9 stycznia 2014

Nowe rozdziały


www.uchiha-kyodai.blogspot.com
II Rozdział VII
- Widzisz to, Itachi?! Ujeżdżam konia!
Od zawsze sądziłem, że ludzie z wiekiem mądrzeją. Jednak moje myślenie obaliła jednostka tak bardzo nie mieszcząca się w normach, że to aż bolało. Hidan był zbyt irracjonalny jak na moją psychikę, jak i wystarczająco szalony, aby właśnie rozwścieczać nabuzowanego już karego ogiera, na którego grzbiecie siedział. Ale ja już nic nie mówię.
- Ty chyba nie wiesz, jak się ujeżdża konie, idioto! - Deidara wyjechał z małego lasku, nie trzymając uzdy, zapierając się jedynie stopami w strzemionach.
- Ja ci zaraz pokażę!
Kiedyś zabawiali się siekierami, potem zapałkami, później pocięli las, aby na końcu go spalić. Jeśli zawsze ich rozrywki wyglądają w ten sposób, to spokojnie mogę sądzić, że oni te konie na końcu zgwałcą, bo przecież czemu nie?
Sheeiren Imai
FanFiction / M&A / Naruto




http://another-dramione.blogspot.com/
Rozdział III
— Poza tym... Naprawdę sądzisz, że do tej pory nie mamy na oku wszystkich, którzy mieli powiązania ze śmierciożercami, a uniknęli Azkabanu? — dodał po chwili. Słowa te, wypowiedziane tak spokojnym i głębokim głosem, zrobiły chyba jeszcze większe wrażenie.
— Co masz na myśli? — Ginny poprawiła kołderkę Lily, zanim wróciła na miejsce. Goście przy stole nachylili się w stronę ministra magii, chcąc słyszeć jak najlepiej.
Milksop
FanFiction / Harry Potter / Czasy Trójcy




http://w-blasku-lilith.blogspot.com/
Rozdział 2 - Tato, mój chłopak wyje do księżyca!
- Jestem Alumi. To prawda, że zabijasz potwory? - Zdziwiło mnie jej pytanie. To dlatego mnie obserwowała. Kiwnąłem twierdząco głową. Momentalnie zapaliły się iskierki w jej oczach.
- Pewnego dnia będę taka jak ty! - Uśmiechnąłem się pod nosem. Miała pojęcie w co się pakuje?
- Dziewczynki w twoim wieku już zaczynają szkolenie.
- Mógłbyś mnie czegoś nauczyć?
Alexis
Fantastyka / Fantasy




her-infinity.blogspot.com
Rozdział 6: Rinnah
- Czujecie to? - zapytała, a jej głos zadrżał z natłoku emocji. Rinnah i Arian spojrzeli po sobie, a potem wzruszyli ramionami. Nie odczuwali niczego specjalnego. - Jesteśmy blisko – szepnęła wieszczka, jakby bała się, że ktoś obcy może ją usłyszeć i znów ruszyła, tym razem truchtem.
Lexie S
Fantastyka / Fantasy




http://slowa-sercem-pisane.blogspot.com/
# 13 Thirteen
W zamkniętym, zahukanym środowisku z wyrobionym schematem życia i ukształtowanym wyobrażeniem szarego człowieka stałam się kolejnym symbolem zwiastującym nadchodzące niepowodzenie i chwile grozy. Gdybym żyła dwa stulecia wcześniej, niechybnie spłonęłabym na stosie lub, co gorsza, utonęłabym w lokalnej rzece.
Illuminata
Psychologiczne




