13 marca 2014

Nowe rozdziały



Z raczkującego dziecka zmieniasz się w dojrzałą osobę, rozkwitasz, stoisz pewnie na dwóch nogach, myślisz, że nigdy nie umrzesz, że staniesz się kimś ważnym i osiągniesz najwyższe szczyty swoich marzeń. Czas mija, twoje ciało pochyla się wsparte o laskę. Nagle widzisz wszystkie lata, które masz za sobą.

Jane Doe 
psychologiczne





Straciłam równowagę i niebezpiecznie zachwiałam się na nogach. Zapewne zakończyłoby się to bolesnym upadkiem i poobijaniem dla mojego tyłka, gdyby nie te silne ramiona, które przytrzymały mnie w talii.
Niepewnie uniosłam wzrok i zatrzymałam go na lekko rozchylonych wargach wysokiego zielonookiego bruneta, który okazał się moim wybawcą.
- Ja bardzo przepraszam – wyjąkałam zawstydzona całym zajściem. – Powinnam bardziej uważać, gdy biegam…
- Ohh… Nic się nie stało. Nie masz czym się przejmować – odezwał się, a na jego usta od razu wkradł się szeroki uśmiech.
- Młoda, nic ci nie jest? – usłyszeliśmy i odskoczyliśmy od siebie w tym momencie, gdy Nathaniel pojawił się u mojego boku niczym R0ttweiler.
- Wszystko dobrze dzięki, emm…
- Diego – nieznajomy dokończył za mnie i wyciągnął dłoń w stronę mojego brata.
- Nate – odpowiedział ściskając jego dłoń. – A to moja młodsza siostra Ronnie – dodał po chwili wskazując na mnie ręką.

Milagrose
Romans





- Mamy ciche dni, o których nic nie wiem? – spytał Bug, spoglądając w okno.
- Nie.
Demon pokiwał głową. Za chwilę prychnął z zażenowaniem.
- Kochana, zamykasz się przede mną. O co chodzi?
- Przed nikim się nie zmykam – wyburczała przez zęby Liliana, uparcie wbijając wzrok w drogę. Zatrzymała samochód na czerwonym świetle.
- A jednak czuję twoją irytację.
- Nigdy nie wyznawałam ci miłości – zegarek wskazywał siedemnastą. Było już za późno na odwiedziny w komisariacie, jednak nie za późno, aby włamać się na ich serwer i pobrać interesujące Lilianę informacje.
- Tak, ale po tak długim czasie naszej współpracy i po tym co przeszliśmy razem, myślałem, że wiąże nas jakaś więź. Wiesz, afera z twoją rodziną, afera z moją rodziną…
- Och, zamknij mordę, jak masz mi wypominać to wszystko – warknęła łowczyni, posyłając mu wściekłe spojrzenie. 
- Nie. Chodzi mi o to, że jesteś zła. Dlaczego?
- Serio? Musisz pytać, dlaczego ktoś taki jak ja, jest wkurzony w obecnej sytuacji?
Bug pokiwał głową, jakby rozumiał.
- Piekło chce cię, Niebo nie weźmie, a Ziemia potrzebuje – powiedział w końcu, odwracając twarz do okna. Liliana uniosła brwi, marszcząc czoło.
- Czy ty właśnie cytujesz mi slogan reklamowy „Constantine’a”?
- Możliwe. – Bug spojrzał na nią, a widząc jej spojrzenie dodał: - No co? W piekle lubimy ten film.

Misery
Thrillery i horrory





Malutkie lamparciątko wydało z siebie niezadowolone prychnięcie. Black, ocierając łezki rozbawienia, podszedł do niego na kolanach, i wziął na ręce. Mieściło mu się w dłoniach, a jego futro było przyjemnie miękkie. Alyssie najwyraźniej nie spodobała się ta pozycja, bo zaczęła się wiercić i drapać ostrymi pazurami, ale Syriusz zaśmiał się tylko, gładząc cętkowany grzbiet.

Anayanna
Fan Fiction / Harry Potter / Czasy Huncwotów





Pan doktor po raz pierwszy na mnie spojrzał, nadal notując. Siedział w bezruchu i tylko wodził za mną tymi ciemnymi, nieprzeniknionymi oczami. Tak, miał czarne, straszne, piękne oczy. Być może gdybym była kimś innym, czułabym się skrępowana, zachowując się w ten sposób w obecności obcego, tajemnicznego mężczyzny, w dodatku lekarza, ale w bieżącym stanie mojego umysłu nic a nim mi to nie przeszkadzało. Przeciwnie, chciałam być w centrum jego zainteresowań, stać się tą, dla której warto żyć i stale pogłębiać wiedzę, byle tylko dowiedzieć się, co to za choroba, która męczy "tę biedną dziewczynę", choć w rzeczywistości nic a nic jej nie dolegało. Skoro już przychodził tu codziennie, to niech przynajmniej ma rozrywkę. Nie będę siedzieć bezczynnie z założonymi rękami, odpowiadając na jego pytania. Nie można ufać szpiegom. Nawet z tak pięknymi, strasznymi oczami.

Fedora
Zbiory opowiadań





- Dzisiaj będziemy uczyć się liczyć – powiedziała do wujka, który przez całą drogę, kurczowo trzymał jej drobną dłoń w swoim mocnym uścisku.
Pan Lisiecki nie dosłyszał słów dziewczynki. Był czymś zamyślony, może strapiony. Jego posępny wyraz twarzy umiał okazywać tylko takie emocje podczas codziennego marszu przez ulice miasta. Był to dla niego najlepszy czas na rozmyślanie, dokonywanie pewnych procesów w umyśle, które miały na celu dojść do jakiś wniosków. Po prostu to był jego czas na zadumę.
- Wujku! – Olinka potrząsnęła jego dłoń.
- No… - oderwał się od własnych myśli. - Co się stało?
Pięciolatka powtórzyła wcześniej wypowiedziane zdanie, po czym wykrzywiła drobne, popękane wargi w nieznaczny uśmiech. Jej policzki były zimne, a nos wyraźnie zaczerwieniony. Od paru dni dręczył ją katar.
- To chyba dobrze… - odparł lakonicznie wujek dziewczynki. – Każdy powinien umieć liczyć – dodał po chwili zamyślenia, a w myślach dodał: byle nie na innych.

Clio
Psychologiczne

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Agata dla WioskaSzablonów | Technologia blogger.