12 sierpnia 2014

Nowe rozdziały

To n a j d ł u ż s z y post z nowymi rozdziałami jaki do tej pory opublikowałam. I z dumą mogę stwierdzić, że udało mi się go skończyć w znacznie krótszym czasie niż zakładałam. 



- No to będziemy mieli nowego kolegę - zauważył Sinclair.
- Cóż… - Matthews sięgnął po gazetę leżącą na skraju blatu. - Jeżeli w konfrontacji z lotnictwem niemieckim nie możemy postawić na jakość, to musimy spróbować chociaż na ilość.
- Czapkami ich zarzucimy! - odparł Tony, nie bez ironii. To zresztą był jego pomysł: skoro Angus twierdził, że w hangarze na rufie zmieści się jeszcze jeden hydroplan, to należało wypełnić to miejsce.
Tymczasem Wallace bez słowa ściągnął z talerzyka jedno ciastko.
miriamcia668
Historyczne 




- Czego tu chcesz, szlamo? - Mulciber pojawił się obok nas, odciągając mnie brutalnie od Snape'a. Spojrzałam na mojego przyjaciela, ale on spuścił wzrok na swoje buty i słowem się nie odezwał. Cóż, w sumie nie liczyłam na to, że stanie w mojej obronie.
- Niczego. Już niczego - odparłam lodowato, odwróciłam się na pięcie i po drodze zgarnęłam Syriusza, który chyba miał zamiar interweniować.
imbirowa
Fan Fiction / Harry Potter / Czasy Huncwotów 



Kiedy już powoli zbieraliśmy się do wyjścia, podszedł do mnie Draco Malfoy ze swoją zgrają grubasów i Pansy uczepioną na ramieniu.
- Ej, Waiss - zaczą. - profesor Snape kazał ci przekazać, żebyś przyszła do jego gabinetu po kolacji.
- Ahaaaa... Coś jeszcze? - zapytałam, patrząc na niego i lekko unosząc brew.
- Jesteś tak durna, że potrzebujesz korków już od początku roku? - Na jego pytanie cała Ślizgońska obstawa wybuchła durnowatym śmiechem, a ja tylko wzięłam głębszy oddech, by mu przypadkiem nie przywalić talerzem.
- Nie twoja sprawa, Malfoy. Zajmij się lepiej czubkiem własnego nosa, czyli jedyną rzeczą, która ci tak naprawdę wychodzi - odpowiedziałam mu, następnie odwróciłam się na pięcie i wraz z przyjaciółką wyszłam z Wielkiej Sali.
Xara
Fan Fiction / Harry Potter / Czasy Trójcy 



Kiedy Scorpius miał pięć lat po raz pierwszy usłyszał imię Hermiona. Tego dnia jej ojciec pokazywał mu stary album z dzieciństwa, na jednej fotografii widać było uśmiechniętą szatynkę, która kiwała do obiektywu. Pech chciał, że w tym samym momencie pojawiła się jego matka. A widząc na zdjęciu nieznaną mu kobietę, wykrzywiła się z obrzydzenia i wyszeptała: " Szlama " 
Doskonale pamiętał kłótnie rodziców, która potem nastąpiła. I w której często pojawiało się imię Hermiona. Zrozumiał, że kobieta na zdjęciu i tajemnicza Hermiona, o którą kłócą się rodzice jest tą samą osobą. Najbardziej zdziwił go ton matki mówiła o kobiecie z pogardą i obrzydzeniem w głosie. Jego matka nie wiedząc czemu była zazdrosna o Hermionę. 
Dwa lata później, będąc z ojcem w Ministerstwie Magii pierwszy raz zobaczył Hermionę, towarzyszyła jej ciemnowłosa dziewczynka w jego wieku. Patrzył na kobietę, próbując doszukać się w niej czegoś innego, ale była tylko zwykłą kobietą, bardzo ładną kobietą. 
Paradise
Fan Fiction / Harry Potter / Czasy nowego pokolenia 



James był mu bliższy niż własna rodzina, może dlatego tak bardzo nie lubił widzieć, jak młody Potter cierpi. A ten mały, rudy potworek zdecydowanie zbyt często skazywał go na ból. Nie dało się ukryć, że Syriusz wraz z Lily nie przepadali za sobą z wzajemnością. Zasadniczo Black nie miał pojęcia, czemu ona go nie lubiła, a on nie mógł jej znieść właśnie za krzywdy, jakie notorycznie wyrządzała Jamesowi. Nie wykluczał, że jeśli kiedykolwiek się to zmieni, a szczerze powiedziawszy miał taką głęboka nadzieję, będzie w stanie ją polubić. Zależało mu jedynie na tym, by przestała ranić Rogacza.
– Nie mogę tak po prostu przestać udawać, że ją kocham, Syriuszu – odpowiedział Potter zmęczonym głosem, w którym dało się wyczuć nutę smutku.
maximilienne
Fan Fiction / Harry Potter / Czasy Huncwotów 



