1 maja 2013

Nowe rozdziały

Upadła Nike (VII)

 – A więc o niego chodzi – stwierdziła ze smutkiem. – Może nie powinnam tego mówić, ale... spróbuj ostatni raz – zaproponowała kobieta. Victoria spojrzała na nią zdziwiona, jednak Maritt nie żartowała. Brunetka podeszła do barierki schodów, wychyliła się i wtedy chłopak spojrzał jej w oczy.

– Chance, może zabierzesz mnie na koncert?
Ninówa


Rozdział 5

 Przez incarcerousa, grube, mocne liny oplotły ciało chłopaka tak, że wyglądał teraz jak tarzająca się po ziemi poczwarka. Amanda stała nad nim z szaleńczym wyrazem twarzy, czując rozchodzące się po jej ciele przyjemne ciepło. Chyba jeszcze nigdy nie miała tak wielkiej satysfakcji, a to był dopiero początek.

- Conjunctivitis! - wrzasnęła. Ptaki siedzące na najwyższych gałęziach drzew zerwały się do lotu, tworząc na niebie ciemną, ruchliwą chmurę

-Oślepiłaś mnie, Ty...

-Avis! - Z końca jej różdżki wyfrunęło stado ptaków. - Oppugno!

Czarne wrony rzuciły się w stronę Antona, rozrywając jego szatę i dziobiąc skórę.
Farfalla


 IV (Napisz Chapter IV)

-Nie odchodź, proszę zostań - powiedziała zachrypłym i z ciszonym głosem. Podszedł do łóżka i położył się obok nastolatki, a ta przykryła go ciepłym kocykiem. Położyła się na jego barku i spojrzała mu w oczy. -Chciałabym żeby zawsze tak było.

-Nie martw się zawsze tak będzie - przekręcił się w jej stronę i ucałował jej rozgrzane czoło - Mam taką nadzieję - wyszeptał w czubek głowy niebieskookiej. Przymknęła oczy i próbowała usnąć. Jego bliskość nie dawała jej spokoju. Otworzyła oczy i spojrzała na Parsons'a. Właśnie w tej chwili szybkim sposobem chłopak zamknął oczy. Udawał że już dawno usnął. Tak samo jak Natalie bliskość drugiej osoby nie dawała mu zasnąć. Chciał żeby była bezpieczna. Po chwili poczuł że ktoś muska jego policzek. Wiedział że to ona, ale nie ważył się otworzyć oczu. W środku był uradowany jak mały straszny potwór (czyt.dziecko). Skakał ze szczęścia, ale na zewnątrz tego nie okazywał. Słyszał szelest tego jak dziewczyna po woli odsuwa się od niego. Momentalnie obydwoje zasnęli.
Ta Arbuzowa 


 39. Let's get lost tonight.

Nagle podbiegła do nas Veronica i stanęła pomiędzy nami, oczekując jakiś wyjaśnień, a ja się zebrałem:

- Bo naprawdę zapomniałem i pogodziłem się z tym, Jared, i nigdy więcej nie zarzucaj mi, że jest inaczej.

Przyglądając się jak młodszemu bratu robi się głupio i rzeczywiście, coś do niego dociera, spojrzałem na Veronicę. Chciałem odejść, ale trzymała mnie ze rękę.

- Nie wiem, o czym mówicie, ale chcę mieć przyjaciela i chłopaka. – Spojrzała na nas oby dwóch.

- A jak mam to rozumieć? – Jared otrząsnął się i pokazał jej zdjęcia. Obserwując dziewczynę, widziałem jak patrzy na Jareda z wyrzutem, że jej nie wierzy.

- Myśl sobie, co chcesz. Przecież mnie kochasz, więc dlaczego mi nie ufasz? Jak mamy budować razem cokolwiek? Bez zaufania się nie da.

Wyrywając dłoń z jej uścisku, mój brat się obruszył, choć wydawało mi się przez moment, że dotarło do niego, że nic nas nie łączy.