zapach-luizytu.blogspot.com
Rozdział VIII
"Później, po paru miesiącach czy nawet latach, kiedy Mads wspominał tamten okres, wszystko widział jak przez mgłę – szeryfa z samoróbkami, lejącą się hektolitrami brudną wodę, smród trójki przeraźliwie brudnych gówniarzy… Dokładnie zapamiętał tylko ten koszmarny zaduch i zastanawiał się, jak w ogóle dawali radę oddychać.
Noc spędzili na pniu powalonego drzewa, śpiąc na zmianę i na zmianę opędzając się od skorków. Rano Marcelina wyciągnęła z wykrotu wielkiego, wielkiego wija i trochę go przywędziła w dymie, bo było zbyt mokro, żeby rozpalić ogień. Zrobiła to chyba tylko po to, żeby przestał poruszać tymi wszystkimi odnóżami, ale i tak smakował całkiem nieźle. Nie myśleli o pasożytach czy obróbce termicznej, o obrzydzeniu do jedzenia robactwa nawet nie wspominając – byli przeraźliwie głodni i pół metra wysokobiałkowego śniadania potraktowali jak dar od Boga.
Wyruszyli bladym świtem, łudząc się nadzieją, że wtedy będzie chociaż trochę chłodniej.
Nie było.
Kiedy w końcu dotarli do porośniętej trampkami polany byli tak zmęczeni, że ledwie trzymali się na nogach. Chociaż chłodny wieczór zbliżał się wielkimi krokami, oddychanie stawało się coraz trudniejsze. Madsowi wydawało się, że to ze zmęczenia i miał rację – wydawało mu się.
To był dym. Coś się paliło."
Nefariel
Fantastyka / Science-fiction




http://krzywe-odbicie.blogspot.com/
Rozdział piętnasty
Chciał jeszcze coś dodać, ale w tym samym momencie w głowie mu zahuczało, a do świadomości przedostała się niepokojąca myśl: jeżeli ją teraz zwyzywa, odrzuci, uderzy, zostanie upadłym magiem. Rada i Speculum go wyklną, każą mu odejść jak najdalej. Nazwą go przebrzydłym demonem, który nigdy nie powinien był się urodzić.
Jeżeli tylko ją odtrąci, jeżeli nią pogardzi, to samo stanie się z nim...
Jeżeli tylko to zrobi...
– Matko! Mamo! Mamusiu!
Wybuchnął płaczem i rzucił się jej na szyję. Wreszcie ciężki puch opadł z jego ciała, wreszcie mógł poczuć wolność. Przytulił się mocno do jej cuchnącej piersi, a następnie, mimo że czuł niesamowite obrzydzenie po pocałunku, zaczął muskać wargami jej twarz i powtarzać:
– Kocham cię, mamo, och, kocham cię, kocham, kocham, jesteś najwspanialsza, tak bardzo bym chciał, abyś ze mną została... [...]
Spojrzał na jej twarz, jednak znów ujrzał tylko ciemną masę, z której wystawał zgniły język.
Nakrył go swoimi ustami, pewien, że właśnie został ocalony.
CriminalEye
Fantastyka / Fantasy




http://tony-rule-the-waves.blogspot.com/
Rozdział 7
Żeby jednak nie wyglądało, że pod nieobecność męża pani Mildred gości pod swoim dachem obcego mężczyznę, Fiodor Andriejewicz zagnieździł się u jej brata w sąsiedniej posiadłości Roddbwlch. Z Robertem Griffithem szybko znaleźli wspólny język, między innymi dlatego, że obaj byli zapalonymi koniarzami. Ernie chwalił się, że Miakiszew zamierza nauczyć go dżygitówki. Pani Knight tego nie pochwalała, bratanka swego mając za przesadnie skłonnego do brawury. (...) Dziedzic Roddbwlch z pewnością kładł swojemu synowi w głowę różne głupoty, kiedy akurat nie był zajęty końmi, a zresztą także i wtedy, gdy był.
miriamcia668
Historyczne




