19 stycznia 2015

Nowe rozdziały

Kasai odeszła z Katalogowo, tak więc aktualizacje nowych rozdziałów przejmę ja, Krzywołap. Przepraszam za opóźnienie.

Odmowy:
Firefly - brak tytułu bloga;
Firefly - brak numeru/tytułu rozdziału, blog o podanym tytule nie znajduje się w spisie;
Anqqua - brak kategorii bloga i autora;
Wesoły Kostek - brak kategorii bloga;
Darka 3363 - brak kategorii bloga;
Priori Incantatem - brak kategorii bloga i autora;
MlodaLarwa - niepoprawna kategoria;
Julie Sheridan (Julss) - blog "Memory is not a device" nie znajduje się w kat. Fantasy.


Iskra Duszy
Rozdział VII
"Nagle Patricia wzięła głęboki oddech i wyciągnęła nóż z rany. Podparła się na zdrowej nodze. Philip doskoczył do niej i, obejmując ją w pasie, przyciągnął do siebie.
Ale dziewczyna nie potrzebowała wiele, aby wypełnić swój plan. Jednym szybkim ruchem wycelowała w szyję Jacoba. Ostrze przebiło skórę jak masło. Chłopak nie zdążył nawet krzyknąć. Krew zaczęła zabarwiać jego koszulę na czerwono.
Na polanie zapanowała cisza.
Fures odrzucił martwe ciało z obrzydzeniem, a potem cofnął się do swoich, jakby nie chciał mieć z tym nic wspólnego.
– Wybacz – wyszeptała Patricia i osunęła się w ramionach Philipa."
Sparks Fly
Fantastyka / Fantasy





Burzom
11. To było kwestią czasu
Fragment:
— Obiecuję, że nie wyjadę z Madrytu, dopóki nie dowiem się, czy te zdjęcia to sprawka Nagore — powiedziałam cicho i odważyłam się znowu na niego spojrzeć. — Później się zobaczy, co będzie, to będzie.
— Czyli co? — Sergio oparł się łokciami o swoje uda i pochylił się w moją stronę. Mimo że nasze twarze nie były aż tak blisko siebie, to nie bardzo mogłam uciec przed jego przenikliwym spojrzeniem. — Załóżmy, że to Nagore. Okazuje się, że śledziła ciebie i Alonso, bo mu nie ufa, jeśli chodzi o ciebie, chciała cię postawić w złym świetle i uświadomić mu, że rujnujesz mu życie. A potem co? Powiesz mu prawdę, żeby ją zostawił i żebyście mogli być razem, mimo że dzisiaj rano ze sobą zerwaliście, jeśli można to tak w ogóle nazwać?
— Wierz mi lub nie, ale ja już nie chcę z nim być — powiedziałam i ciężko westchnęłam. Sergio Junior poruszył się, ale na szczęście nie obudził się.
Przez moment Ramos patrzył się na mnie w osłupieniu, a następnie cicho się zaśmiał. Spojrzałam na niego, zdziwiona, bo nie bardzo rozumiałam, co go tak rozśmieszyło.
Juliet
FanFiction / Gwiazdy i fani




My Breath
Rozdział XVI
Spokojnym korkiem przemierzamy zawiłe korytarze podziemnego lochu, mijając opancerzonych po zęby ochroniarzy. Nieprzychylne spojrzenia oplatają najpierw dyrektorkę, a potem mnie ze zdwojoną siłą. Odbezpieczone karabiny jak przyczajeni drapieżcy, czekają tylko na dotknięcie spustu by wypluć z siebie stado śmiercionośnych pocisków. Większość z nich to mężczyźni ubrani w białe kombinezony, albo raczej w specyficzne mundury, które spełniałyby swoją funkcję kamuflażu jedynie Antarktydzie. Jednak średnio co czwarty żołnierz, policjant czy co to tam jest, ma na sobie czarną kurtkę, spodnie i buty, a wyraz ich twarzy wydaje się mniej banalny od pozostałych. Znaczącą różnicą jest także fakt, że nie mają oni ni masek, ni tych ogromnych karabinów maszynowych, a jedynie mały pistolet przytroczony do paska spodni. Zastanawiam się czemu jest tu ich aż tak dużo, tym bardziej, że cele przeznaczone dla mi podobnych są całkowicie puste, ani żywej duszy.
Allyss
Fantastyka / Fantasy




