21 kwietnia 2017

Nowe rozdziały


Witam!
Ten miesiąc (a zwłaszcza tydzień) okazał się naprawadę płodny dla autorów :)  Zobaczcie sami!


Rozdział dwunasty
„Biegły przez ciemny las. Camilla doskonale widziała w ciemnościach, dlatego też wściekała się, że kobieta co chwilę się potykała i je spowalniała, ale nie miała najmniejszego zamiaru jej nieść. Wilkołaki już ruszyły ich śladem. Słyszała ich wycie i powarkiwanie, choć były jeszcze daleko. Miały szansę. Cama zirytowana wzięła głęboki wdech, kolejny raz pomagając Natalii podnieść się z ziemi.
– Niedługo świt, musimy się gdzieś ukryć.
– Zrobi się jasno, będziemy lepiej widzieć. – Kobieta otrzepała kolana z liści i brudu.
– Nie rozumiesz. – Wampirzyca pociągnęła ją znów za sobą. – Nie mogę zostać na słońcu. Zginę.”
Adna
Fantastyka / Fantasy






Rozdział 47
– Miałaś kiedyś problemy ze snem? Mam na myśli… Zdarza ci się może lunatykować? – wypaliła, zaś serce Eveline omal nie wyskoczyło z piersi ze zdenerwowania.
– Dlaczego pytasz…?
Lana zawahała się. Wciąż nie mówiła wszystkiego, a przynajmniej Eveline odniosła takie wrażenie.
– Bez powodu – stwierdziła wymijająco, jak nic kłamiąc. Eve była tego pewna, a jednak wcale nie miała o to do wampirzycy pretensji. – Teraz ja, tak jak ci obiecałam, ale… Obawiam się, że niekoniecznie spodoba ci się to, co ode mnie usłyszysz – zapowiedziała, zaś jej słowa sprawiły, że dziewczyna zapragnęła się histerycznie roześmiać.
Biorąc pod uwagę to, czego doświadczyła w ostatnim czasie… Cóż, jeśli po tym wszystkim miało okazać się, że jednak może być gorzej, zdecydowanie było pisane jej szaleństwo.
Nessa
Fantastyka / Fantasy




Lost in the Time
Sto pięćdziesiąt sześć
Nie, zdecydowanie nie chciała wracać pamięcią do wspomnienia tego domu. W końcu za każdym razem widywała dokładnie to samo, więc nie istniał powód, dla którego miałaby choć próbować go znowu roztrząsać. Co prawda nie wiedziała, dlaczego tak wiele emocji wzbudzała w niej perspektywa tkwienia przed budynkiem, którego nie znała i który niezmiennie po prostu obserwowała, czekając na coś, czego nawet nie potrafiła sprecyzować, ale…
Chyba że tym razem jednak było inaczej – tylko nieznacznie, ale… Co prawda nie miała pewności, zaś wszystko mogło okazać się równie dobrze wytworem jej wyobraźni, a jednak kiedy wysiliła pamięć, wyraźnie usłyszała łagodny szept – to oraz linijki cichej, melodyjnej pieśni, które mimowolnie zdecydowała się wyszeptać.
– Znajdę ją, nawet jeśli ukryje się pośród róż…
Nessa
FanFiction / Zmierzch




Rozdział 36
– Więc co robimy? – zaryzykowała, choć to chyba ona powinna mieć jakiś plan.
O dziwo, Mary jedynie się uśmiechnęła.
– Skoro już doszłyśmy do wniosku, że wariactwo mam w genach, równie dobrze obie możemy już całkiem oszaleć. Nany nie ma, a ja nie znam żadnej porządnej wiedźmy – rzuciła z przekąsem – ale właściwie po co mi jakiekolwiek plemię?
Jeszcze kiedy mówiła, w końcu podniosła się z kolan, z wolna ruszając w stronę Alyssy. Dopiero kiedy usiadła obok, dziewczyna zorientowała się, że Mary trzyma na kolanach laptopa.
Wampiry, demony i Internet?
A właściwie… czemu by i nie?
Nessa
Fantastyka / Fantasty