Toris wydał się Bernhardowi człowiekiem całkiem pozbawionym pewności siebie i jakby przepraszającym cały świat za to, że w ogóle istnieje. Sprawiał też wrażenie niezwykle ponurego, jednak w zupełnie inny sposób niż Bernhard – o ile Szwed wydawał się gburem i mrukiem, o tyle Toris był całkiem sympatyczny, tylko jakby cały czas nieziemsko smutny i zmartwiony. Nikt jednak nie zdawał się zwracać na to jakiejś większej uwagi, dlatego też Bernhard przyjął, że musiało być to dla niego zupełnie normalne zachowanie.
Cecylia rozgadała się jak jeszcze nigdy do tej pory. Erzsebet uciekła przygotować pokój dla Litwina, a Kornela, który rozświergotał się niemal tak samo jak starsza siostra, przegoniła Cecylia, łajając go, że od rana jeszcze się za żadną robotę nie wziął, i że nie zamierza mu podarować robienia porządków przynajmniej w swoim własnym pokoju. Ewidentnie jednak chodziło jej o to, aby chłopiec dał w końcu zmęczonemu gościowi spokój.
Toris, Cecylia i Bernhard zostali więc przed domem sami. I Oxenstierna poczuł, że jest bardzo nie na miejscu, i że chyba powinien gdzieś się ulotnić, przynajmniej na jakiś czas.
Cecylia jednak nie zamierzała mu na to pozwolić.
Freyja
Historyczne 



Uśmiechnął się szeroko na jej widok. W jego oczach tańczyła iskierka radości.
 - Jak wy tutaj, na Merlina, wchodzicie? - Opuściła bezradnie ramiona. - Czy to jakaś magia? Bo za każdym razem kiedy wychodzę z łazienki, na moim łóżku siedzi jakiś facet!
 - A, tak. Słyszałem o odwiedzinach Remusa. A zareagowałabyś lepiej, gdybym leżał nagi? - Poruszył brwiami. Ruby oparła dłonie na biodrach i popatrzyła na niego karcąco, zaciskając usta. Bardzo chciała zachować powagę, ale chwilę później uśmiechnęła się delikatnie. Pokręciła głową z nadzieją, że może to ukryć.
 - Czego chcesz, Black?
 - Planujesz iść dzisiaj do Hogsmeade? - Wstał z łóżka i podszedł nieco bliżej Ruby.
 - Wyglądam jakbym planowała? - Rozłożyła ręce wskazując na swój ubiór. Syriusz nie zwracał wcześniej uwagi, że była w piżamie. Choć jego zdaniem wyglądała całkiem seksownie w sportowej koszulce, powstrzymał się od mówienia tego na głos.
 - To już planujesz. Ubieraj się.
Frank Devereaux
Fanfiction / Harry Potter / Czasy Huncwotów 



Uchyliła lekko powieki. Jej oczom ukazał się biały sufit, z ułożonymi równo świetlówkami. Westchnęła, po czym przechyliła głowę. Gdzie ja jestem? Pomieszczenie przypominało szpital Konohy. Ale jakim cudem znalazła się w rodzinnej wiosce? Czyżby Sasuke wygrał? Poczuła, jak jej wargi układają się w lekkim uśmiechu. Wiedziała, że nie przegra. Nie mógł ! Myśl ta napełniła ją taką radością, że przez chwilę nie mogła niczego innego dopuścić do swojej świadomości. 
Pauu Lina 
Fan Fiction / Manga & Anime / Naruto



Kręcę niespokojnie nosem. Zapach kurzu pomieszany ze starym potem nie należy do najprzyjemniejszych… Jedyną rzeczą, o jakiej w tej chwili marzę, to wyjście stąd i powrót do mojego klimatyzowanego domu. Właściciel (o ile nie jest już zasuszoną mumią) mógł przynajmniej otworzyć okno, do jasnej ciasnej.
- Halo? – rzucam w eter, zupełnie jak w filmach. Ciekawe, jak zachowałby się Joachim na moim miejscu? Albo Amanda? Albo Lukas? Zignorowaliby kopertę, bo (nie oszukujmy się) oni mają przynajmniej jakieś ciekawe życie. Lukas studiuje wymarzony kierunek. Amanda podróżuje. Joachim… to Joachim. A ja? Zmieniam notorycznie studia, siedzę ciągle w domu i staram się iść po najmniejszej linii oporu. Istny amerykański sen w wersji ekonomicznej. 
Alathea
Fantastyka / Fantasy 