Dwukrotnie Martwi
Rozdział siódmy
"Zdałam sobie sprawę z tego, że przystanęłam, dopiero wtedy, kiedy tata położył mi dłoń na plecach i mocnym pchnięciem skierował mnie w lewo, tam, gdzie prowadził nas Ender. Ze strony, w którą podążała większość trupów, dobiegł nas przeraźliwy wrzask. Jemimah gwałtownie zawróciła, jakby chciała rzucić się temu komuś na pomoc, jednak zatrzymała się na dźwięk szorstkiego, ale cichego głosu Dusta:
– Nie.
Wystarczyło jego jedno słowo, by przywołać ją do porządku. Jemimah potrząsnęła głową, mamrocząc do siebie coś, czego nie dosłyszałam, i dogoniła Dusta oraz Endera, którzy wciąż utrzymywali odpowiednie tempo. Tym razem za kolejnym zakrętem nie czekało na nas już nic dobrego. Chyba w życiu nie widziałam tylu zombie. Tylu cholernych zombie, a ich większość już szła w stronę, z której przyszliśmy, zapewne zwabiona krzykami. Kiedy pierwsze trupy bezwładnie padły na ziemię, powalone pociskami, poczułam się okropnie bezbronna. Nie miałam przy sobie niczego, czym mogłabym się obronić, gdyby zaszła taka potrzeba, więc pozostało mi jedynie skupić się na tym, żeby podczas półbiegu nie nadepnąć na Dusta."
Degausser
Thrillery i horrory




Shoujo Namida - Kobiece Łzy
Akademia OverAble - Rozdział 14 - Hideo
Hana, jego dziewczyna, leżała obok niego, a nad nią pochylał się jakiś półnagi czarnowłosy chłopak. Niczym porażony prądem, szybko zrzucił z niej nieznajomego człowieka, lądując we dwójkę na ciemnej, drewnianej podłodze.
-Toaro! - wykrzyknęła przestraszona
-Kim, ty do cholery jesteś ! - przyduszał go swoim ramieniem. Niestety przez wykonywany czyn podejrzany mężczyzna nie mógł mu odpowiedzieć.
Shoujo Namida
Zbiory opowiadań




Tony Rule The Waves
Rozdział 18
- No, daj spokój – przemówił Scolding. – Powiedz, co cię gryzie, martwię się o ciebie.
Vincent uniósł wzrok i nawet trochę się uśmiechnął.
- Co mnie gryzie? – powtórzył. – Raczej „kto”…
- Josephine? – wypalił Tony.
Twarz Vincenta na wzmiankę o narzeczonej napełniła się bólem; westchnął ciężko. To wystarczyło Tony’emu za całą odpowiedź. Postanowił nie drążyć tematu: jeżeli przyjaciel zechce się zwierzyć, sam mu powie. A tymczasem – może by dać mu trochę rozrywki…
- Za pół godziny nasza kolej – zapowiedział.
miriamcia668
Historyczne




Kiedy pisanie staje się sztuką...
Odkurzamy dawne historie-Story of Evil.
Dawno dawno temu,za górami i lasami,w Krainie Gwiazdy panował pewien książę.Miał na imię Hao.Nie miał on rodziców czy przyjaciół.Chłopak ten był władcą kraju,chociaż miał dopiero czternaście lat.Niestety,był on okrutną osobą,a jego rządy można porównać z tyranią.
Hao miał na zawołanie swoją armię,na każde kiwnięcie palca służbę,na choćby słowo swoją Radę,która bała się księcia jak samego Lucyfera.
Książę był bardzo samolubną osobą,każda jego zachcianka musi zostać szybko spełniona,jeżeli osoba odpowiedzialna nie chce skończyć bez głowy.Tak więc Hao żył w dostatku,nie zwracając uwagi na to,że jego poddani cierpią głód i niedostatek.
Jednak jak to się stało?Dlaczego książę jest taki okrutny?Odpowiedź na to pytanie można znaleźć w jego przeszłości...
Darka3363
Zbiory opowiadań




