7 stycznia 2014

Wywiad z Misery: Nie bój się ciemności

,Nie wiem jak u Was, ale u mnie wiosna w środku zimy - proponuję więc dzisiaj wywiad z osobą, która tę porę roku uważa za swoją ulubioną. Prosto z "Dalekiego Wschodu Polski" miłośniczka fantastyki, rysunku i Stephena Kinga - Misery, autorka bloga "Nie bój się ciemności"!

Flavoredchoco: Witam bardzo! Może na początek opowiesz coś krótko o sobie?

Misery: O mnie i krótko... To będzie trudne, bo jestem gadułą. Ale niech będzie: farbowana ruda, zazwyczaj wesoła. Jestem w ostatniej klasie liceum, gram w siatkówkę, oglądam +ligę, czytam książki, oglądam masę filmów... Och, uwielbiam rysować.

F: Masę filmów i... seriali, prawda? Bo, z tego co mi wiadomo, pisząc "Nie bój się ciemności" inspirowałaś się właśnie serialem Supernatural.

M: Tak, choć nie do końca. To nie jest takie proste. Liliana Reaper (główna bohaterka opowiadania) pojawiła się w mojej głowie zanim obejrzałam serial. Miałam jakąś koncepcję, dokładniej kobiety super -egzorcysty, tylko nie wiedziałam jak ją ugryźć. "Supernatural" przyszło mi z pomocą, bo po obejrzeniu serialu pomysł się rozrósł i zaczął żyć własnym życiem. Efekty można zobaczyć na blogu. :)

F: I to jakie efekty! Twój blog jest jednym z najlepszych na jakie się natknęłam, jeśli chodzi o tę tematykę. Co jednak uważa o nim sama autorka? Jesteś z niego zadowolona, dumna, czy przeciwnie?

M: Dziękuję bardzo. Pisanie tego opowiadania to dla mnie frajda. Dodatkowo: publikowanie to super zabawa, bo można zaprojektować "okładkę" opowiadania - czyli szablon bloga, ma się kontakt z czytelnikami i w ogóle ma się jakichkolwiek odbiorców. Więc, mówiąc krótko: tak, jestem zadowolona z mojego bloga.

F: Bardzo słusznie, bo robi on wrażenie. Przyznam, że szukałam dość długo, ale nie natknęłam się na żadne inne Twoje dzieło - czy "Nie bój się ciemności" jest Twoim pierwszym opowiadaniem?

M: Nie. Nie pierwszym publikowanym, a już z pewnością nie pierwszym pisanym w ogóle.

F: Naprawdę? W takim razie chyba muszę poszukać głębiej. Skoro tak, to od kiedy blogujesz?

M: Każdy może próbować, ale jestem trudna do wykrycia. W internecie są tylko szczątki poprzednich opowiadań, ja sama mam ich mnóstwo na swoim dysku. A bloguję od dawna. Bardo dawna. Pierwszy blog założyłam w podstawówce. Pamiętam nawet adres: hermionka-film.bloog.pl. Zabawne, nie pamiętam co na nim było, pewnie coś w rodzaju pamiętnika... Ale wtedy nie bardzo się na tym znałam. Później były jakieś blogi tematyczne (np. blog informacyjny Linkin Park). Moje pierwsze opowiadanie blogowe to druga gimnazjum.

F: W takim razie chwilę już w tym siedzisz. Wracając do Twojej obecnej twórczości: czy Twoje postacie są na kimś wzorowane? Po lekturze Twojego opisu siebie i prześledzeniu komentarzy wiem już, że Liliana ma dużo z Ciebie, ale reszta postaci?

M: Rzeczywiście, Lilka to wyidealizowana ja. Reszta postaci też jest wzorowana, ale na nikim szczególnym. Zamknęłam w nich pewne zachowania moich znajomych, rodziny, chłopaka oraz całkiem nieznajomych ludzi, których gdzieś zobaczę na ulicy, w sklepie... Często, gdy jadę samochodem i widzę jakieś sytuacje, to później umieszczam je w swoich opowiadaniach. Może nie dokładnie takie same, ale z pewnością zbliżone.
O! Najbardziej wzorowaną postacią w moim opowiadaniu jest chyba mój ukochany "vel Eastwood".

F: "Vel Eastwood"! Właśnie miałam o niego pytać. (dla niezorientowanych: bohater epizodyczny, ale bardzo wyrazisty. Taki twardy, starszy pan z trudną przeszłością, a teraźniejszością przeżartą alkoholem). Pojawi się jeszcze w opowiadaniu, czy na rozgryzieniu pseudonimu Gabriela i dostarczeniu mu informacji jego rola się kończy?

