21 czerwca 2013

Nowe rozdziały

Rozdział trzeci

Krótki fragment rozdziału: Długo nieoliwione wrota zamku rozwarły się z przeraźliwym, przeciągłym zawodzeniem, a Will z zachłannością i ulgą wciągnął powietrze do płuc, nieomal się nim zachłystując. Sloan wyglądał na jeszcze bardziej wyczerpanego i bladego niż wcześniej, a jego ubrudzona krwią twarz przejawiała jedynie skrajną potrzebę wypoczynku. Czarna, pocięta mieczem koszulka zwisała z niego luźno, przybierając jeszcze ciemniejszy odcień w miejscach, w których wcześniej musiała stykać się z krwawiącymi ranami. Brwi i czoło miał nieustannie zmarszczone, ale w żaden inny sposób nie pozwalał sobie na przejawianie bólu. 
— Długo cię nie było – powiedział na wydechu William.
Sloan poruszył ustami w odpowiedzi, ale głos nie wydobył się z jego zaschniętego gardła. Odchrząknął słabo, wcześniej nie zdając sobie sprawy z tego, jak bardzo był spragniony. 
— Lot powrotny nie należał do przyjemności – mruknął mizernie. – Musiałem sobie robić po drodze przystanki.
N. Weltschmerz


Rozdział 10.

4. Kilkanaście metrów pode mną bezwładne ciało Máiréad dryfowało na wodzie, raz po raz targane potężnymi falami, jakby grożącymi, że w każdej chwili mogą ją porwać, skoro już im się nadarzyła taka nie lada okazja.
Chryste...
Pospiesznie zbiegłem na dół i wszedłem po kolana do przeraźliwie zimnego morza. W tym samym momencie ponad huczącym, nieustającym wiatrem dało się słyszeć dobiegający z góry tętent końskich kopyt, który po chwili zaczął stopniowo się oddalać. Jeźdźcy wyruszyli na łowy. Gdyby nie niesprzyjające okoliczności, zakradłbym się do ruin i, być może, znalazł jakiś sposób, by dostać się do środka, ale w tej chwili były inne priorytety.
Fedora


# 10 Nameless faces

Bezimienne twarze. Głębokie, zbroczone zaschniętą posoką i krwią szramy obsiadły muchy. Bezimienne twarze. Skóra płatami odchodzi od kości. Bezimienne twarze. Na wpół przeżarte gałki oczne zapadły się w oczodoły. Bezimienne twarze. Z rozwartych ust wydobywają się glizdy, po pełnych wargach zostały tylko wyżarte, czarne kreski. Bezimienne twarze. Brudne policzki już nigdy nie pokryją się rumieńcem.
Illuminata


Rozdział V

— Pani dyrektor, skończyłem tę szkołę dwieście lat temu i nie wspominam jej najlepiej, toteż gdybym nie musiał, tobym nawet o Hogwarcie nie myślał — odparł wampir, czytając szybko warunki jego przebywania w zamku jako ucznia siódmej klasy. Następnie wziął leżące na blacie pióro i podpisał w odpowiednim miejscu. — Gwen zamieszka w Hogsmeade, dostała już pracę w tym antykwariacie na końcu Ulicy Głównej. I... Proszę wziąć pod uwagę, że Wieżę Gryffindoru znam na tyle dobrze, iż nie ma potrzeby przydzielania mnie do innego domu. Chyba, że konieczna jest kolejna Ceremonia. — Kącik ust mu drgnął, gdy podnosił się z krzesła i chwycił wiszącą na nim podróżną pelerynę.
— Panie Ilan, mam skonfundować całą szkołę tak, by nie zauważyła pojawienia się ucznia w ostatniej klasie, a pan martwi się o to, że nie będzie Gryfonem?
nott.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Agata dla WioskaSzablonów | Technologia blogger.