4 maja 2013

Wywiad z Illuminatą: Słowa sercem pisane

Na żywioł zgłosiła się do nas pewna Autorka. Jej wcześniejszy blog był dość mocno znany osobom interesującym się tematyką o Harrym Potterze - widać, że to zagorzała fanka. A teraz także z analitycznych przemyśleń. Dowiemy się, co nagle skłoniło ją do zmiany rodzaju tworzenia utworów i nie tylko. Zapraszam do przeczytania wywiadu z Illuminatą.









"Wężowa Miłość"                              "Słowa Sercem Pisane"



Lena: Od kiedy zaczęłaś blogować?

Illuminata: Pierwszego bloga założyłam w czwartej klasie na Onecie, ale to nie było nic związanego z pisaniem. W wieku trzynastu lat zaczęłam pisać opowiadanie obyczajowe (totalna porażka, więc adresu nie podam), które również publikowałam na Onecie. Na Blogspocie pojawiłam się jakoś w wieku dwunastu lat, ale tylko po to, by wykonać zadanie do szkoły. W listopadzie ubiegłego roku założyłam bloga z opowiadaniem i od tego czasu nie rozstaję się z domeną blogspot.com.

L: Co było Twoimi pierwszymi tworami, opowiadaniami?

I: Za moje pierwsze opowiadania mogę uznać te, które pisałam na zadawany przez nauczycielkę temat w klasach 1-3. Ha, kiedyś nawet próbowałam pisać wiersze, lecz z biegiem czasu stwierdziłam, że to nie moja bajka.

L: Jaki był Twój pierwszy blog?

I: Na moim pierwszym blogu publikowałam tylko i wyłącznie zdjęcia związane z Harrym Potterem. Kilka późniejszych stron również było poświęcone Harry'emu, lecz niczym nie różniły się one od innych blogów fanowskich z ciekawostkami, zdjęciami, znalezionymi w Internecie wywiadami.

L: Jaka tematyka, nazwa?

I: Jak napisałam wyżej, Harry Potter, Harry Potter i jeszcze raz Harry Potter (dotąd mam obsesję na jego punkcie). Nazwy niestety nie pamiętam.

L: Skąd taki nick ? Od czego się wziął? Jakimi posługiwałaś się już wcześniej?

I: Szukając imienia do bierzmowania wpadłam na imię Illuminata. Skojarzyło mi się z TYMI Iluminatami, ich wszystkimi trójkątami, wszystko widzącym okiem, "Aniołami i Demonami" Browna. Stwierdziłam, że fajnie mieć taką internetową tożsamość z podszytym drugim dnem pełnym symboli i znaczeń. Wcześniej, jeśli dobrze pamiętam, miałam tylko jeden nick - harry1. Ha, szalenie oryginalnie jak na fankę Pottera, prawda?  :)

L: Co powiesz na temat bloga "Wężowa miłość"? Byłaś zadowolona z niego? Dumna?

I: No nie, wiedziałam, że pojawi się to pytanie.
Wężowa miłość jest bardzo podobne do innych tworów Dramione, to mój pierwszy tekst od dwóch lat. Akcja za szybko się potoczyła, a ja zrozumiałam to dopiero w okolicach dziesiątego rozdziału i nie mogłam już tego cofnąć.
Zdecydowanie nie byłam ani zadowolona, ani dumna z pierwszych dziesięciu, może jedenastu rozdziałów. Potem trochę bardziej zaczęłam zwracać uwagę na pewne elementy, dawałam tekstowi więcej czasu, żeby mógł "dojrzeć", ale na ostatnie kilka rozdziałów i tak patrzyłam poprzez pryzmat tych pierwszych. Tak naprawdę najbardziej jestem zadowolona z siedemnastego odcinka. Podczas pisania właśnie tego rozdziału jeszcze nie wiedziałam, że zakończę to opowiadanie. Nie chciałam tak szybko kończyć historii Draco i Hermiony, miałam plany na dalszy rozwój wydarzeń (nawiasem mówiąc, epilog nie różniłby się niczym od tego, który widnieje teraz na blogu), lecz te dziesięć pierwszych rozdziałów (o których ciągle wspominam) skutecznie przyćmiło mój zapał. Decyzja, którą podjęłam, kiełkowała we mnie od dłuższego czasu, lecz nie zwracałam uwagi na ten cichy szept, który podpowiadał "Zakończ to badziewie". Koniec końców, posłuchałam go.