- Porozmawiamy w domu. – Rzucił do dziewczyny po czym się wycofał i trzasnął drzwiami, obdarzając mnie obojętnym spojrzeniem.

- O parę zdjęć się tak wkurzył?

- To Jared, jego nie ogarniesz. – Odpowiedziałem, przekręcając zamek w drzwiach. – Do jutra mu minie, znam go.

- Wydawało mi się, że ufamy sobie. – Niko zwróciła się do mnie, bez żadnego kontekstu. Zmartwiła się.

- Ufa ci – ujmując jej rękę, zmusiłem ją by na mnie popatrzyła – ale zazdrość mu to przysłania. Powinnaś iść za nim Nicky.

Dziewczyna przyjrzała mi się z zaskoczeniem i jednocześnie zrozumieniem, wiedziała, co mam na myśli. Jednakże po chwili wyraz jej twarzy zmienił się na bardziej stanowczy:

- Właśnie, że nie. Nie. Kto jest starszy i powinien być mądrzejszy, hm? To on doszukuje się we wszystkim zgrzytów. Niby ufa, ale nie do końca. W dodatku posądza nas o… romans! Ha. Ciebie i mnie? Za wiele tego, Shanny. Niech to lepiej przemyśli. Mogę tu zostać na noc?

Zatrzymując się w miejscu, uniosłem jedną brew do góry. Postawa brunetki zaskoczyła mnie. Kiedy się irytowała była zabawna, więc mimowolnie, lekko się uśmiechnąłem. Pokiwałem głową, a ona jeszcze dodała:

- Mam ochotę na piwo.

- W lodówce – odpowiedziałem zanim zdążyła zadać kolejne pytanie.
Mary



 # 4 Escape

Nowe zasady, krwawe rządy, brutalne prawa. Nikogo nie obchodzi sposób, w jaki zginiesz i czy zostaniesz pochowany w całości, czy zostaną po tobie tylko trudne do rozpoznania szczątki. Walka o byt i przetrwanie toczy się nawet teraz, kiedy nieświadom niczego wodzisz wzrokiem po tych prostych słowach, które formują się w jeszcze prostsze zdania.
Illuminata


Jestem Głupcem cz. II
"Samotność"

Samotność, to dziwny stan. Można być samotnym na wiele sposobów. Samotni są ci, co nie mają nikogo. Ja nie mam nikogo. A jednak, nie czuję się samotnia. Mam siebie. Czy więc, to oznacza, że nie można być samotnym? Skoro każdy ma siebie, zawsze, to czy ludzie samotni są naprawdę samotni? A może są szaleni? Albo ci co wymyślili samotność są szaleni? Bo w końcu musieli jej doświadczyć żeby o niej wiedzieć. Świat jest szalony. Racja, zapomniałam. Świat nie istnieje.
Tusia


SasuSaku IV

Jesteś - a więc musisz minąć.
Miniesz - a więc to jest piękne. 

Chciałabym w to wierzyć. Jednak dlaczego Sasuke zabrałeś kiedyś tak dużą cząstkę mnie, że jeśli miniesz ty, minę i ja?

Jestem tchórzem. Wielkim tchórzem, który boi się spojrzeć rzeczywistości w oczy i powiedzieć: to ja mam nad tobą władzę, a nie ty nade mną. Ulegam wpływom ludzi i często daję się nabrać na rzeczy oczywiste, będąc zbyt łatwowierną. Nic z tym jednak nie zrobię, ty również. Nieodłączna partia mojej osobowości może ulec tylko małym zmianom. Z charakterem człowiek się rodzi. W późniejszych etapach swojego życia, potrafię go niestety jedynie w małym stopniu modelować.

