24 września 2015

Wywiad z Kaleid: Kalakteryzacja

W dzisiejszym wywiadzie czekają przystojni latynosi, nagi Hagrid na Aragogu i ogólnie wszystko, czego dusza zapragnie - rozmawiam z Kal, naszą administratorką i autorką opowiadania "Crucio Maxima", teraz jednak zajmującą się głównie "Kalakteryzacją", czyli tak naprawdę wylewaniem latexu na każdego w zasięgu wzroku.
I nie, ona wcale nie ma obsesji na punkcie Harry'ego Pottera.
Naprawdę.

http://kalakteryzacja.blogspot.com/ 
 Hobbystyczne / Moda i uroda

Julian: Witam Szanowną Panią!
Kaleid: Witam Cię, moja droga!

J: Jak tam w gorrącej Hiszpanii?
K: Zimno. Mówię serio, no może nie licząc czasu siesty, bo wtedy na chwilę pogrzeje.
J: I tak przez cały czas? Nie składasz reklamacji?
K: Prawdę mówiąc byłam na to przygotowana. Na południu jest trochę za gorąco. Tutaj, na północy, klimat jest podobny do tego w Polsce.
J: To po co do Hiszpanii?
K: Język, ludzie, kultura, fiesty, życie... trochę argumentów by się nazbierało. Poza tym... latynosi są przystojni!

J: I jak w takiej sytuacji trzymać się postanowień co do niezakochiwania się?
K: Haha, ja tam się trzymam! Nikt nie mówi o przywożeniu sobie do Polski męża.
J: A masz jakikolwiek zamiar powrotu?
K: Mgliste plany awaryjne i te sprawy... Ale tak szczerze mówiąc, ciągle się nad tym zastanawiam. Z jednej strony tutaj czuję, że znalazłam swój malutki światek, w którym mi dobrze. Z drugiej... w Polsce zostawiłam za dużo, żeby z tego zrezygnować. Na razie nie wiem, co zrobię.
J: Może... kolejny makijaż z owocowego wyzwania? Tak na początek!
K: Ach tak, owocowe wyzwanie! Właściwie mojego makijażu nie będzie. W podsumowaniu chcę pokazać prace innych blogerek, głównie paznokciowe. Ostatnio właściwie nie czuję potrzeby tworzenia makijażu typu beauty. Kiedy się za jakiś zabieram, zawsze kończy się toną latexu na twarzy... albo innych częściach ciała.

J: Znalazło się cokolwiek, czym zamierzasz się pochwalić na blogu?
K: Jest tego sporo. Większość to charakteryzacje, ostatnio pracuję bardzo dużo, a pomysły same mi się pchają do głowy. Mam też trochę szczęścia, bo moja współlokatorka pozwala mi zrobić na sobie praktycznie wszystko, także nie muszę daleko szukać modelki. Z tym, że czasu nie jestem w stanie rozciągać w nieskończoność. Kiedyś muszę jeść, spać i się uczyć - stąd te opóźnienia. Muszę popracować nad regularnością dodawania postów, bo to na razie kuleje.
J: Nie wiem, czy ktokolwiek może Cię winić, biorąc pod uwagę jak dużo masz zajęć... Jak idzie wypełnianie pozostałych postanowień?
K: Dieta w Hiszpanii? Na początku można zapomnieć! Ostatnie trzy tygodnie były jednym wielkim cheat mealem. Przytyłam ze cztery kilo... ale właśnie jestem w trakcie wprowadzania rygoru od nowa, także proszę trzymać kciuki! Co do reszty... jeśli chodzi o zakupy makijażowe, to moja kolekcja charakteryzatorska rozrasta się na moich oczach, aż miło popatrzeć. Gorzej mi się patrzy na stan konta. A szkoła charakteryzacji... cóż. Na razie staram się o staż w tutejszym teatrze. Jeśli zostanę tutaj, to do wyboru mam Madryt lub Barcelonę. Jeśli wrócę... to we wrześniu przyszłego roku czeka mnie przeprowadzka do Warszawy. Tak jak mówiłam wcześniej, moje plany na razie są bardzo mgliste i nie jestem w stanie powiedzieć, co zrobię... chciałabym móc być we dwóch miejscach na raz.
J: Przecież wystarczy zmieniacz czasu!
K: Pożyczyłabym jeden, gdyby Potter i jego ferajna nie załatwili całego zapasu podczas swojej wycieczki do Ministerstwa...
J: Cholerni Gryfoni.
K: Niestety... już wolę plagi egipskie (sorki, Gryfiaki!).
J: Jak źle się czułaś, robiąc sobie gryfoński makijaż podczas hogwarckiego challenge'u? Tak w skali od jednego do "czytanie fanfiction o Zgredku i Tiarze Przydziału"?
K: Hmm... na skali to by było gdzieś w okolicy fanficów z Hinny i nagim Hagrdzie na Aragogu w rolach głównych. Tak, mam arachnofobię.
J: To był obraz, którego nie chciałam mieć przed oczami...
K: Wybacz... ja też nie.
J: Zatem zmieniając szybko temat: z której z prac miałaś największą radochę, a która była mordęgą?
K: Mówisz tylko o HI, czy o całości mojego dorobku? Bo jeśli to pierwsze, to wiadomo z góry - Ślizgon to była sama przyjemność. O mordędze nie muszę już chyba wspominać. Jeśli to drugie...
J: To drugie.
K: ...to pracy, która była największą mordęgą nikt nie zobaczył i raczej nie zobaczy, ale kolejne podejście się już szykuje - rok po pierwszym. Natomiast radochę... chyba moja demoniczna żabka. Ale tego na blogu jeszcze nie ma. Jest za to na mojej stronie na Facebooku.

