22 lutego 2014

Nowe rozdziały



Opowiedziałem o wszystkich moich wspomnieniach z tego feralnego dnia, jak zaoferowałem Hayley pomoc, a potem flirtowałem z nią tylko po to, aby uzyskać informacje. Ostatecznie wylądowaliśmy w łóżku, oboje samotni, potrzebujący odskoczni. Przez cały czas, dotykając ciała wilkołaczycy, oczami wyobraźni widziałem obok siebie pannę Forbes. O tym, oczywiście, również napomknąłem w celu rozładowania napiętej atmosfery. 
Nieruchoma postawa blondynki, jej spokojny oddech i luźno opadające wzdłuż ciała ręce z jakiegoś powodu były gorsze od wyzwisk i pełnego zdegustowania spojrzenia. Ta emanująca od niej obojętność raniła moje serce. Wolałbym w tamtej chwili otrzymać cios w twarz, niż znosić ten spokój. 

infinitesmilee
Fan Fiction / Pamiętniki Wampirów





- Tej osobie, której ta miła pani siądzie na nogi spotka nagroda! – powiedział z entuzjazmem, po czym zwrócił się do nastolatki.- Gotowa? To do dzieła!
Hermiona miała ochotę strzelić go Avadą prosto w ten łeb, nie dość, że wymyśla debilskie gierki to w dodatku ją pośpiesza. Przeklęła pod nosem i ruszyła wzdłuż szeregu panów. Od pierwszej osoby poczuła odór jedzenia, co nie szczególnie jej się spodobało, tak, więc dotykała nogi każdego po kolei. Trochę dalej poczuła jakieś perfumy, co najmniej nie był to przyjemny zapach, dlatego chętnie wyrzygałaby się temu osobnikowi na spodnie. Czasami miała uczucie, iż idzie w nieskończoność. W końcu do jej nozdrza dotarła woń jakiejś wody toaletowej. Pachniała niebiańsko, mogłaby to wdychać godzinami. Wtem poczuła euforie i zachwycenie. Już podjęła decyzję, na jej ustach zagościł delikatny uśmiech. Usiadła chłopakowi na kolanach. Nie wiedziała, że on teraz był lekko poirytowany takim obrotem spraw, choć tak naprawdę, tam gdzieś głęboko sercu czuł szczęście. Gdzieniegdzie usłyszała chichoty różnych czarownic. A Blaise Zabini nie mógł wytrzymać i zaczął się szczerze śmiać wniebogłosy. Tajemnicza osoba odwinęła apaszkę z jej głowy i zdjęła ją. Gryfonkę strasznie intrygowało, do kogo stoi tyłem, wobec tego odwróciła się i spojrzała wprost w stalowoszare tęczówki ślizgona, nie wyrażające żadnych emocji.

Lumi
Fan Fiction / Harry Potter / Czasy Trójcy





- Charlie - zapytał uradowany właściciel głosu. Odwróciłam się i spojrzałam w niebieskie oczy chłopaka. Jednocześnie tak dobrze mi znane, a zarazem obce.
- Wybacz, ale znamy się - zapytałam. Przyjrzałam mu się uważniej. Miał pociągłą twarz, ogromne niebieskie oczy, prosty nos i pełne usta. Postawiona, brązowa grzywka dodawała mu uroku.
Trochę przypominał mi mojego przyjaciela z dzieciństwa, ale Sam wyjechał kilka lat temu. No i - nie uwłaszczając mojemu przyjacielowi - ten chłopak był zdecydowanie przystojniejszy.
- Nie poznajesz mnie - uśmiech zszedł z jego twarzy.
- Sammy.

Clar
Fantastyka / Fantasy





- Tak, jak powiedziałem ci wcześniej… - zwrócił się do rudowłosej kobiety, która oplotła jego zmęczone barki mocnym uściskiem. – Miałem wtedy pięć albo siedem lat. Chyba jednak pięć, bo nie pamiętam, aby za dużo mówiła. Ja zresztą też byłem małomówny, bo myślałem, że mnie nie zrozumie… Na początku to była tylko wymiana naszych spojrzeń, a potem… - Namiętny pocałunek kobiety nie pozwolił dokończyć mu zdania.
- Potem… - powtórzyła rudowłosa kobieta. – Ona lepiej niż ktokolwiek inny zrozumiała ciebie. – To powiedziawszy, spojrzała w jego błękitne oczy ze współczuciem i zniknęła za drzwiami od jego małego pokoiku z biurkiem. Zostawiła go samego, wpatrzonego w ekran tabletu i jeszcze większym mętlikiem w głowie.