http://wirus-rzeczywistosci.blogspot.com/
5
"- Usiądź na krawędzi stołu. - Zrobiłam to bez protestu. Zauważyłam Connora, opierającego się o przeciwległą ścianę i zaciekle bawiącego się zapalniczką. Patrzyliśmy sobie nawzajem w oczy przez dłuższą chwilę. Odwróciłam spojrzenie dopiero wtedy, gdy usłyszałam głos Kate. - Pobiorę ci teraz krew.
Poczułam ukłucie i aż syknęłam. [...]
Wyszłam z sali powoli, ale w pomieszczeniu nie doszłam już do sterty ciuchów, bo upadłam na kolana. Poczułam się jakby ktoś nagle wyssał ze mnie całą energię i moje nogi nie wytrzymały ciężaru, które dźwigały przez szesnaście lat. "Co się dzieje?". Miałam wrażenie, że zaraz zasnę i już nigdy się nie obudzę. Usłyszałam za sobą otwierane i zamykane drzwi. Chwilę później ktoś przy mnie uklęknął."
Maewen




http://droga-do-przeznaczenia.blogspot.com
01. „Pod Złotym Cyplem”
Nassau słynęło ze swojej nieprzyzwoitości. Obok Port Royal oraz Tortugi plasowało się na szczycie listy najbardziej niebezpiecznych, zarażonych chorobą, jaką jest zło i przestępczość, miejsc. Nikt o zdrowych zmysłach nie przypłynąłby do portu tego miasta, jeżeli nie zmusiłby go do tego sztorm lub jakieś inne, również wymagające postoju, czynniki, jak zbyt wielkie zniszczenia okrętu, potrzebującego natychmiastowej naprawy. Doki wiecznie świeciły pustkami, jakby przepływający przez Morze Karaibskie kupcy wcale nie zauważali portu. O wiele łatwiej było zacumować w pobliskim New Providence, aniżeli tutaj. Piractwo, chuligaństwo i pijaństwo szerzyły się poza granice miasta, nie pozwalając, aby ktokolwiek o nich zapominał. To właśnie dlatego miasto szczyciło się mianem jednego z najbardziej niebezpiecznych, idealnych wręcz dla wszelkich korsarzy, nawiedzających i plądrujących Karaiby.
Ars Moriendi
Przygodowe




http://crucio-maxoma.blogspot.com
Rozdział 13
"Lucjusz był zadowolony. Szedł nisko na nogach w stronę młodego czarodzieja. Miecz trzymał nad głową opisując nim koła w powietrzu, dbając, by jego ruch był niezgodny z rytmem jego kroków. Patrzył w oczy chłopaka. Zakręcił krótkiego młynka nadgarstkiem i wyprowadził cięcie z pół do czwartej. Ostrza minęły się minimalnie. Miecz Lucjusza przeciął powietrze na prawo od głowy Paula, zaś ostrze oznaczyło twarz białowłosego krwawą szramą przez czoło i policzek, o mało nie pozbawiając go oka.
W końcu Dołohow deportował się z trzaskiem, zaś Lucjusz przejrzał się w lustrzanej klindze miecza, skierował różdżkę na ranę i mruknął
-Vulnera Sanentur…"
Przypominamy również o konkursie! Zapraszamy serdecznie!
Kaleid & Elder
FanFiction / Harry Potter / Inne




anayanna-story.blogspot.com
Rozdział 31
- To nam wystarczy Hidan, nie wypalimy się, bo nie pozwolimy temu uczuciu płonąć.
Milczał chwilę, wyraźnie zamyślony. Przez swoją nieuwagę znacznie poszerzył ranę, tak że świetle ogniska błyszczało świeże mięso, wystające zza poszarpanych brzegów.
- Nikt nie musi wiedzieć, że przez przypadek staliśmy się dla siebie kimś więcej – kontynuowała Anayanna.
Anayanna
FanFiction / Manga & anime / Naruto