Ostatni Świt
Prolog
Dla chłopaka stało się oczywiste, iż siedzi w zamknięciu. Tylko za nic nie potrafił sobie przypomnieć, jak tam trafił. Szybko postanowił, że spróbuje wydostać się na zewnątrz. Gwałtownie zaparł się dłońmi, aby wstać i wtedy ból niemalże rozsadził jego klatkę piersiową. Z półprzysiadu opadł z powrotem na podłogę. Po policzkach chłopaka pociekły wielkie jak ziarna grochu łzy. Nie samo cierpienie wzbudziło w nim żal, ale wspomnienia, które uderzyły w niego z siłą wodospadu. Nie miał już żadnych wątpliwości - siedział w przygranicznym więzieniu za próbę przedostania się nielegalnie do Versetii, ściśle chronionego, lecz jedynego niezależnego państwa w Europie - a jego młodsza siostra i trójka przyjaciół z pewnością cierpieli tak samo jak on. I to była jego wina.
Mlle Azura
Fantastyka / Science-fiction




The Tales Of The Hogwart
Córka Slytherinu - Rozdział 9 Kolejna kłótnia
Następnego ranka Rosalie wstała cała obolała. Mimo iż praca z Lisą i Sonią była przyjemna, to jednk trochę męcząca.
- Czemu nie było cię wczoraj na kolacji i w ogóle po południu? - spytała ją Milicenta.
- Ohh, miałam karę. Pojedynkowałam, a raczej próbowałam się pojedynkować z Pansy - odrzekła Ros wstając z łóżka.
- Serio? - w głosie Bulstrode pobrzmiewała nutka uznania. Ona też nienawidziła Parkinson.
Rosalie przeciągnęła się i zaczęła ubierać. Włożyła niebieską bluzkę i zieloną kamizelkę bez rękawów. Dół stanowiła dżinsowa miniówka i czarne rajtuzy. Buty, jej ulubiona część ubioru, były brązowe z zielonymi paskami i srebrnymi klamerkami. Sięgały pod kolano.
- Huhu, ładnie wygłądasz! - rzekła Milicenta do Rosalie.
- Dzięki, ty też - powiedziała szczerze Dale.
Związała jeszcze włosy w dwa kucyki i była gotowa do wyjścia.
Gdy zbliżała się do Wielkiej Sali zauważyła Lisę i Sonię. Pomachała im. Gryfonki też jej pomachały.
- Do kogo machasz? - spytał ktoś za jej plecami.
Aneta Wideł
FanFiction / Harry Potter / Inne




Kto nie był buntownikiem za młodu, ten będzie świnią na starość
Rozdział 60 - Kolka
Wyciągnął się obok, biernie naśladując ich banalnie zmęczone pozycje i wydał z siebie westchnienie ulgi.
- Własnie popełniłeś największy błąd w swym życiu – zawyrokował leniwie Eryk.
- Słucham?
- Z tej pozycji nie ma ucieczki – wyjaśnił mu Syriusz równie powolnym, pozbawionym energii tonem.
James pomyślał o wstaniu, ale rzeczywiście, sama perspektywa poruszenia choćby palcem u nogi sprawiła, że ogarnęło go zmęczenie.
- Chciałbym tak leżeć do końca życia – przyznał po kilku minutach rozkoszowania się ciszą.
- To bardzo romantyczne, Rogacz – uśmiechnął się Eryk. – Ale ja muszę jednak odmówić, mam jeszcze inne priorytety w życiu.
Syriusz prychnął śmiechem. To był jeden z tych momentów, gdy zazwyczaj przybijali sobie z Erykiem piątkę, ale dzisiaj byli zbyt zmęczeni, żeby unieść ręce.
Morya
FanFiction / Harry Potter / Czasy Huncwotów