J: Są jeszcze jakieś "porażki", które chciałabyś - lub zamierzasz - odtworzyć?
K: Tak, niektóre już poprawiłam, a inne czekają na powtórkę. Wiem, że czasem przesadzam, ale dla mnie każdy detal się liczy. Jeśli nie zadowoli mnie chociaż jedna kreska, cała praca jest porażką i muszę ją powtórzyć lub przerobić.
J: Perfekcjonizm to chyba pożądana cecha w tym fachu?
K: Racja. Ale przesada zawsze jest gorsza od faszyzmu.
J: Święte słowa!
K: Jak każde mojej Babci.
J: Pozdrów ją ode mnie. A tak wracając już do konkretów, to masz jakiś autorytet jeśli chodzi o makijaż i kal... charakteryzację? Blog, kanał na YT, kogoś poznanego w rzeczywistości?
K: Dzięki, przekażę! Autorytet? Ve Neil. Moim zdaniem największa gwiazda charakteryzacji. Sok z Żuka, Edward Nożycoręki... zdobywczyni Oscara. Jeśli chodzi o YT to oczywiście PinkStylist, Glam and Gore i MadeYewLook. W "realu" nie znam nikogo, kto się tym zajmuje. Z Polski Red Lipstick Monster, ale tutaj bardziej w kwestii piercingu, którym ostatnio też się trochę zajmowałam. Po domowemu i bardzo nieprofesjonalnie, ale pierwsze koty za płoty! Do kolekcji brakuje mi tylko prób w tatuażu, ale do tego jeszcze długa droga. Na razie wolę się skupić na charakteryzacji.
J: Człowiek renesansu! Jest coś, za co boisz się zabrać?
K: Z modyfikacji ciała? Skaryfikacja. Właściwie to jest jedyna rzecz, którą uważam za głupotę. Pewnie dlatego nie chcę się za to zabierać.

J: Zatem żadnej blizny w kształcie błyskawicy na czole?
K: Oj tam zaraz żadnej. Trochę collodium, różowa kredka do ust lub farbka i blizna gotowa!

J: Niby tak. Od tego się zaczęła Twoja zabawa z charakteryzacją? 
K: Moją pierwszą charakteryzacją była czaszka. Błyskawicę kiedyś tam rysowałam, ale porządną zrobiłam dopiero jak pierwszy raz w rękach miałam właśnie collodium.
J: Harry Potter istnieje w każdym aspekcie Twojego życia? Czy tylko sprawiasz takie wrażenie?
K: W sumie to w każdym jest jakiś pierwiastek. Ale staram się tego aż tak nie pokazywać. Podobno takiej staruszce jak ja już nie wypada.

J: Masz szatę Slytherinu, Kal. Szatę Slytherinu, diadem Roweny i Merlin jeden wie co jeszcze. Nie wiem, czy można tu jeszcze mówić o niepokazywaniu tego...
K: Tatuaż "Always" z insygniami śmierci na obojczyku... Ale nie widać go na co dzień! Ale cii, bo i tak wszyscy już mają mnie za wariatkę. Nie muszą wiedzieć, że mają rację!
J: Prowadzisz "Crucio" na litość boską!
K: Tak prowadzę, że od półtora roku piszę następny rozdział i nadal jestem w połowie, a poprawki na poprzednich leżą i kwiczą... 