M: Pojawi się, ale też epizodycznie. Nie odgrywa większej roli, ale z pewnością ubarwi sytuację swoją osobą. W końcu szaleję na jego punkcie i sama śmieję się do monitora wymyślając jego kwestie. :)

F: Jestem prawie pewna, że wszyscy czytelnicy się ze mną zgodzą, jeśli powiem że my również śmiejemy się do monitora czytając je.
Pojawi się? Czyli planujesz powrót do opowiadania, tak? Bo z doświadczenia wiem, że często po takiej "przerwie"okazuje się, że sił i chęci już brak...


M: Oczywiście planuję. Jestem tego nawet pewna. Przerwy nie byłoby, gdyby nie problem z komputerem i wyczyszczenie dysku. Część udało mi się odzyskać, niestety nie tyle ile potrzebuję, aby spokojnie publikować, uczyć się i jeszcze mieć czas na życie towarzyskie. Można mnie wypatrywać po maturze, kiedy będę miała trochę luzu.

F: Kamień z serca w takim razie! Możesz nam coś zdradzić, żeby łatwiej się czekało? Jakąś wskazówkę co do niedawno odkrytej choroby Gabriela, nadzwyczajnego nawet jak na szpital psychiatryczny pacjenta doktor Helper, czy chociażby na temat Buga, który pozostaje dość tajemniczą postacią?

M: W sumie mogę powiedzieć coś nie coś. Choroba Gabriela to oczywiście skutek wyniszczenia organizmu przez tryb życia jaki prowadzi. Rhen, między innymi ma Encefalopatię Wernickiego. To dość ważny wątek, oczywisty powód do sporów pomiędzy Gabrielem, a Lilianą. Poza tym niełatwo egzorcyzmować demony, gdy twój organizm odmawia posłuszeństwa. Pojawi się kilka ciekawych akcji. Tu mogę też powiedzieć, żeby patrzeć na to trochę z przymrużeniem oka, bo w realnym świecie ktoś musiałby mieć wielkiego pecha, aby cierpieć na te wszystkie choroby jednocześnie. O pacjencie i Bugu nie powiem nic, musisz mi wybaczyć. Wolę aby pozostało to w tajemnicy, bo inaczej nie będzie już takiego efektu.

F: Jako autorka bloga rozumiem, jako czytelniczka... muszę to przeboleć. Ach, jeszcze to: skąd pomysł na nick? (pytanie dość częste, ale ciekawi mnie, czy kryje się za tym coś ciekawego - mnie na przykład od razu na myśl przychodzi oryginalny tytuł Nędzników - Les Miserables).

M: Misery to tytuł książki, a za razem główna bohaterka opowiadania Stephena Kinga, mojego ulubionego pisarza. Mówiąc o tej postaci krótko: fanatyczka pewnego pisarza. Bardzo lubię tę książkę, a dodatkowo niektórzy śmieją się ze mnie, że jestem chodzącym nieszczęściem (wiecznie niewyspana i lekko łajzowata, mówiąc mniej ładnie ;) ). Stąd też mój nick.

F: Hm. Aż mnie kusi, żeby wypozyczyć tę książkę ^^. No dobrze, chyba będziemy kończyć. Ale jeszcze, tradycyjnie, trzy krótkie pytania dotyczące Twojej osoby - chyba, że się nie zgodzisz. Zgodzisz się, prawda?

M: Zgodzę się.

F: Tak coś czułam! ;D W takim razie: koty czy psy?

M: KOTY! :) Boję się psów.

F: Gdzie chciałabyś zamieszkać, gdybyś mogła?

M: W domku, w środku lasu, gdzieś w jakiejś wsi polskiej, tak żebym do najbliższego sąsiada miała wiele kilometrów, ale żebym miała dostęp do internetu. ^^

F: Nie lubisz sąsiadów, czy lubisz samotność?

M: Lubię spokój. Samotność mi nie przeszkadza, nie odnajduję się w tłumie ludzi.

F: To zabrzmiało dobrze. Aż chyba sobie zapiszę. I na koniec: lato, czy zima?

M: Zdecydowanie, definitywnie: wiosna. Lato jest na drugim miejscu.

F: O! Tego się nie spodziewałam. I tym miłym akcentem kończymy, kurtyna opada, ja idę zrobić sobie herbaty i obejrzeć Doctora, licząc w duchu na to, że kiedyś, kiedy już podszkolę warsztat, znów będę miała przyjemność przeprowadzić z Tobą wywiad. Dziękuję i powodzenia na maturze! 

M: Ja również dziękuję, jednak nie za życzenie powodzenia. :) Smacznej herbatki i miłego oglądania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Agata dla WioskaSzablonów | Technologia blogger.