- I właśnie dlatego cię wezwaliśmy, jesteś nam potrzebna - wtrącił Chejron, który stał za mną, machając końskim ogonem. Skrzyżował ręce na piersi i patrzył w skupieniu na resztę.
- Ja? Do czego? - zapytałam zdziwiona.
- Rozmawiałem z tobą rano o przepowiedni, a my znaliśmy ją już od dawna. Zanim przybyłaś do obozu Rachel ją nam wyznała. Wtedy nie wiedzieliśmy, że jest taka możliwość, iż... Mogłoby to dotyczyć ciebie. Nie sądziliśmy, że żyje jeszcze jakieś dziecko Hadesa prócz Nica di Angelo. Twój boski rodzic nie dotrzymał słowa, zarzekając się z innymi olimpijczykami, iż uznają swoje dzieci w odpowiednim wieku. Chciał cię ukryć, ale nie wiemy dlaczego - kontynuował, niepewnie spoglądając na mnie.
~Lena
Fan Fiction / Percy Jackson 



- Wiesz jak to jest, kiedy masz poczucie winy, choć w pewnym sensie nie powinieneś go mieć? - Zlustrowałem ją uważnie, zatrzymując się na oczach. Niezmiennie wgapiała się w jeden punkt, stukając palcami dłoni o blat. Wydawała mi się strasznie przygaszona, jakby każde słowo wymagało od niej ogromnego wysiłku.
- Tak.
- Jesteś skory do wybaczania, jeśli chodzi o ludzką głupotę?
To pytanie zbiło mnie z tropu całkowicie i nieodwołalnie.
- Przecież wiesz, że jej nie toleruję - odparłem szybko, jednak z jej twarzy nie mogłem nic wyczytać.
- Może inaczej. - Zaprzestała wybijania rytmu, kładąc w spokoju dłoń na ladzie. - A jeśli chodzi o nieumyślne spowodowanie czegoś?
- Po co zadajesz te idiotyczne pytania? - rzuciłem lekko zirytowany. Przecież one prowadziły donikąd.
- Sprawdzam cię - powiedziała cicho.
- Na co? - prychnąłem, bawiąc się pustym kieliszkiem. Bar opustoszał, a jedynymi klientami pomijając nas było dwóch uchlanych w trupa facetów przy stolikach blisko wejścia.
- Na to, jak bardzo mnie znienawidzisz. 
Sheeiren Imai 
Fan Fiction / Manga & Anime / Naruto 



Naprawdę porządnie się wystraszyłam. To mógł być jakiś gwałciciel albo morderca, albo diler narkotyków z bronią, którą trzymał w wewnętrznej kieszeni kurtki, dlatego mocno odepchnęłam się ręką od muru i ruszyłam biegiem w przeciwną stronę, w ślepy zaułek, byle tylko uciec. Słyszałam, że postać zrobiła to samo, bo deptała po kałużach na chodniku, dzięki czemu mogłam określić, jak daleko ode mnie się znajdowała. W Londynie biegałam codziennie, niekiedy po dwa razy dziennie, bo zauważyłam, że to sprawiało mi radość i pozwalało chociaż na godzinę zapomnieć o rzeczywistości, więc wyrobiłam sobie niezłą kondycję i nie dostawałam zadyszki po przebiegnięciu pięciu metrów.
Tyle że ten, kto mnie gonił, był szybszy ode mnie i mimo że biegłam, ile miałam jeszcze sił w nogach, biorąc pod uwagę fakt, że mój brzuch świecił pustką, powoli zaczynałam czuć jego ciepły oddech na swoim karku. Spróbowałam znowu przyspieszyć, ale zdążył złapać mnie za ramię i pociągnąć w stronę pobliskiego muru, o który uderzyłam plecami. Zabolało tak bardzo, że zamknęłam oczy i ze strachu ich nie otwierałam, kiedy nieznajomy chwycił mnie za drugą rękę i dosłownie chuchał mi w twarz. 
Juliet 
Fan Fiction / Gwiazdy i fani 