L: Nie miałaś ochoty zaczęcia od nowy całej historii "Wężowej Miłości"? 

I: Nie miałam ochoty zaczynać tego samego od początku - zbyt dużo zachodu, a do przesadnie pracowitych się nie zaliczam. 



L: Dałabyś nam morał, który można z niego wyciągnąć? Taki, którym sama byś się kierowała?

I: Morał powiadasz... Jaki morał można wyciągnąć z zakazanej miłości Hermiony i Draco? "Sprzeciwiaj się, jeśli pomoże ci to spełnić marzenia"? Niezbyt stosowne. Oczywiście można potraktować epilog jako swojego rodzaju morał, żeby nie zatracać się w smutku po utracie kogoś bliskiego, bo przecież tamta osoba na pewno nie chciałaby tego.

L: Co skłoniło cię do zmiany tematyki? Pierw pisałaś potterowskie fanfiki, a teraz nagle psychologiczne opowiadania. Nie wiązało się to z jakimś twoim zamiłowaniem? Albo zmianą podejścia? Znudzeniem się Draconem i Hermioną?

I: Po prostu pomysł. Zakradł się do mnie, zaoferował możliwość pisania bez zobowiązań - nie muszę trzymać się kanonu, nie muszę trzymać się wyznaczonej daty następnego rozdziału, nie musi być spójności logicznej odcinków. Nie znudziłam się Draconem ani Hermioną, gdybym miała czas i wenę, na pewno bym jeszcze stworzyła jakieś opowiadanie o ich losach


L:  Co kieruje Tobą w pisaniu takich rzeczy, dla nietkórych wspaniałych, a dla innych dość... okrutnych?

I: Trudne pytanie. Od zawsze lubiłam książki i filmy, w których przelewała się krew, a trup ścielił się gęsto i dosyć często (pomimo że nie mogłam przez to spać w nocy). Pisząc opowiadania na polski, zawsze znajdowałam lukę w zadaniu i udawało mi się obejść wszystkie polecenia tak, by napisać coś, co niektórzy mogliby uznać za nieodpowiednie jak na tak młodą osóbkę (raz nawet polonistka napisała pod jedną z moich prac, że gdyby mnie nie znała, to by się zaczęła martwić). Właściwie, nie wiem, co mną kieruje. Wyobraźnia? Może. Przemyślenia? Nie wykluczam. Także wsłuchując się w słowa piosenek i emocje targające głosem wokalisty (tak, mówię tu o Bring Me The Horizon), nachodzi mnie wena, pomysł na taki, a nie inny temat i przelewam wszystkie moje myśli na papier.

L: Nie boisz się, że ktoś czytając Twoje przemyślenia - mogą zacząć kompletnie inaczej myśleć co nie polepszy sytuacji, a tylko ją pogorszy?

I: Pisząc teksty na "Słowa sercem pisane", staram się zawsze zostawić furtkę, by czytelnik mógł zinterpretować w przeróżny sposób dany odcinek, odebrać go inaczej niż reszta osób odwiedzających mojego bloga. Owszem, czasami staram się w pewien sposób nakierować myślenie na jakiś tor. To, jak ktoś zrozumie tekst, nie zależy tylko i wyłącznie ode mnie. Nie mam wpływu na poglądy innych osób, nie nakłonię ich do tego, żeby zgadzały się z moimi tekstami i w pełni aprobowały to, że piszę tak, a nie inaczej, że piszę to, a nie co innego, że poruszam takie tematy, a nie inne.

L: Co chcesz nam przekazać pisząc owego bloga?

I: W każdym odcinku staram się zawrzeć co innego niż w poprzednich. Pisząc jeden tekst, chcę przekazać co innego, niż pisząc drugi tekst. W jednym mogę zwracać uwagę na to, że Śmierć dopadnie każdego, że należy o tym myśleć już teraz, aby potem, w ostatnich minutach swojego życia nie mieć do siebie pretensji o coś, co mogliśmy zrobić, a nie zrobiliśmy tego lub co zrobiliśmy, a teraz tego żałujemy. Z kolei w innym tekście pokazuję, że nie należy ślepo wierzyć w słowa, które ktoś nam próbuje wcisnąć (politycy, księża, media, nauczyciele etc.), nie należy podążać za tłumem, że trzeba zastanowić się nad tym, kim właściwie jesteśmy i robić wszystko według własnego głosu serca, a nie pod dyktando innych, pozornie mądrzejszych.
Jak już wcześniej wspomniałam, każdy może zinterpretować moje słowa w dwojaki sposób i wyciągać z nich tylko część tego, co staram się przekazać.


