnięcie krzesła o podłogę, które świadczyło, że jeden z mężczyzn usiadł.
— Przecież gotuje ten sam kucharz, co dotychczas? — zauważył trzeźwo Kaj. — A to jędza! Nie dość, że niczego jej nie brakuje, to jeszcze śmie…
— Zamilcz! — przerwał Kajowi Artem, a następnie zwrócił się do Dalii. — A ty lepiej idź do kuchni i sama się posil. Musisz mieć wiele sił, żeby opiekować się moją panią.
Na chwilę w komnacie zapanowała cisza, by później Aila usłyszała, jak jej służąca wychodzi. Tymczasem Artem podszedł do jej łoża i z cichym szelestem odsłonił kotary, zaglądając do środka.
Upewnił się, że księżniczka rzeczywiście śpi.
— Jej portret był zakłamany — wypalił zarządca imperium.
Aila nie potrzebowała ich widzieć, żeby wiedzieć, że teraz imperator posyłał bratu milczące, ale zarazem pełne dezaprobaty spojrzenie.
— No co? Wcale nie jest tak piękna, jak zapewniali! — nie ustępował Kaj. — Nie rozumiem, dlaczego jej tak pobłażasz! Zachowuje się, jakby nic się nie zmieniło. Rozstawia naszych ludzi po kątach, wydaje służbie zarządzenia, nawet nie przeżywa należytej żałoby po ojcu i braciach…
— Tego nie wiesz — uciął Artem. — Nie wiesz, jaki na południu mają stosunek do śmierci, ani nie było tu ciebie, grzałeś kuper w bezpiecznym Tiggat.
— Opiekowałem się naszą schorowaną matką i na twoje wyraźne życzenie utrzymywałem kraj w jednym kawałku mimo panującego głodu i niezadowolenia z wyprawy, którą podjąłeś. Wielu od początku się to wszystko nie podobało.
— Wygrałem i zdobyłem to, co chciałem. Teraz wszystko odszczekają.
— Nie, jeśli nie poprawisz bytu ludzi. Będą twierdzić, że jesteś mały, skoro dałeś się oszukać i przejąłeś zdaniem byle południowca.
Gdyby tylko mogła, Aila zmarszczyłaby brwi, zachodząc w głowę, kto był na tyle głupi, aby próbować oszukać imperatora. A gdyby dowiedziała się tego, pierwsza wymierzyłaby karę za tak niecny czyn.
— Jeszcze, żeby on był rzeczywiście władcą… — mówił Kaj.
— Był królem Isarii.
Łgarze! Czując się, jakby ktoś wymierzył jej cios poniżej pasa, wbrew poprzednim zapewnieniom nie uwierzyła, że jej ojciec postąpiłby zgodnie z tymi haniebnymi oskarżeniami. Księżniczka gorąco zapragnęła obudzić się, żeby zadać kłam imperatorowi, nie zwracając uwagi na dalszą rozmowę braci.
— Tylko przez małżeństwo z królową, po jej śmierci nie miał żadnej władzy. Jeśli zachował tytuł, to wyłącznie dlatego, że nie zdążyli koronować żadnego z ich synów.
— Albo jej…
— Przejrzyj na oczy, bracie, to do ciebie niepodobne. Ona od samego początku nie miała szans na koronę. Już sam zauważyłeś, że jest zbyt nieśmiała. Jej bracia nie mieliby jej skrupułów. Stara lisica chciała ci podrzucić kukułcze jajo w ślicznym opakowaniu.
— Nie mieli jej talentów.
— Naprawdę ją cenisz, co? — W wyobraźni Aila widziała, jak usta Kaja wykrzywiają się w krzywy uśmiech. — Aż tak wspaniale się pieprzy? Nie oceniam! Spokojnie… Jeśli tobie ona wystarcza, nie będę wchodził ci w drogę i cieszę się twoim szczęściem po tylu latach wymuszonej posuchy! Niech ci się wiedzie. Po prostu to dziwne, że zapraszasz ją na spotkania rady, oddajesz jej klejnoty, poświęcasz swój czas…
— Jest tego warta.
— Czyżby?
— Kiedy jej brat… Ten paskudny, chyba najstarszy. Zobaczył, jak przegrywa, porzucił swoich ludzi i zaczął uciekać. Gdy go pojmaliśmy, stanowił najżałośniejszy widok, jaki w życiu widziałem. Drugi z kolei tak bardzo bał się spotkania ze mną, że wolał powiesić się na gałęzi. A ona… Ona zachowywała godność do samego końca.
Słysząc rewelacje brata, Kaj wybuchnął okrutnym śmiechem.
— Naprawdę mówisz o zachowaniu godności przez brankę?
— Przez księżniczkę — poprawił go Artem. — Tak. Nie uklękła przede mną ani nie wyrzekła się swoich ludzi. Przynajmniej nie od razu. Złamała się, dopiero kiedy zobaczyła, że mamy jej brata żywego. Podczas gdy ten dureń po bitwie kupczył jej wdziękami i królestwem, ona prosiła o łaskę dla dziecka. Myślę, że to było bardzo dzielne.
Na moment między braćmi zapanowała zupełna cisza.
— Dziwny jesteś bracie i dziwnie dobierasz sobie ludzi, z którymi sympatyzujesz — podsumował rozmowę Kaj, a Artem roześmiał się.
— Wiem.
Zrywając się ze snu, księżniczka półprzytomnie szarpnęła za kotarę i z głośnym łoskotem rozsunęła materiał. Dopiero kiedy wyplątała się z ciepłych pierzyn, boso stając na podłodze, zorientowała się, że poza śpiącą w kącie Dalią, nikogo w jej komnatach nie było.
Aila potrzebowała kilku minut, aby uspokoić splątane myśli i poskładać sen w całość. Szybko bowiem doszła do wniosku, że podobna rozmowa nigdy nie odbyłaby się w jej komnatach, zresztą była tak niedorzeczna, że nie miała prawa być prawdziwą. Oskarżenia wysunięte przeciwko ojcu nie miały racji bytu, w końcu on nie miał jak oszukać imperatora. Przecież przed ostatnią bitwą nigdy się nie spotkali.
Rozmasowała skostniałe dłonie i wróciła do łóżka.
Pewnie za tym oskarżeniem krył się jej żal do króla, który pozwolił Jabirowi decydować o obronie kraju. Księżniczka nie wątpiła, że ojciec wierzył w swojego najstarszego syna najbardziej ze wszystkich swoich dzieci. Gdyby jej brat skutecznie odparłby atak, miałby największe szanse na objęcie korony po matce. W Isarii bowiem to szlachta wybierała władcę w spośród królewskich dzieci. Ojciec wiedział o tym, więc pozwolił księciu działać na własną rękę i po śmierci matki jak najdłużej zwlekał z wyborem, dając Jabirowi czas na zostanie bohaterem. Z pewnością nawet nie zakładał, że jego ulubieniec polegnie.



https://goo.gl/forms/ZFHD2c4niHt2FdaC3
 Odpowiedz na kilka pytań i pomóż nam ulepszyć Katalogowo!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Agata dla WioskaSzablonów | Technologia blogger.