J: Czyli nie ma się co spodziewać nowości w najbliższym czasie?
K: Zalecałabym porzucić nadzieję... w każdym razie na najbliższe kilka miesięcy. Wena uciekła, mimo tego, że cała fabuła jest gotowa i trzeba to tylko napisać. Gdyby nie rozeszły mi się drogi z Elderem, całość pewnie byłaby dawno zakończona... ale niestety.
J: Szkoda. A kiedy można się spodziewać nowości na "Kalakteryzacji"?
K: Być może w przyszłym tygodniu. Planuję drugi post z serii Hiszpańskiej... no i trzeba w końcu pokazać światu moją żabkę.
J: A planujesz może w najbliższym czasie jakieś rozdanie?
K: Coś tam jest w planach, Halloweenowo-Świąteczne, bo zacznie się w Halloween, a skończy na gwiazdkę - przesyłka z Polski wyjdzie trochę taniej. Tak ekonomicznie podchodząc do tematu. Ale będzie do wygrania coś z Hiszpanii.

J: Brzmi zachęcająco. Znalazłaś jakiś kolejny "must have"?
K: Ach, dużo ich. Zaczynając od pewnego cudownego linera... ale ten znalazłam jeszcze w Polsce.
J: Masz jakiś najukochańszy w świecie produkt, który najchętniej polecałabyś obcym ludziom na ulicy i w ogóle nigdzie się bez niego nie ruszysz?
K: Powiedziałabym, że sztuczna krew, ale chyba nie o to chodziło, nie?
J: Dla mnie może być.
K: Także niech tak zostanie.
J: Zrozumiano! Jakieś rady dla osób, które chcą zacząć przygodę z wizażem?
K: Przede wszystkim niech pozwolą profesjonaliście dobrać sobie podkład i malują nim się delikatnie, przeciągając też na szyję i dekolt. Nie ma nic gorszego niż maska ze źle dobranego podkładu - jak strzelisz w plecy, to z przodu odpada. To nie jest ani dobre, ani ładne. Podkład nie służy do zakrywania pryszczy. Od tego są korektory i kamuflaże. I złota zasada - im mniej tym lepiej.
J: Ktoś Ci to przekazał, czy musiałaś nauczyć się na błędach?
K: Oczywiście, że uczyłam się na błędach! Tak jest najlepiej. Jak patrzę na swój makijaż z okolic gimnazjum, to mam ochotę cofnąć się w czasie i się porządnie ochrzanić. Na szczęście w miarę szybko załapałam, że robiłam sobie krzywdę i zamiast się "upiększyć", robiłam z siebie starą babę.
J: Malowanie się na co dzień to jedno, ale pamiętasz może kiedy zaczęłaś się już tak "poważniej" wkręcać w charakteryzację?
K: W teorię jakoś dwa lata temu. Sama zaczęłam po niecałym roku "nauki". Wolałam najpierw zdobyć porządne podstawy... a i tak ostatecznie postawiłam na metodę prób i błędów.
J: Zdarzały się sytuację z serii "Kal, umaluj mnie bo idę na wesele/imprezę" etc, czy raczej starałaś się tego unikać?
K: Ciągle się zdarzają, ale nie mam nic przeciwko. Ach, te darmowe piwka...
J: No tak, w sumie to niespecjalnie jest na co narzekać. Okej, to co powiesz na trzy krótkie pytanka na koniec?
K: Dajesz, Słonko.
J: Ulubiony zapach?
K: Mango. Zdecydowanie.
J: Twoja najdziwniejsza cecha?
K: Hmm... jestem ogólnie dziwnym człowiekiem! Ale chyba dla tych "normalnych", moje umiłowanie makabry.
J: I ostatnie: ulubiony miesiąc?
K: Czerwiec! Zwłaszcza te 10 dni po 20... oczywiście 23 najbardziej ulubiony.
J: I tym samym kończymy kolejny wywiad, dziękuję bardzo i... miałam powiedzieć dobranoc, ale wiem dobrze, że jeszcze spać się nie wybierasz.
K: Haha, trafiłaś. Jakoś do trzeciej raczej w łóżku się nie pojawię. Również bardzo dziękuję!

J: Zatem miłego... popołudnia.
K: I wzajemnie, ale chyba dla Ciebie to już dobrej nocy?
J: Moje notatki z historii właśnie Cię wyśmiały, Kal. Na głos, prawie obudziły moją siostrę.
K: Ach, historia. Mnie czeka użeranie się z dziejami Ameryki Południowej przez cały semestr. Także bardzo Cię rozumiem! I powodzenia!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Agata dla WioskaSzablonów | Technologia blogger.