28 października 2016

Nowe rozdziały



Prawdziwa nagroda
– Przepraszam cię. Przeze mnie wyrządzono ci szkodę, dlatego to ja zamażę plamę na twym honorze.
Twarz służącej skuł strach.
– Ależ pani, nie możesz…
– Ja wszystko mogę – weszła jej w słowo, uśmiechając się sennie. – „Bo mnie już nie ma”, dopowiedziała w duszy.
Raylie
FanFiction / Xiaolin







99. Jest jeszcze nadzieja
[...] - Nie bądź taki pewny śmierci Gohana – Warknęłam – Nikt nie widział jak zginął! Nikt w ogóle nie wie gdzie on jest.
- Rozumiem twoją złość, Saro – Westchnął Goku poklepując moje ramię – Ale zauważ, że jego energia jest niewyczuwalna. Po prostu go nie ma.
Wściekle zaciskając pięści zamknęłam oczy chcąc się choć odrobinę uspokoić i wyczuć moc swojego niegdyś przyjaciela, jednak na próżno. Tak jak mówił jego ojciec ta moc przepadła, zupełnie jak ta Vegety. [...]
Killall
FanFiction / Dragon Ball




Rozdział VII
"Lily przez chwilę obserwowała jego nieruchomą sylwetkę, wsłuchując się w jego spokojny oddech. Bardzo powoli, czując serce dudniące w uszach, jeszcze raz podniosła rękę i delikatnie dotknęła jego włosów. Przygryzając wargę, odgarnęła mu je z czoła, czując ich miękkość pod swoimi palcami. Zupełnie nie panując nad swoim ciałem, zaczęła miarowo głaskać go po głowie. Przestała kompletnie myśleć o tym, co robi. Nie zastanawiała się, czuła, że tak jest dobrze. 

W pewnym momencie chłopak drgnął delikatnie, po czym otworzył powieki. Lily zamarła z dłonią zanurzoną w jego włosach, a on przeniósł na nią zaskoczone spojrzenie. Przez chwilę wpatrywali się w siebie bez ruchu, gdy nagle James sięgnął po jej rękę i delikatnie ją uścisnął, nie przerywając kontaktu wzrokowego. I trwali tak sekundy, a może minuty, oboje czując, że w tym momencie jest im dobrze. Ich serca biły w podobnym tempie, a dwie pary oczu skrywały te same ogniki. Przez kilka krótkich chwil poczuli spokój i szczęście, którego obydwoje nie czuli już dawno."
Melodia.
FanFiction / Harry Potter / Czasy Huncwotów




Rozdział V
Z jednej fotografii uśmiechali się do niej jej rodzice; normalna, kochająca się para lekko po czterdziestce. Ona – Gillian – miała na sobie czarną, elegancką sukienkę i rozpuszczone jasne włosy do ramion. On – Jim – ubrany był w ciemne dżinsowe spodnie i koszulę w jasną kratkę, w ciemnych, odrobinę przerzedzonych włosach, lśniły siwe włosy. Cassie utkwiła wzrok w szczerym i ciepłym uśmiechu swojego ojca. Był on zupełnie inny niż jej. Porównywała wygląd rodziców ze swoim – w niczym ich nie przypominała. Czemu nigdy wcześniej nie wpadła na pomysł, że jest adoptowana? Przypomniała sobie, jak kiedyś kolega ojca powiedział do niej, że zupełnie nie jest podobna do rodziców, nie to co Alexa. Wtedy zignorowała to, ale teraz… W świetle aktualnych wydarzeń miał rację. Westchnęła ciężko i schowała pamiotkę do szuflady.
Z drugiego zdjęcia patrzyła na nią jej nieco młodsza wersja. Miała wtedy dwadzieścia dwa lata i była najszczęśliwszą kobietą na świecie. Doskonale pamiętała w jakich okolicznościach i kto upamiętnił tę chwilę. Była to Gillian.
Devirose
Obyczajowe

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Agata dla WioskaSzablonów | Technologia blogger.