Droga Zniszczenia nr 6
"Tacy sami"
" – Czekaj no, zaczekaj, momencik, sekurwakundeczkę! – Hisagi odwrócił się, zasłaniając twarz futerałem z gitarą. – Powiedz mi, taką rzecz mi wytłumacz, nie… CZY JA ŻĄDAM OD ŻYCIA TAK WIELE?! Żeby JEDNA ogarnięta osoba w tej mafii była, ja nie mówię, że wszyscy, nie proszę nawet, żeby połowa, ale CHOCIAŻ KUŹWA JEDNA! Oprócz mnie! – Złapała za futerał i pociągnęła go w dół, by odsłonić twarz Shuuheia. – Co wyście tu, ma miłość boską, robili!? Ja tutaj nie jestem na wakacjach, ja tu pracuję, ja mam rrrrozkazy, do jasnej cholery, nie potrzeba mi tu bandy pętających się po szkole Shinigarrancarów!
– Przesadzasz, Ikari, przesadzasz. – Hisagi postanowił nie pozwolić sobie wejść na głowę. – My też mamy swoje rozkazy…
– JAKIE WY MACIE ROZKAZY?! Jakie wy możecie mieć tu rozkazy, noż kurwa!
– No… ­– Doprawdy ciężko było ją przekrzyczeć, a Shuhei nie miał w tym ani doświadczenia, ani niezbędnych do prowadzenia krzykliwych konfliktów cech charakteru. – Mecz gramy… Musimy ćwiczyć…
– Akurat tutaj?!
– No bo przecież tutaj będziemy grać. A ten mecz jest…
– W DUPIE MAM TEN WASZ ZASRANY MECZ!
– Jesteś niesprawiedliwa. My też tu inwigilujemy…
– JA CIĘ ZARAZ ZINWIGILUJĘ, HISAGI, TO CIĘ BRAKNIE! TYLKO MI PRZESZKADZACIE!
– Dobra już, wyluzuj! Dzisiaj nie poszła nam współpraca za dobrze, ale to też twoja wina! – Wycelował palcem, dotykając czubka Haganowego nosa. – Trzymaj na wodzy swój temperament, Ikari, a my się zajmiemy Grimmjowem."
Wilczy
FanFiction / M&A / Bleach




Into dust, n 
Into dust, n #44 pt.I
To się dopiero nazywa "mieć wejście". Takie, w którym musiało zabraknąć miejsca na choćby cień szelestu, ciche skrzypnięcie drzwi, czy nawet to arcybanalne „cześć”. Wejście od początku do samego końca zrobione dosłownie na palcach. Jedynie, po to, by nareszcie bez konsekwencji, móc, choć przez minutkę, poobserwować go podczas rutynowych czynności. Patrzeć, jak pochylony nad ladą przerzuca kciukiem kartki jakiegoś notesu. Słuchać ich szmeru i napawać się statusem incognito. I chwilę potem, ze zdziwieniem, stwierdzić, że dziś pracowniczą koszulę zastąpił niezbyt opiętą białą koszulką. Oraz, z nie mniejszym, że jego ciało zdobi znacznie większa liczba tatuaży, niż sądziła. Kiedy do tych kilku malunków zdążył dołączyć jeszcze ten jeden? Trudny do odszyfrowania rysunek ciągnący się przez dużą część jego prawego boku. Jak dotąd, bez wątpienia, skrzętnie ukrywany pod połami koszuli. Teraz też ledwie prześwitujący spod cienkiego T-Shirtu.
Welch zadziera wyżej brodę i krzyżuje ręce.
Powinna coś powiedzieć.
Owszem powinna, tylko co i jakim sposobem, kiedy to jej usta już zdążyły zastygnąć na amen?
Ulotna
Romans




Inna wersja
Rozliczenie
Po kolejnej bezsennej nocy nieśmiertelna heylińska wiedźma - Wuya - odrzuciła z siebie pogniecioną kołdrę, by dojść do przygnębiającej konkluzji; nabrać przekonania, że jej życie w pewnym momencie zaczęło przypominać gównianą kreskówkę dla dzieci lub - co wydawało się kobiecie bardziej prawdopodobne - podrzędne opowiadanie, którego autor jest największą cipą pod słońcem, zaś swe wypociny składa chyba pod wpływem koki.
Raylie
FanFiction / Filmy i seriale




Mask
Rozdział 14
– Jest coś co muszę ci powiedzieć. – Michael nie pozwalał mi zasnąć.
– Co takiego?
– Powiem ci rano.
Popatrzyłam na niego z wyrzutem, na co puścił perskie oko. Denerwowanie wszystkich naokoło musiało mu sprawiać nie lada ubaw. Niespodziewanie, przyciągnął mnie bliżej siebie i pocałował w czoło.
Curly Angel
FanFiction / Gwiazdy i fani




