3 marca 2017

Nowe rozdziały

Dzień dobry!
Miło mi Was powitać w pierwszym poście tego miesiąca. W końcu czuć wiosnę na dworze. Cieszycie się? Bo ja bardzo :) To moja ukochana pora roku, pomimo alergii na trawy. 

Przypominam o konkursie:
(rozdziały w tej aktualizacji nie są brane pod uwagę, ponieważ wszystkie zostały zgłoszone przed datą startową)


O tym, jak zacieśniać więzi "rodzinne"
– Jesteś zazdrosny? – Uśmiechnąłem się szeroko, ale pokręciłeś głową.
– Nie. Tylko... – zawahałeś się, ale po chwili wrzuciłeś pojemnik z powrotem do lodówki.
– Wszystko gra?
– Nie. Idę pod prysznic.
– Mogę z tobą? – Zerwałem się z krzesła.
– Nie. Idę sam.
– Senjuś, stało się coś? Jesteś zły, bo poszedłem z Renem? – zamruczałem i objąłem cię od tyłu.
– Nie jestem zły.
– Czyli jesteś.
– Nie – burknąłeś, a ja objąłem cię mocniej. – Po prostu... wiesz, trochę mi przykro.
– Nie rozumiem.
– No bo... nigdzie razem nie wychodzimy, a też bym chciał. Niby marudzisz, że nie lubisz natrętnych fanów, ale... rozumiesz. Przykro mi, że z Renem możesz, a ze mną nie. Puszczaj. Kaien.
– Kurczę, to nie tak. Po prostu... nie wiem.
– Jesteś pijany. Siłownia też odpada? – spytałeś nieco uszczypliwym tonem, a ja zacisnąłem zęby.
Cholera, miałeś trochę racji.
Kunoichi
Romans




Rozdział dziewiąty
„Powoli otworzyła oczy, jakby sprawdzając czy nadal jest do tego zdolna. Ile czasu tu była? Choć zdecydowanie lepszym pytaniem było, gdzie była? Ale ani na jedno, ani na drugie nie znała odpowiedzi. Wszystko pamiętała jak przez mgłę, a przywołanie jakiegokolwiek wspomnienia, zdawało się być niemożliwe. Zresztą tak samo, jak utrzymanie pełnej świadomości, bo to co jej podawano, powodowało ciągłą senność. W pewnym momencie nawet przestała się starać, żeby się ocknąć. Nieświadomość była znacznie lepsza niż te chwile, gdy ją wybudzano. Jednak tym razem było inaczej. Obudziła się samodzielnie, bez wysiłku, a w pomieszczeniu nie było nikogo. Mimo panującej wokół ciemności, widziała wszystko wyraźnie, co było w równym stopniu fascynujące i przerażające.”
Adna
Fantastyka / Fantasy




Czterech jeźdźców apokalipsy
Cztery obiekty weszły w ziemską atmosferę w okolicy łańcuchu górskiego. Spadły z granatowego bezmiaru nieba, ciągnąc za sobą złote smugi płomieni z osłon termicznych. Zamieszkujący górskie wioski ludzie, którzy dorastali w otoczeniu religii, przesądów i mitów, mieli okazję obserwowania tego niezwykłego zjawiska. Wielu z nich poddało się rozpaczy, wielu postanowiło poszukać schronienia w pobliskiej świątyni. Kiedy niebo nad ich domami przecięły ogniste smugi, kończąc swój lot około kilometra dalej, niepokój mieszkańców wsi zaczął wymykać się spod kontroli. Płacząc i modląc się do swoich bogów, nie potrafili się zdecydować, czym było owe zjawisko.
– To znak od boga, zesłał swoje sługi, by nam pomogły! – Wrzeszczeli niektórzy, chcąc pokrzepić swoich sąsiadów.
Inne osoby, mające możliwość zobaczenia wszystkich czterech ognistych smug, przywoływały zakurzony mit o Jeźdźcach Apokalipsy.
Nawet nie wiedzieli, jak blisko byli prawdy.
Raijin
FanFiction / Manga & anime / Dragon Ball




http://mrok-weiry.blogspot.com
IV - Odkrycie 
Wyczułam też, że oczekuje ode mnie odpowiedzi. Nie miałam na nią pomysłu.
Zaczęłam szukać dłonią mojego noża. To był idealny moment. Blask słońca był bardzo intensywny, może ktoś uzna rozbłysk za przywidzenie i nie zareaguje na niego wcale, a dopiero zwłoki Miza będą dowodem zbrodni, jakiej dokonam? W tym czasie powinnam być już daleko, bezpieczna, w samochodzie z Samelem lub w swoim pokoju, z Izelą.
Dłonie zacisnęły się na gładkiej, chłodnej rękojeści. Jeszcze chwilkę.... Zaczęłam się do niego powoli zbliżać, chcąc zadać szybki, skuteczny cios w plecy.
-Pamiętam cię, mały Cieniu- odwrócił się błyskawicznie, chwytając moją rękę w stalowym uścisku.
Sza - ma - nka
Fantastyka / Fantasy




Rozdział 21, Niesprawiedliwość
– Chłopaki – szepcze pobladła Pansy. – Chłopaki, do cholery! – powtarza znacznie głośniej, nie widząc reakcji na wcześniejsze słowa. Podniesienie przez nią głosu skutkuje natychmiastowych uciszeniem się trójki przyjaciół. 
– Co jest? – Blaise stara się zajrzeć jej przez ramię, ale Pansy starannie odsuwa od niego gazetę. 
– Jak miała na nazwisko Marietta? – pyta drżącym głosem. 
– Ornano – odpowiada zupełnie zaskoczony Teodor. 
– Tak myślałam… – szepcze, a jej twarz wykrzywia się w grymasie smutku i współczucia. – I zatrzymała się u rodziny w Glasgow, prawda? 
– Tak, ale co się stało? Co tam przeczytałaś? 
Pansy bez słowa podaje mu gazetę, gdzie na pierwszej stronie napisany wielkimi, czarnymi literami nagłówek przyciąga uwagę każdego. 
Charlotte Petrova 
FanFiction / Harry Potter / Czasy trójcy

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Agata dla WioskaSzablonów | Technologia blogger.