Clio
Psychologiczne





Zaczął pić na przystanku, miał gdzieś opinie, siedzących obok ludzi. Musiał się napić, poza tym zapomnieć, na domiar złego tęsknił. Był chory z miłości, wszak nie mógł, nawet nikomu tego powiedzieć. Ujrzał liczbę oczekującej linii metra, która zlewa mu się, więc powoli zatoczył się do ruchomych drzwi. Zeskanował bilet, usiadł na wolnym miejscu, oparł potylicą o chłodną szybę. Spoglądał na równoległe okno, popijając alkohol, który powoli mu się kończył. Dobrze, że syntezator mowy mówił: gdzie są, wskutek tego nie musiał skupiać się na szczegółach, by przypadkiem wysiąść w złym miejscu.
Tęsknił za Wioską, za ludźmi, za przyjaciółmi, za Kyuubim. 
Pragnął być już w domu; z tymi ludźmi, których lubił, wręcz kochał. 
Czuł, że oszukał ich, uciekając do tego świata, z którego nie znał wyjścia. 
Był bezradny. Samotny. Przestraszony.
Nie tak wyobrażał sobie: bycie bohaterem.

Frio Hamaguri
Fan Fiction / Anime&Manga / Naruto





Całe życie Amelii Adams złożone w jej drobnych dłoniach. Zbyt małych, żeby pomieścić każdy lęk, każdą radość, nawet każde z tych poszarpanych, nic nie wartych słów. Nim kolejna kropla niepostrzeżenie zdążyła ześlizgnąć się z policzka na jedną z rozmytych deszczem stron, Adams wzięła głęboki oddech i, chcąc dodać sobie odrobinę otuchy, starła ją jednym szybkim ruchem.
Wiedziała, że to jedyna rozsądna rzecz, którą dziś może zrobić.
Nie tylko dla siebie.
Dla niej również. 

Ulotna
Psychologiczne





Zaczynam czuć, że właśnie w tej chwili życie przyniosło mi wiatr zmian. Wiatr, który zwieje przeszłość gdzieś głęboko, daleko od zasięgu mojej pamięci, a rozwinie pączek nowego, lepszego życia. Po raz pierwszy od dawna na moich ustach dzień w dzień pojawia się uśmiech, a życie nabiera więcej barw. Stare, czarno – białe okulary wyrzuciłam w kąt i spoglądam na rzeczywistość własnymi oczami. A może to ten Nowy Jork tak pozytywnie na mnie działa? Może to magiczne miasto, a może po prostu oderwanie się od ciągłego otoczenia pozwoliło mi zauważyć, że życie składa się z wielu kolorów, niekoniecznie tych szaroburych i ciemnych.

Maarit
Obyczajowe





Płynnym ruchem wyjął zza pasa nóż i złapał napastnika za nadgarstek. Wbił ostrze, przeszywając jego rękę na wylot. Ten jęknął z bólu i z hukiem runął na ziemię. Takiego obrotu spraw się nie spodziewał. Jeszcze żaden człowiek nie uniknął jego ciosu, nie mówiąc już o zaatakowaniu go. Przesunął się gwałtownie w bok, a Christopher wbił nóż w miejsce, gdzie leżał jeszcze ułamek sekundy wcześniej.
Łowca zaśmiał się tylko i tym razem wyjął pistolet, celując prosto w jego pierś. Właśnie stracił ochotę na zabawy.
- Kim ty jesteś, do cholery?! - warknął wściekle leżący mężczyzna.
- Nie musisz tego wiedzieć, skoro zaraz i tak umrzesz - odparł obojętnie Christopher, rzucając mu lodowate spojrzenie, które przyprawiało o dreszcze.
- Nas nie da się zabić. - Padła odpowiedź.
- Nie? - Łowca przekrzywił lekko głowę. - Przekonajmy się.
W tamtej chwili ich uszy wypełnił huk wystrzału...

Arcanam
Romans

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Agata dla WioskaSzablonów | Technologia blogger.