L: Planujesz utworzenie kolejnego bloga? Jakiegoś opowiadania?

I: Raczej nie. Mam mało czasu, a i tak spędzam go za dużo przed komputerem, co kiepsko wpływa na moje oczy i stosik książek z biblioteki.

L: Czy cały swój czas chcesz teraz poświęcić na "Słowa sercem pisane"?

I: No, nie ukrywajmy, mam też życie prywatne :)

L: Pozwolisz na zadanie trzech krótkich pytań dotyczące Ciebie. Twoje ulubione kolory i czy jest jakiś powód?

I: Czarny (brak powodu, choć nie ukrywam, że atutem tego koloru jest fakt, że wyszczupla), zielony (kolor nadziei, lubię na niego patrzeć), fioletowy (fioletowe są fiołki, fioletowy jest fajny).

L:  Masz rodzeństwo, jak tak to kogo?

I: Nie mam... teoretycznie. W pierwszej gimnazjum do pewnego obcego mi chłopaka przylgnęła ksywka, że jest moim bratem, choć nigdy nawet z nim nie rozmawiałam.

L: Twoja ulubiona tematyka filmów, książek oraz blogów?

I: Fantasy forever. No, czasem na horror albo romans się skuszę.

5 komentarzy:

  1. Hmm... nie bardzo mam teraz czas, bo nadal nie wygrzebałam się ze stosu zgłoszeń (pracuję nad tym!), ale z grubsza przeczytałam ten wywiadowy debiut i mam kilka wskazówek. :)
    Mam nadzieję, że się nie obrazisz, że tak publicznie, ale mój sms okazał się tak długi, że chciało mi go zapisać w formie mms'a, co dla żadnej z nas nie byłoby zbyt wygodne.
    Z pewnością trochę dowiedziałam się o autorce jednego z moich ulubionych opowiadań. :) Tak, tak, jakiś czas temu czytałam Wężową Miłość i bardzo mi się podobała.
    Ale nie o tym chciałam napisać.
    Sęk w tym, że nie nawiązujesz do wypowiedzi autora opowiadania. Prowadzisz wywiad dość sucho, poważnie, szablonowo. Wygląda to jakbyś miała przygotowany stosik karteczek samoprzylepnych z pytaniami i sztywno się ich trzymała, a wywiady nie są sztywnymi formami wypowiedzi, można poszaleć. :)
    Chętnie bym się dowiedziała, co sama Illuminata myśli na ten temat.
    Doczepię się jeszcze do tego, że nie ma zakończenia. Jakieś pożegnanie? Podziękowanie za wywiad? Cokolwiek.
    Ogólnie myślę, że poszło Ci dobrze, jak na początek. :) W końcu każdy od czegoś zaczyna, a ja w Ciebie wierzę i wiem, że dasz radę.
    Wracam do roboty, skończę to jeszcze dziś, przysięgam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W większości kwestii masz rację. Jeżeli chodzi o zakończenie, to sugerowałam się innymi wywiadami jakie są prowadzone na blogowym świecie i tam zauważyłam, że raczej nie ma zakończeń, ani powitań. Dlatego tak odrobinę odsunęłam to i nie dawałam tego tutaj :). Tylko i wyłączny powód. Ale do reszty postaram się dostosować :D
      Ale się nie przemęczaj! Villemo. Błagam.

      Usuń
    2. Prawdę powiedziawszy, to ja zaproponowałam, żeby Lena przesłała mi za jednym zamachem pytania, które już przygotowała i co jakiś czas odsyłałam odpowiedzi, a gdy były jakieś wątpliwości, to dostawałam bardziej szczegółowe pytania ;)

      Usuń
    3. A no chyba, że tak. Więc nie mam więcej zastrzeżeń. ;) Wracam do swojej roboty.
      Właśnie chciałam dodać etykietkę "Wywiady" i widzę, że już ona jest. No to już mnie nie ma. :)

      Usuń
    4. Jeżeli mogę wtrącić - nie polecam takiej formy wywiadu. Wiadomo, że jakiś schemat warto mieć, ale rozmowa "luźna" jest lepsza. Lepsze wywiady, moim zdaniem, wtedy wychodzą.
      Oby kolejny był lepszy ^^.

      Usuń

© Agata dla WioskaSzablonów | Technologia blogger.