Rozdział 4
– W tym miejscu upływ czasu nie ma znaczenia… Bardzo wiele rzeczy go nie ma. – Wzruszył ramionami, zupełnie jakby rozmawiali o czymś najzupełniej normalnym. – Słońce zawsze jest w takiej pozycji – dodał, a dziewczyna z niedowierzaniem potrząsnęła głową.
– To nie ma sensu – zaoponowała machinalnie, coraz bardziej podenerwowana. – Jak mogłoby, skoro prędzej czy później zapada noc? Słońce przecież…
– Jest nieruchome – przerwał stanowczo Shadow. – Wieczny zmierzch, taki sam od zawsze… Odkąd ja sięgam pamięcią. – Zamilkł, po czym jakby od niechcenia obrzucił Angel uważnym spojrzeniem. – Nigdy nie doczekamy się świtu, moja droga. Po kres wieczności będziemy czekać na nadejście nocy…
Nessa
Thrillery i horrory




[9] cute
- N-nie! - jej reakcja była niemal odruchowa. Ruszyła w jego kierunku. Z tego całego zdenerwowania, potknęła się na wysokich obcasach i ostatecznie stanęła znacznie bliżej niego niż planowała. Złapał ją za łokcie i pomógł złapać równowagę. Nie był zbyt wysoki, w obcasach może nawet go przewyższała, co tylko potęgowało jej zakłopotanie - ich twarze niemal się stykały. Jednak na nim nie zrobiło to zbyt wielkiego wrażenia. Obserwował ją zaciekawiony z tym błyskiem w oku i lekko przechyloną głową. Nie miała odwagi się cofnąć, tym bardziej, że nadal trzymał ją za łokcie.
LadyEllien
Dramat




Rozdział 24, Tajemnica
Brama otwiera się z głośnym skrzypieniem ukazując drogę, ku pogrążonemu w mroku dworowi. 
Z każdym krokiem po wysypanej białymi kamieniami ścieżce Hermiona coraz mocniej odczuwa ból swojego ramienia. Ogrody znajdujące się po obu jej stronach są pogrążone w ciszy i ciemności. Mimo że wielkie, śnieżne kule rozjaśniają cały teren nadając mu dziwnego, tajemniczego blasku Hermiona nie potrafi skupić się na obserwowaniu tego jak śnieg skrzy od tych promieni, ani jak światło gwiazd rozbija się o zamarznięte sople na płaczącej wierzbie.
W końcu stają przed drzwiami wejściowymi, które otwierają się przed nimi, gdy tylko Draco dotyka złotej klamki.
– Witaj w Malfoy Manor – szepcze ponuro.
Charlotte Petrova 
FanFiction / Harry Potter / Czasy Trójcy




Rozdział 47. Urodziny
- To może ty teraz mów, a ja się skupię na całowaniu – zaproponowała, obracając w żart swą niezręczność. – Jak będę miała coś ważnego do powiedzenia, napiszę ci w liście, dobrze wiesz, że na piśmie lepiej mi się formułuje myśli.
- Jesteś taka… niejednoznaczna.
- Może tajemnicza? – Emily uśmiechnęła się. – Nic z tych rzeczy, kapitanie. Jestem zwykłą kulawą panną, która próbuje być intrygująca, a jak to jej wychodzi, to szkoda gadać.
miriamcia668
Historyczne




3. Piętno przeszłości
Pozer.
Też byś chciał być takim pozerem przecież.
Nawet jeśli… przecież mogę zmienić swoją twarz.
Ale nigdy nie będziesz nim.
W milczeniu pochłonął swoje śniadanie i pospiesznie odszedł od stołu. Nie wiedząc, że jest obserwowanym, wyszedł przez drzwi Wielkiej Sali. Wiedząc, że zaczyna dzień eliksirami, z których nie był nawet średnim uczniem, szedł z jeszcze gorszym nastrojem. Zadawał sobie w duchu pytanie, czy ten dzień może być jeszcze gorszym.
Po godzinie eliksirów z profesorem Slughornem, wyszedł z głową spuszczoną jeszcze niżej. Wywlókł się z sali jako jedna z ostatnich osób, które nie były faworytami Starego Ślimaka. Był już naprawdę blisko schodów prowadzących do zamku, kilka kroków od pierwszego stopnia.
– Świnko, dokąd tak pędzisz? – Usłyszał za plecami ten sam głos, co podczas śniadania. Nie zdążył się odwrócić w jego kierunku, gdy jakieś silne ramię chwyciło go za kołnierz i zaciągnęło w ciemność poza korytarzem.
Raijin
FanFiction / Harry Potter / Czasy nowego pokolenia



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Agata dla WioskaSzablonów | Technologia blogger.