Tamtego dnia miasto płonęło. Oczyszczający ogień trawił każdą ulicę, budynek i człowieka, którego odwiedził demon. Nie oszczędzał nikogo. Dzieci, ciężarnych, starców. Wszyscy byli potencjalnym Gospodarzem. Wszyscy nosili znak Ciemności – ciemną plamkę w lewym oku. Niedostrzegalną przez zwykłych śmiertelników. Słyszał krzyki o łaskę i litość. Błagania i lament. Nie reagował. Był bogiem, a bogowie nie okazują słabości.
Judith (Nolla)
Fantastyka / Fantasy 



Wiesz, on się z a t r z y m a ł. W tym zabieganym świecie, gdzie trzeba mieć żeby być, w tych czasach, kiedy minut wciąż za mało i człowiek jest tak bardzo zmęczony, że nie ma sił odpocząć- on się zatrzymał. Miał odwagę, chęci i pomysł, żeby usiąść nad tą rzeką- z piwem, papierosem i muzyką. A nawet jeśli w słuchawkach miał nie muzykę a kurs jakiegoś języka- miał odwagę, chęć i pomysł by siedzieć nad wodą. 
atomy_szczescia
psychologiczne 



- Muszę się zbierać. Trzymaj się, mała - powiedział z półuśmiechem, specjalnie dobierając ostatnie słowo.
Nie czekając na jej reakcję, uniósł dłoń w geście pożegnania i ruszył przed siebie, śmiało zanurzając się w nieprzeniknionej ciemności.
Jednakże już po chwili wyczuł obecność Nami tuż za sobą. Obejrzał się przez ramię i napotkał naburmuszone spojrzenie kobiety. Wydęła ze złością policzki, upodabniając się przy tym do małej, rozwścieczonej dziewczynki.
- Nie idź za mną - odparł zirytowanym tonem Chris, jednak nie przyniosło to nawet najmniejszego efektu. Nami milczała, uparcie podążając za mężczyzną.
- Nie możesz wszystkiego brać na siebie - odezwała się nagle niespodziewanie cichym i poważnym głosem. - To nie tylko twoja wina, że powstała ta przeklęta Noc...
Zaskoczony Christopher uśmiechnął się delikatnie. Nami zazwyczaj zachowywała się, jakby istniała w zupełnie innym wymiarze, więc zdziwiła go poważna mina i smutne spojrzenie kobiety. A więc jednak istniała w niej kobieca, troskliwa strona...
- Jednakże to ja zabiłem Roalda - stwierdził lekkim tonem i bez ostrzeżenia ruszył przed siebie sprintem.
Tym razem jednak Nami nie podążyła za nim. Pierwszy Łowca zawsze polował sam.
Arcanam
Romans 



Prolog do nowego, odjechanego opowiadania, które porwie was w ostrą, pełną humoru podróż po galaktyce. W rolach głównych Keal (który jeszcze nie jest do końca pewien swojej orientacji - bynajmniej nie tej w terenie) oraz księżniczka Himekin (którego tytuł może być mocno mylący). Jeśli nie straszna ci nienawiść między dwoma istotami płci męskiej - a pamiętajmy, od nienawiści już o krok do miłości, nie skręcasz się z bólu na widok niezdrowego nadmiaru łaciny podwórkowej i czujesz niezrozumiały pociąg do niezbyt ambitnych komedii z całą galaktyką w tle, to trafiłeś w dobre miejsce. Zapraszam na Świr!Mgławicę - zaczynamy wielkim wybuchem, przegryzając naczosy.
Toddy
Zbiory opowiadań 



– Rapha, pamiętaj, że musimy tylko przedostać się do wyjścia, jak kazał Arkir – stwierdziła nerwowo. – Jedno z nas może odwrócić uwagę tego... tego czegoś, w międzyczasie drugie utoruje jakąś drogę albo... albo... A! może bariera? To ty jesteś uczestnikiem Turnieju, powiedz, jak chcesz ominąć to coś? – spytała rozpaczliwie.
Po zamyślonym spojrzeniu Raphy, a także po skupieniu, jakie nagle wymalowało się na jego twarzy, Nea odgadła, że właśnie wpadł na szaleńczy plan.
– Nie ominiemy tego czegoś – powiedział powoli, dobitnie akcentując każdą sylabę.
– Chcesz to zabić? – przestraszyła się Nea. – To jest zły pomysł, bardzo zły...
– Nie zabić – przerwał jej. – Żadne zabijanie, żadne ranienie, żadne omijanie. Pamiętasz, co jeszcze powiedział Arkir? Naszym jedynym ograniczeniem jest ta arena. Możemy robić, co zechcemy, byleby na jej obrębie.
– Co więc planujesz?
Zakasał rękawy, już przygotowując się do walki.
– Oswoimy to coś i zabierzemy ze sobą na kolejne dni Turnieju.
CriminalEye
Fantastyka / Fantasy 



