13 maja 2014

Nowe rozdziały

Gdyby to kogoś interesowało, w zakładce "Administracja" pojawił się link do mojej podstrony ( bloga, ale co tam ). To tyle z mojej strony ;)


Dziewczyna z blizną


Rozdział I "Spotkanie po latach" 

 - To już dziesięć lat, wiele się zmieniło. Myślałem, że już o mnie zapomniałaś. Co się stało, że przyjechałaś?
Upiłam łyk herbaty, mało co nie parząc się w język.
- Mam tu kilka spraw do załatwienia i tak przy okazji chciałam odwiedzić starego kumpla. Byłam strasznie ciekawa, czy nadal masz ten dziwny nawyk dłubania w nosie.
Eric zaśmiał się i lekko poczerwieniał. Zawstydziłam go, jak za starych, dobrych czasów.
- Jak już powiedziałem, dużo się zmieniło. Ten nawyk już jest w koszu, tak samo jak twoje druciane zęby.

Wertam
Obyczajowe




Gud med oss


Rozdział VI

Im głębiej między drzewa wchodzili, tym wyraźniejszy stawał się nieprzyjemny zapach krwi i potu, uderzający w ich nozdrza. Cecylii zrobiło się okropnie niedobrze, szybko jednak się opanowała. Mieli przed sobą małe pobojowisko; ciężko było Cecylii patrzeć na to wszystko, martwych chłopców i mężczyzn, nie tylko Szwedów, ale i Polaków, choć w zdecydowanie mniejszej ilości. Ciał w sumie było tylko siedem, na całe szczęście. A może aż siedem, Cecylia nie potrafiła tego ocenić. Niewielka grupka Szwedów musiała się odłączyć i trafić na Polaków, niekoniecznie żołnierzy, bo jak na Cecylii oko, to byli zwykli chłopi. Albo rabusie – w każdym razie nikt, kto byłby Cecylii osobiście znany. Musiało dojść do starcia pomiędzy nimi i ot – cała historia.
Gdy głuchy jęk dobiegł do jej uszu, ciarki aż przeszły jej po plecach. Dobry Boże, któryś z nich to przeżył, pomyślała ze zgrozą Cecylia. Zaczęła się rozglądać, w panice i napięciu, za źródłem tego dźwięku, jednak początkowo całkiem bezskutecznie. Ignacy wydawał się być tak samo zszokowany jak ona. Później było Cecylii okrutnie wstyd, ale w tamtej chwili nie myślała nawet o tym, żeby pomóc temu człowiekowi. Nie chciała tylko, żeby umarł na jej oczach, nic więcej, bo egoistycznie obawiała się, że mogłaby tego nie znieść.
W końcu dostrzegła go, jak próbuje się poruszyć, na prawo od nich, obok jednego ze złamanych drzew. Pognała w jego stronę co sił w nogach, a Ignacy ani chybi jej zawtórował.

Freyja
Historyczne

Czerwony Piach


Rozdział VII

-Skacz.
-Ale… wysoko…
-Ziemia zamortyzuje upadek – odpowiedział z przekąsem. – Skacz. Już.
-Boję się.
Klamka odezwała się znowu. Parran, nie myśląc długo, wziął dziewczynę na ręce, kopnął ramę okna, odbił się od parapetu i skoczył prosto w rosnące na dole krzewy. Chyba kolejny raz wyłącznie dzięki ślepemu szczęściu – ani nie miały kolców, ani nie były trujące.
Mężczyzna wychylił się przez okno, czego oni już nie widzieli, skryci w zieleni.
-Nie można było delikatniej?
Vessna
Fantastyka / Fantasy