http://pierwszylowca.blogspot.com/
Rozdział 4:
- Co jest, u licha?! - warknął chłopak, szarpiąc za żelazne pręty bramy, gdy w końcu dotarli na miejsce. Odwrócił się w stronę Hayley. - Zamknięte. - wymamrotał z niedowierzaniem.
- Co?! - spytała zaskoczona dziewczyna. W mgnieniu oka znalazła się tuż przy chłopaku i z całej siły pociągnęła za klamkę. Jednak na próżno. Chris miał rację...
Spojrzenie chłopaka padło na wysoki, kamienny mur. Bez słowa podszedł do niego chwiejnym krokiem i zaczął się wspinać na ścianę.
- Co ty wyprawiasz?! - krzyknęła Hayley, podbiegając do niego. Chris nie odpowiedział. W milczeniu wspinał się dalej. Dziewczyna nie wiedziała już, czy kierował się rozsądkiem, czy może miał jakieś pijackie majaki, jednak w końcu chłopak dotarł na szczyt i zaczął schodzić po drugiej stronie. Hayley nie pozostało nic innego jak pójść w jego ślady.
Ostrożnie postawiła stopę w szczelinie między kamieniami i zaczęła wchodzić wyżej. Gdy dotarła na szczyt, zauważyła Chrisa stojącego niepewnie tuż nad ziemią. Kiedy jednak ją zobaczył, posłał jej nieprzytomny uśmiech i zeskoczył na trawę. I to był jego błąd.
Arcanam
Romans




www.after-shinobi-world.blogspot.com
Rozdział II
Nic nie powiedziałam, gdyż śmiech Shee z taką domieszką emocji był dla mnie nowością. Brzmiała jak nawiedzony naukowiec, którzy zagubił się we własnej pasji i właśnie rozplanowuje jak przejąć władzę nad światem shinobi.
Co ją napadło?
- Drzewo! – krzyknął Sasuke i cudem ominęłam przeszkodę, co wcale nie oznaczało, że wyszłam z tego bez szwanku. Przez nagłą zmianę kierunku, nogi mi się poplątały i grzmotnęłam barkiem w Sasuke, spychając go na bok. Uchiha otarł się o drzewo i zwolnił, a uścisk za moim nadgarstku pociągnął mnie za nim.
- Nie – jęknął. Chłost nad naszymi głowami sugerował przybycie chmury.
- Znowu wygrała – parsknęłam i zanim zalał nas deszcz, Sasuke zdążył przysiąść pod drzewem i przymknąć oczy. Nadzwyczaj spokojny. Głowę dałabym sobie odciąć, że po jego twarzy przemknął cień uśmiechu. – Jesteś za spokojny – uświadomiłam go.
- A wy jesteś naprawdę walnięte, niepoważne i śmieszne.
Akemii&Sheeiren Imai

FanFiction / M&A  / Naruto

4 komentarze:

  1. Witam, chciałabym prosić o usunięcie bloga Słowem Malowana z kategorii "Gwiazdy i fani", a zgłoszenie innego bloga zamieszczę w odpowiednim miejscu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja chciałabym prosić o zamieszczanie takich informacji w ODPOWIEDNICH, wyznaczonych do tego miejscach (patrz: regulaminy).
      Z góry dziękuję i pozdrawiam.

      Usuń
    2. Naprawdę mogłaś sobie podarować pisanie dużą literą. Informację mogłam zwyczajnie przeoczyć, ale to nie znaczy, że musisz tak do mnie pisać. Pozdrawiam również.

      Usuń
    3. Jesli czytalas regulamin, to nie, nie moglas zwyczajnie przeoczyc. Uzycie duzych liter spowodowane zostalo checia podkreslenia konkretnych elementow wypowiedzi i zapewniam, ze nie do Ciebie nalezy okreslanie, jak moge pisac, a jak nie. Tym razem podkresle co innego - nieznajomosc regulaminu szkodzi. :)
      Z gory dziekuje za zrozumienie i serdecznie pozdrawiam.
      Ville

      Usuń

© Agata dla WioskaSzablonów | Technologia blogger.