Embers of Asgard
Rozdział XIX "Puzzle"
Wstała koło godziny dziesiątej i postanowiła zrobić śniadanie w kuchni, z której rzadko kiedyś korzystała. Podczas nalewania kawy, zobaczyła Lokiego snującego się do łazienki, więc włożyła tosty do opiekacza, by były ciepłe, gdy wyjdzie.
Piętnaście minut później siedział czysty i wyspany przy ladzie, popijając śniadanie kofeiną.
- W Asgardzie są lepsze trunki od tego – powiedział, przeżuwając kęs kanapki.
- Tak, wiem. Asgard boski i wspaniały. Żadna Kraina, a tym bardziej żałosny Midgard, nie może się z nim równać. – Przewróciła oczami.
- Widzisz, jak się świetnie rozumiemy? – uśmiechnął się, biorąc kolejny łyk napoju.
- A jednak nie przepadasz za swoim domem… - Wiedziała, że stąpa po cienkim lodzie, ale on odparł łagodnie:
- To nie miejsce, lecz ludzie, którzy w większości są albo zidiociałymi kretynami, albo dziwkami.
- A do której grupy ty się zaliczasz? – Obracała pusty kubek palcami.
- Do żadnej. Nie jestem Asgardczykiem tylko Jotunem.
Chciała jeszcze o coś zapytać, ale usłyszeli szczęk otwieranego zamka od drzwi i nim zdążyli się ruszyć, przed nimi stał Johnatan, który wcale nie wydawał się być choć trochę zdziwiony ich widokiem.
Embers
FanFiction / Filmy i seriale




Paranormalna Natalia
Rozdział XXXVI, w którym przekroczona zostaje pewna granica
- Fiodor Andriejewicz przesyła pozdrowienia. Nazywają mnie wujkiem Dimą – przedstawił się Rosjanin, podając Bumbesowi dłoń. – Gdzie pozostali?
- Zaraz tu będą.
Wujek Dima sięgnął do wewnętrznej kieszeni.
- Jest taka sprawa – stwierdził – że udało się załatwić papiery tylko dla pana, więc reszta musi przejechać na nielegalu.
- To się nieźle składa, na rozgłosie nam nie zależy.
miriamcia668
Groteska




Pawlilandy, czyli historie od Jameryki po Australlon
Restauracja na końcu świata - część IV
- Przykry widok - zauważył Andriej. - Tyle osób dziś zginęło. Co pani sądzi o tej sprawie? Czy warto by było się bić?
Emilia chwilę się zastanawiała.
- Cóż, niewiele brakowało, bym sama ruszyła w bój. Szczęśliwie ma przyjaciółka mię powstrzymała. Teraz, gdy patrzę na to, rzec można, z góry, wydaje mi się to bezsensowne. Jak się bić, gdy nie zna się stawki, panie Hrabio?
- Może się pani zwracać Andrieju.
- A ty do mnie Mademoiselle, nie licz na razie na więcej. - Uśmiechnęła się do niego. - Czy ja cię nie spotkałam już gdzieś?
- Może u Lorda Newtona? Prowadzimy wiele wspólnych interesów.
- Bardzo możliwe. Jak tylko kogoś poznaję, zazwyczaj okazuje się, iż on jest naszym wspólnym znajomym...
Dominik Rafacz
Zbiory opowiadań




Śmierć i pomoc przyjdą z nieba
Rozdział trzeci: Niecodzienna propozycja
Castiel nie chciał przeciskać się przez morze ludzi, więc poleciał na dach. Przystanął, obserwując Żydów. Widział w nich nędzę i nie czuł nadziei. Obraz był żałosny pod względem krzywdy, jaką odczuwali ci ludzie, nie pod względem ich słabości. Castiel wiedział, że Uriel nie podzieliłby jego zdania.
— Zastanawiający obraz, prawda?
Castiel obrócił się spokojnie w stronę przybysza.
— Co ty tu robisz? — zapytał bezbarwnie. — Zamierzasz przejść na stronę siostry?
Śmierć zmierzył go uważnym spojrzeniem
— Nawet o tym nie pomyślałem — przyznał powoli. — Zaczyna mi brakować żniwiarzy — powiedział z odrobiną niepokoju w głosie. — Przez to muszę im pomagać we własnej osobie. Woń śmierci mnie tu przyciągnęła. Wskazał głową na ciągnące się mozolnie morze ludzi. — Co poniektórzy, czują się jakby już byli martwi.
Ridi-culous
FanFiction / Filmy i seriale