Krzywe odbicie


Rozdział osiemnasty

– Spijemy ten nektar, Nell, obiecuję. Tylko pod inną postacią – szepnął tak cicho, że Darnell ledwo to usłyszał.
Magiczny, ożywczy płyn brnął jednak przed siebie, dalej, do środka sali. Tam, od samej ziemi aż do monstrualnego sufitu, pięła się złota rama, upstrzona rozpalonymi do czerwoności kolcami i mieszcząca w sobie zamiast gładkiej tafli świecące, nieoszlifowane kryształy – jedyne źródło światła, które dawało taki blask, że Darnell musiał mrużyć oczy, patrząc na nie.
To właśnie do tej materii pełznął magiczny pierwiastek – wyssany ze wszystkich Luster, jakie udało się tylko Proteusowi zebrać, powstały z idealnego połączenia przeciwnych sobie mocy, wypełniał mozolnie i długo każdą kryształową cząsteczkę, kondensował się do granic możliwości, stapiał w jedno ze swoją nową powłoką. Całość sprawiała wrażenie żywej, magicznej istoty, przemienionej w jakiś gwieździsty płyn, która podążała do swojej wielkiej życiodajnej matki, aby się z nią zjednoczyć.
Gran Mirall, pomyślał Darnell. Dwa razy... pełniejsze, niż gdy widziałem je ostatnio.
CriminalEye
Fantastyka / Fantasy

The Dark Side


Rozdział 7 - Vampire's life
Wystawiłem ramię w stronę blondynki. Ujęła je posłusznie i oboje zeszliśmy na parkiet. Ustawiliśmy się w odpowiedniej pozycji i przyłączyliśmy się do pozostałych par. Momentalnie przypomniałem sobie chwile, w których tańczyliśmy najpierw na zorganizowanym przez Esther balu, potem na szkolnej potańcówce. Jeszcze wtedy nie sądziłem, że dotrzemy do momentu, w jakim się znajdowaliśmy. Brak krępującego towarzystwa jej przyjaciół, irytujących nastolatków i współczesnej muzyki. Zamiast tego był zespół grający utwory z poprzednich dekad, wirujące w tańcu wampiry, a jedyną denerwującą osobę stanowił przyglądający się nam Stefan.
infinitesmilee
Fan Fiction / Pamiętniki Wampirów


Dziedzic Mroku 


Rozdział 25 „Zaufać wrogowi”

Moją uwagę zwróciła zmięta kartka leżąca w kącie pokoju. Podszedłem bliżej i podniosłem ją z podłogi, po czym rozprostowałem ją, przyglądając się z zaciekawieniem jej zawartości. To był rysunek. Ale też nie taki zwykły rysunek przedstawiający kwiatki, motylki i jednorożca z tęczą na tyłku. Z kartki wpatrywały się we mnie dwie pary ciemnych, podkrążonych oczu, należące do jakiegoś nieznanego mi chłopaka i dziewczyny. Wzdłuż ich szyi przebiegała jedna prosta linia, a oni wpatrywali się we mnie niemalże błagalnym wzrokiem.
Kompletnie nie spodziewałem się takiego widoku. Cofnąłem się gwałtownie o krok, wypuszczając kartkę z dłoni. Z wrażenia wstrzymałem oddech i dopiero kiedy ów upiorny rysunek zniknął mi sprzed oczu, wypuściłem powietrze z płuc. Czułem się, jakby ktoś właśnie zrzucił mi na głowę worek kamieni, a stado bawołów staranowało mój brzuch.
Jednak nie czułem się tak przez strach czy przerażenie. Sparaliżował mnie fakt, jak bardzo był to znajomy widok.

Arcanam
Przygodowe


Pierwszy Łowca


Rozdział 14

 - B-bo ja... - zawahała się na chwilę. Nie była pewna, czy dobrze robi, mówiąc to nieznajomemu. W końcu jednak zdecydowała się to z siebie wyrzucić. - Nie wiem, jak wrócić do domu! - powiedziała szybko, wbijając zawstydzone spojrzenie w asfalt, który nagle wydał jej się niezwykle fascynujący.
 - A co ja mam z tym niby wspólnego? - spytał opryskliwie chłopak i prychnął lekceważąco.
 - Gdyby nie ty, nie zgubiłabym Grace i nie miałabym teraz tego problemu - odparła chłodno Sadie. Ponownie złapała go za nadgarstek i zaczęła ciągnąć go w stronę wylotu uliczki. Tym razem zaskoczony chłopak bez oporu ruszył za dziewczyną. - Zaprowadzisz mnie teraz w okolicę, którą przynajmniej znam! - oznajmiła ze złością w głosie.
 - Kim ty w ogóle jesteś, żeby ciągnąć za rękę nieznajomego chłopaka?! - oburzył się jej towarzysz i zatrzymał gwałtownie na środku ulicy. - A jeśli jestem szalonym gwałcicielem, który szuka nowej ofiary?
Tym razem to Sadie parsknęła śmiechem, słysząc jego słowa.
 - Przecież sam wcześniej stwierdziłeś, że nie jesteś mną zainteresowany - odparła rozbawiona dziewczyna.
Chłopak na chwilę zaniemówił i przez chwilę po prostu spoglądał Sadie w oczy, żałując swoich wcześniejszych słów. Najwyraźniej tylko uspokoiły dziewczynę i sprawiły, że przestała się go obawiać, co zdecydowanie nie było mu na rękę.