- No, dobra, ale dlaczego wszystkie cztery jesteśmy… czarownicami? – Ciągle ostrożnie wymawiała to słowo, jakby było zrobione ze szkła.
- Uważamy, że jest to dziwne – podjęła temat Daniela. – Jeśli co druga osoba nie jest czarownicą, to prawdopodobieństwo, że cztery dziewczyny w tym samym wieku, znające siebie nawzajem bardzo dobrze, są czarownicami, jest – delikatnie mówiąc – niewielkie.
Minęła chwila zanim Elsa odwróciła się od okna i spokojnym, lecz mocnym głosem powiedziała:
- Nic nie dzieje się bez przyczyny.
Wolnym krokiem podeszła do regału i wzięła do ręki grubą księgę – tę samą, którą pokazywała im tydzień temu – i położyła ją przed nimi na stoliku, otwierając na stronie z pięcioma starymi fotografiami.
- To wasze przodkinie – oznajmiła. – Należycie do rodu czarownic z Gritmore.
Betty Gilbert
Fantastyka / Fantasy 



Zmarszczyłem na chwilę brwi i spojrzałem w stronę okna. Na parapecie przysiadł kruk o czarnych jak węgiel piórach oraz błyszczących, inteligentnych oczach równie ciemnych co jego ubarwienie. Ptak mnie lekko zaniepokoił, ale nie wiedziałem czemu. Może dlatego - pomyślałem, gdy zauważyłem kroplę krwi, sączącą się z jego ostrego jak brzytwa dzioba.
~Lena
Fantastyka / Fantasy 



Dłoń Anayanny automatycznie zacisnęła się na jego koszulce, ale na Itachim nie zrobiło to najmniejszego wrażenia. Patrzył na nią z góry, niewzruszony i nawet nie próbował się wyrwać, a ona chyba pierwszy raz w życiu zapragnęła go uderzyć, tak naprawdę i solidnie, żeby przestał w końcu udawać robota i okazał więcej niż cień emocji, podczas gdy ona wręcz nimi kipiała.
Anayanna
Fan Fiction / Manga & Anime / Naruto 



– Dobrrra, dosyć, wynośmy się stąd – burknął po raz kolejny Szósty, a przerzucali się z Hagane tym hasłem już od kilku kolejek. – Te kafelki są takie niewygodne – skarżył się, ale jego pożądliwy wzrok ślizgał się po krągłościach Ikari. – Kręgosłup mi przy tobie wysiądzie…
– Takiś delikatny? – Usta kapitan rozciągnęły się w pobłażliwym uśmiechu. Jej oczy również ciągle błyszczały z podniecenia.
– Nie, po prostu nie mogę iść na całość, bo boję się, że cię wkomponuję w podłogę – odmruknął, przyglądając się wchodzącej pod prysznic Ikari i oblizując usta. (...) - Całe plecy masz posiniaczone.
– Siniaki? – spytała z niedowierzaniem. – Grimmjow, siniaki? Jeszcze niedawno zapakowałbyś mi w plecy Panterę i nawet by ci do głowy nie przyszło, żeby się przejąć tym, jak szybko się wykrwawię.
Espada zmarszczył brwi i wszedł pod strumień wody, przygarniając ją do siebie zaborczym ruchem ręki.
– Nie wracaj do tego – zawarczał, a Ikari trochę wystraszyła się błyskawic, jakie przeszyły jego kobaltowe spojrzenie. – Poza tym kosa w plery to była raczej twoja specjalność.
Hagane pierwszy raz odczuła ulgę na widok jego paskudnego uśmiechu.
– Moja specjalność? – zamruczała seksownym głosem, obserwując jak woda spływa po jego twarzy, rujnując błękitną fryzurę Arrancara. – To może powinnam się przekwalifikować, hm? Zmienić branżę na jakąś… przyjemniejszą? (...)
Poddał się, puszczając jej ramiona i zakładając ręce za kark.
– Będziesz tego żałować, maleńka…
Chciała coś odszczeknąć, ale Szósty pogroził jej palcem.
– Cicho. Nikt cię nie nauczył, że nieładnie się odzywać z pełnymi ustami?
Wilczy
Fan Fiction / Manga & Anime / Bleach

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Agata dla WioskaSzablonów | Technologia blogger.