Witaj w Krainie Hadesa!
Rozdział XX. Śmierć biegnie dalej
Fragment:
" – Przecież wiesz, że rodzice nigdy nie pozwolą wam na ślub, Rosie – odezwał się Scar. – Hades zabiłby Heralda, zanim ten zdążyłby powiedzieć sakramentalne „tak”.
Przyszły pan młody zacisnął pięści, lecz zanim miał szansę się odezwać, zrobiła to Bogini Kwiatów.
– Urządzimy wesele w tajemnicy – powiedziała, posyłając bratu mordercze spojrzenie. – Henry, nie Herald. Mógłbyś wreszcie zapamiętać jego imię.
– Ważne, że twoje pamiętam, Rosalie. – Odpowiedziała mu cisza. – Widzisz, to zabawne, bo twoje imię to Rosae.
– Widzisz, kiedy nikt się nie śmieje to znaczy, że chyba jednak nie było takie zabawne – warknął Henry, zakładając ręce na piersi.
– Poza tym, znam swoje imię, dziękuję ci bardzo – dodała siostra.
Wyrzucił ręce w górę i roześmiał głośno.
– Byłem tu zaledwie kilka minut, a już spowodowałem kłótnię. Nic dziwnego, że tak się lubimy z Eris – stwierdził, wspominając o Bogini Niezgody. Wstał od stołu i zmierzwił włosy kobiety. - Lepiej już pójdę. Jeszcze za wcześnie na drugą wojnę światową."
Vakme
Fantastyka / Fantasy




Głos Północy Konohy
Rozdział 7. PIERWSZA MISJA! CEL: KRAINA FAL
- Wujek Jiraiya? - Orochimaru skrzywił się, słysząc, że jego dziecko mówi o jego przyjacielu w ten sposób.
- Tak... Gdyby nie on, nie poznałbym twojej mamy - dziewczynka słuchała opowieści ojca niczym zahipnotyzowana. - Pracuję dla Korzenia, jest to pewien odłam oddziału ANBU, w którym służy twoja mama. Jiraiya poznał nas ze sobą, gdy mieliśmy do wypełnienia pewną misję...
- I co było dalej? - zapytała podekscytowanym głosikiem.
- Resztę opowiem ci kiedy indziej - powiedział, uśmiechając się do córki.
- Ale tatooooo! - zawołała oburzona niebieskooka.
- Kita, nie pyskuj - zażartował Sannin, wyciągając zza swoich pleców jeden mały zwój. - Na dzisiejszej lekcji nauczę cię czegoś specjalnego. Jednakże musisz mi obiecać, że nie powiesz o tym mamie, zgoda? - dziewczynka potaknęła głową, zamieniając się w słuch. - To będzie taki nasz mały sekret.
Panna M.
FanFiction / M&A / Naruto




Exhausted
[6] Pod ochroną
Podeszłam do prostego kominka, wykonanego z jasnego marmuru. Przejechałam po nim palcem. Był chłodny i gładki, bez najmniejszej skazy. Nie pokrywało go żadne ziarenko kurzu, jakby został świeżo wyczyszczony.
Nie spodziewałam się, że mój fioletowowłosy kolega może mieszkać w takim domu. Jego rodzice musieli na prawdę nieźle zarabiać.
Curly Angel
FanFiction / Gwiazdy i fani




Love me
14 Rozdział
'' Elena podeszła jeszcze bliżej, odstawiając kieliszek z winem na stół.
Stali bardzo blisko siebie, a nogi Jacka wciąż odmawiały posłuszeństwa.
- Brzydzę się Tobą, już nigdy Cię nie dotknę - wyszeptał jej do ucha, czując zapach drogich perfum na jej szyi. Trochę zakręciło mu się w głowie. Natychmiast pożałował drugiej butelki whiskey.
Kobieta roześmiała się perliście. Pewność siebie, która od niej biła, stawała się coraz bardziej przytłaczająca.
- Jesteś tego pewien? - powiedziała ze słodkim uśmieszkiem i jednym ruchem zrzuciła z siebie satynowe odzienie, stojąc przed nim całkowicie naga.
Jack przełknął głośno ślinę. Tę bitwę przegrał, tego był pewien.''
Chanel
Romans

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Agata dla WioskaSzablonów | Technologia blogger.