Arcanam
Romans


You are the silence in between, what I thought and what I said... 


Rozdział 14
- Świetnie się bawiłam, ale na mnie już czas – oznajmiła w końcu Ally, umykając pod uniesionym ramieniem Syriusza i zbiegając ze schodów.
- I tak się dowiem co tam masz! – krzyknął za nią, wychylając się przez barierkę.
- O tak, to akurat mogę ci zagwarantować. I obiecuję nawet, że też na tym skorzystasz...
Anayanna
Fan Fiction / Harry Potter / Czasy Huncwotów


Jeszcze o nas


Rozdział 11
Niewielu hogwartczyków zdecydowało się na spacer tego popołudnia, toteż błonia były prawie puste. Minęła parę Krukonek z trzeciego roku, grupkę pierwszaków z Huffepuffu i kilkoro Ślizgonów. Kiedy przechodziła obok tych ostatnich, serce na moment zamarło jej w piersi, jednak nie dostrzegła blond czupryny Draco. Właściwie dlaczego tak bardzo pragnęła ją zobaczyć?
Spacerowała brzegiem jeziora i wpatrywała się w taflę wody. Pozwoliła myślom błądzić. Dziś minęło dokładnie cztery lata, odkąd została własnością Toma. Czy nie powinna była uczcić tego w jakiś sposób? Tylko jak miałaby to uczcić? Przecież nie mogła ot tak zobaczyć Toma. Już nie…
A gdyby tak ponownie spróbowała udać się do Komnaty Tajemnic? Może udałoby się jej tam wejść?
A.
Fan Fiction / Harry Potter / Czasy Trójcy


Nowa opowieść


Odpowiedni dom
Stopnie były wąskie, wysokie, nierówne. Stąpał ostrożnie, kierując promień światła pod nogi. Za Jimem szedł Max. Chłopak podpierał się ściany; barierki nie było. Carter zamykał pochód.
Schody miały dwadzieścia stopni. Kiedy je pokonali, stanęli w piwnicy. Tu odór był wręcz nie do wytrzymania.
- Matka mnie zabije, że zasmrodziłem ciuchy – mruknął Jim, wchodząc głębiej do pomieszczenia. Przesuwał promień światła systematycznie. Wokół było sporo szpargałów, kilka mebli, w tym bujany fotel. Pomiędzy nim, a starą szafką z wyłamanymi drzwiczkami stał drewniany konik na biegunach. W rogu pokoju o ścianę oparty był zakurzony rowerek dziecięcy. Z rączek kierownicy zwisały kolorowe wstążeczki.
Nie znajdując tu nic ciekawego, ani źródła smrodu, przeszli do kolejnego pomieszczenia. Była to kotłownia, z dużym, żelaznym piecem, w którym palono drewnem.
- To pewnie zdechły zwierzak. Został tu zamknięty i zdechł. A my pchamy się tu na darmo – narzekał Carter.
- Przymknij się i rozejrzyj – rozkazał Max. - To musi być gdzieś tutaj. – Po chwili dodał. – Słyszycie to brzęczenie?
- Eee… Spójrzcie na to – drżącym głosem wypowiedział Jim. Promień trzymanej przez niego latarki oświetlał kłębowisko szmat, nad którymi latała chmara much.
roxette16
Zbiory opowiadań

2 komentarze:

  1. Zapraszam do szabloniarni : http://zwiastuny-szablony.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  2. Chcesz poczuć się jak w Hogwarcie? Jeśli tak to zapraszamy do zapisania się do Akademii Magii Ramesville! http://tnij.org/zapisy-amr

    OdpowiedzUsuń

© Agata dla WioskaSzablonów | Technologia blogger.