23 lutego 2018

Nowe rozdziały

Zapraszam do lektury! :) 


Rozdział jedenasty
„– Pójdę już. – Odwróciłam się w stronę Jareda, który właśnie zamierzał usiąść na kanapie.
– Chyba się nie obraziłaś, co?
– Nie. – Uśmiechnęłam się lekko. – Po prostu chcę wrócić, zanim zrobi się ciemno.
– Przecież... – Popatrzył na zegarek wiszący w kuchni, po czym przeniósł zaskoczone spojrzenie na mnie. – Tylko nie mów, że wracasz na piechotę?
– Yhm – przytaknęłam i ruszyłam w stronę małego korytarza.
– Zaczekaj, odwiozę cię. – Z przyciśniętą butelką do ust poszedł do kuchni, gdzie z blatu wziął klucze i telefon.
– Przecież piłeś. – Wskazałam głową na piwo, które właśnie odstawił.
– Bezalkoholowe. – Uśmiechnął się półgębkiem i, chowając komórkę do kieszeni, stanął naprzeciw mnie. – To jak? Pójdziesz dobrowolnie czy mam siłą zaciągnąć cię do samochodu?”
Adna
Fantastyka / Fantasy




Rozdział IV
Minęło ponad pół godziny od wyjścia Huxa. Dwadzieścia minut od momentu, kiedy Kylo, obrażony na Loke za jej niewyparzony język, zamknął się w łazience pod pretekstem wzięcia prysznica.
Dziewczyna nie mogła wyjść z podziwu dla nowych rekordów, które ustanawiali. Nie minęły trzy godziny od ich spotkania na lądowisku. Ona zdążyła się już popisać swoją bezczelnością, a Kylo zdążył strzelić focha.
Podeszła do drzwi łazienki i zastukała w nie pięścią. Chociaż woda z prysznica przestała się już lać, Kylo się nie odezwał.
- Długo masz zamiar się na mnie boczyć za ten autostop? – rzuciła w stronę drzwi. Nie otrzymawszy odpowiedzi, kontynuowała niezrażona. – Daj spokój… Ile ty masz lat? Jesteś Najwyższym Przywódcą, nie możesz się tak zachowywać. Kylo… Kylo, słyszysz mnie? – Rozeźlona dalszym brakiem odpowiedzi, kopnęła w drzwi. Czując rozchodzący się w stopie ból, szybko tego pożałowała. – Jak musisz się foszyć, to rób to chociaż poza łazienką. Przez dwa lata tkwiłam w pieprzonej kapsule i chciałabym się umyć!
Elsydria
FanFiction / Filmy i seriale




Rozdział XVI. Pozory czasem mylą
- Sam?!
Odpowiedziała jej cisza, jednak nie miała zamiaru dłużej stać na deszczu i czekać. Czuła chłodne krople spływające po jej skórze. Tęskniła za naturą, ale nie do tego stopnia. Nigdy nie lubiła marznąć. Ostrożnie wspinała się po skałach, nawołując Samuela i czekając na jakąkolwiek odpowiedź. Miała wrażenie, że nie ma go wieki, choć w rzeczywistości mogło minąć jakieś dwadzieścia minut. Za długo. Gdzie mógł pójść, przecież wszędzie było daleko. Zostawił ją? Nie potrafiła w to uwierzyć, choć takie zachowanie mogłaby uznać za uzasadnione, w końcu ona też raz go wystawiła. Nie z własnej woli, ale miał prawo się złościć. Czyżby chciał się odegrać? Nie, nie Sam. Nie zostawiłby jej samej wieczorem na plaży.
- Sam, gdzie jesteś?! - Musiała bardzo się wysilić, by przekrzyczeć wiatr, a i tak nie była pewna, czy to się jej udało. Nadciągała burza, a czarownica chciała jak najszybciej znaleźć się w domu. Skrzywiła się, kiedy grzmot zagłuszył jej krzyk. Żałowała, że nie zabrała ze sobą Isabelle, różowowłosa z pewnością znalazłaby Sama bez problemu.
- Zdaje się, że zostałaś sama. - Odwróciła się, słysząc znajomy głos. Dreszcze przebiegły po jej skórze, kiedy spojrzała w ciemne oczy łowcy. Przełknęła ślinę i z całą godnością, na jaką było stać przemoczoną, zmarzniętą kobietę zrobiła krok w stronę swego prześladowcy.
Natalia Iubaris, Iara Majere
Fantastyka / Fantasy




Rozdział dwudziesty siódmy
"Nie protestowała. Ujęła jego dłoń, a następnie razem ruszyli przez tłum. Wszyscy na nich spoglądali, wszyscy też w głowach zastanawiali się co takiego będą robić za zamkniętymi drzwiami. Nawet Florence. Pojęcia nie miała co zamierza z nią zrobić, gdzie zabrać. Miała jednak to szczęście, bo się dowie. Idąc początkowo nawet nie zauważyła znajomej twarzy, a raczej dwóch. Niemal jęknęła, kiedy zobaczyła dziewczynę u jego boku. Uśmiechnęła się podle, bo doskonale wiedziała, że wygląda lepiej, niż skatowane zwłoki, które przytargał tutaj Alexander. Żadne z nich nie odezwało się słowem, choć widziała po minie nieśmiertelnego jak niezwykle niezadowolony jest z tego z kim idzie. Bo przecież jak śmiała, prawda? Powinna siedzieć cały wieczór samotnie, bez nikogo, a tymczasem los się do niej uśmiechnął. Eric mocniej pociągnął ją do drzwi za którymi chwile później zniknęli. Nie dostrzegała spojrzenia pełnego pogardy, które posłał jej stwórcy. 
Może i było lepiej, że tego nie dostrzegła. "
Ice Queen
Thrillery i horrory




Rozdział 40, Krocząc w bezruchu 
– Co ty mówisz? Jesteś Hermioną Granger, zawsze martwisz się o innych, walczysz o lepszy świat…
Hermiona prycha zdegustowana, a jednocześnie zasmucona.
– Walczyłam w jednej wojnie o przyjaciół, rodzinę i lepszy świat… A co mi to dało? Straciłam przyjaciół, rodzinę, a świat stał się jeszcze gorszy… Może pora pomyśleć o sobie… – mówi, choć kolejne słowa z trudem przechodzą jej przez gardło.
Draco podchodzi do niej jeszcze bliżej i całuje ją w czoło, czym zaskakuje zarówno siebie jak i ją.
Charlotte Petrova
Fanfiction/Harry POtter/ Czasy trójcy

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Agata dla WioskaSzablonów | Technologia blogger.