18 sierpnia 2017

Nowe rozdziały

Witam! Podejrzewam, że trwają ciężkie przygotowania do nowego roku szkolnego, bo z waszą aktywnością jest gorzej niż na początku wakacji. Obyście wrócili do formy!


Kto pierwszy powie "kocham" - przegrywa; VI Sceny tylko dla dorosłych, czyli jak ochrzciłem nowy pokój
"Granger nagle na mnie popatrzyła. Ups, chyba zapomniałem zablokować myśli...
– Malfoy! – krzyknęła i nieudolnie próbowała zakryć się rękoma. – Co ty tu robisz?
– Mieszkam?
Zostałem zgromiony przez zabójcze spojrzenie. Niczym rasowa i rozjuszona kotka podreptała prosto do swojego łóżka. Położyła się, szybko zakrywając kołdrą. Kto by pomyślał, że Granger będzie poruszała się z taką gracją? Nie potrafiłem oderwać od niej wzroku.
W głowie zacząłem układać ciekawe scenariusze. Każdy z nich zawierał scenę z tą piękną koszulką lądującą na podłodze. Chyba znów zapomniałem się zablokować, bo Granger niczym torpeda usiadła i prychnęła głośno:
– Powtórz to jeszcze raz, a wydłubię ci oczy, Malfoy.
I byłbym ci za to wdzięczny. To oczy mnie zdradziły."
Ew
Zbiory opowiadań




Siódmy rozdział
Nagle chłopak, który koło niej siedział, wyszedł do toalety, zaś większość osób odeszło już od stołu, w tym Nott, Lily Evans i Remus i kilkoro innych uczniów, których Hermiona kojarzyła tylko z widzenia. Została tylko ona i Slughorn, który później poszedł do członków klubu. Anthon zostawił marynarkę na krześle, a panna Granger nie zauważyła wcześniej, by miał go gdzieś na szyi ani gdzieś przy sobie. Wzięła głęboki wdech i ukradkiem zaczęła przeszukiwać marynarkę Notta. Serce jej biło szybko. Starała się przeszukać ją jak najszybciej i najdokładniej, ale to nie było takie proste. Marynarka Anthona miała wiele kieszeni. Niespodziewanie Hermiona natrafiła na coś, co kształtem przypominało zmieniacz. Spojrzała, czy nikt na nią nie patrzył i już prawie wyciągnęła zmieniacz.
– Co pani robi? – zapytał Anthon Nott.
Netka
FanFiction / Harry Potter / Czasy Huncwotów




Co dwie główki, to nie jedna – ostateczne starcie na Malcie
– Chyba nieźle się dogadują. – Erma westchnęła, a ja dopiłem drinka.
Dobra, dość na dzisiaj.
– Chyba tak.
– Ute zawsze jest taka fajna i wygadana.
– Ty też jesteś fajna i wygadana.
– Taaak? Kłamiesz.
– Nie kłamię.
– Ale ona jest fajniejsza. Jest mądra, pewna siebie i ładna. I wysoka. I ma boskie cycki. Ja jestem płaska jak Ziemia do czasów Arystotelesa.
– Co? – Zaśmiałem się, bo coraz bardziej mnie zadziwiała.
– Jajco. Lubię cię.
– Też cię lubię.
– Szkoda, że jestem lesbijką.
– Ja nie jestem lesbijką.
– Na pewno?
– Na pewno.
– No tak, każda lesbijka jest gejem, ale nie każdy gej jest lesbijką. To nawet logiczne. Wiesz co, Senju?
– Co?
– Moglibyśmy...
– Moglibyśmy co?
Cholera, czy ona...? Niemożliwe.
– W sumie to...
– Senju, chodź tu na chwilę – powiedziałeś i objąłeś mnie w pasie.
KAIEN, NIE TERAZ.
– O co chodzi?
– Mam propozycję.
– Jaką propozycję?
Erma zerknęła na Ute, potem na mnie i wyszczerzyła się jak pijana, napalona lezba.
Kunoichi
Romans

5 komentarzy:

  1. Dziękuję ślicznie za dodanie informacji o nowym rozdziale. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również jestem wdzięczna Lenie za te aktualizacje. Bez niej bym chyba zginęła :)

      Przy okazji – zwróć uwagę, proszę, na zapis dialogów i powtórzenia wyrazowe, bo to są elementy, które spokojnie można u Ciebie dopracować, by podnieść poziom :)
      Podrzucam link i trzymam kciuki za Twoją wenę!

      Usuń
    2. Wiem, że powtórzenia to u mnie zmora i staram się nad tym pracować, ale... Hm, nie rozumiem, o co chodzi z tymi dialogami. Właśnie stosuję się do tych zasad, dlatego nie mam zielonego pojęcia, co jest źle. :>

      Usuń
    3. Tu i ówdzie zapodziały Ci się bezpańskie kropki :) Nie przytoczę Ci konkretnych momentów, niestety, bo rozdziały przeglądałam pobieżnie już jakiś czas temu.
      Jeśli zaś o powtórzenia chodzi, to polecam funkcję Ctrl + F i wpisywanie słów, które powtarzasz najczęściej (np. które). No i czytanie tekstu kilka razy, oczywiście :)

      Usuń
    4. Ach, ok, rozumiem. :)

      Usuń

© Agata dla WioskaSzablonów | Technologia blogger.