Gdy moje nogi wkroczyły na inny teren, zdjęłam buty i wzięłam je w rękę, aby poczuć pod stopami nagrzany piasek, który nie zdążył się jeszcze oziębić, po tym niespodziewanym zniknięciu słońca. A powinno ono jeszcze kilka godzin nieustannie gościć na niebie. Westchnęłam, widząc jego sylwetkę w oddali. Siedział na ziemi, zapatrzony w morze, zdając sobie zapewne sprawę z mojej obecności. Ignorując ścisk w żołądku i przyspieszone bicie serca, nieprzerwanie kroczyłam przed siebie, grając „Odważną Sakurę”.

Może to prawda, że za często gram? Staram się wyglądać jak ktoś, kim nie jestem? Lecz czy bez tego potrafiłabym się odnaleźć, a moi znajomi nadal byliby przy mnie? Pytania bez odpowiedzi, czy to już nie robi się nużące?
Sheeiren Imai


2. Dziś przytulę cię tylko po to, by zaraz odejść

 Językiem brutalnie rozchylił jej wargi. Całował ją z dziką namiętnością, a jednocześnie czułością. Pieścił jej usta swoimi i nie zamierzał przestawać. Uśmiechnął się triumfalnie, gdy nastolatka zaczęła odwzajemniać pocałunek. Językiem przejechał po podniebieniu, co wywołało u niej cichy pomruk zadowolenia. Swoje dłonie zacisnął na jej talii, jeszcze mocniej przyciągając ją do siebie. Ich ciała stykały się, nie było pomiędzy nimi najmniejszej szparki. Dziewczyna jedną ręką masowała jego kark, a drugą wplotła w blond włosy. Zamruczał cicho, wyrażając tym swoją wdzięczność. Oderwał się od ust nieznajomej, aby zaczerpnąć powietrza. Na jej policzkach ukazały się dwa rumieńce, na widok których kąciki ust blondyna uniosły się leciutko w górę. Nie zamierzał tak łatwo odpuścić. Pochylił się nieznacznie i złożył delikatny pocałunek na szyi Hiszpanki.
 Finis


Rozdział IV

– Nie mogę powiedzieć, bym miał znaczną wiedzę na ten temat, ale rzeczywiście, zjawa pojawiająca się w zamku Sancerre do nieśmiałych nie należy – przyznał Jehan, upiwszy łyk wina, podłego oczywiście, jak zresztą wszystko w Adradzie. Miał co prawda zachomikowane własne zapasy, ale nie zamierzał się nimi dzielić, chyba że z własnym lustrzanym odbiciem. – Sam widziałem ją bez mała pół tuzina razy, jak zresztą każdy, kto odważył się kiedykolwiek spędzić noc w najstarszej baszcie zamku. To dość smutna historia – stwierdził ze wzruszeniem ramion, po czym powiódł wzrokiem po twarzach zebranych. Cóż, udawane zainteresowanie było lepsze niż źle maskowana obawa. Czy udawane jednak? Akurat Salme-Breze wydawał się wręcz spijać słowa z warg przełożonego, ale na niego zawsze należało brać poprawkę. Mons oczywiście rozpromienił się jak słoneczko, o ile istniały, rzecz jasna, jednookie i siwe słoneczka. To, że Mons czerpał nielichą satysfakcję z jego niedoli, Jehan mógł od biedy zrozumieć, ale czemu, u licha, miało służyć wywlekanie na światło dzienne tej starej historii?
Orszula


 "I fink U freeky and I like U a lot..."

Tworzą nowy styl i wnoszą świeży powiew do hip hopu, nie bójmy się tego powiedzieć, na wysokim poziomie. Co ciekawe, nie wstydzą się swojego pochodzenia. Mam na myśli to, że ich język w żaden sposób nie zmierza do imitowania amerykańskiej muzyki, do których chce się upodobnić tak wielu muzyków (najczęściej z mizernym skutkiem). 

Fascynuje mnie również ich image. Charyzmatyczna wokalistka- Yo-Landi zwraca uwagę nie tylko swoimi strojami, ale i fryzurą i spojrzeniem. Jeżeli pojawia się w teledysku, od razu przykuwa sobą uwagę. HOT! Należy też tu wspomnieć o ciągu dalszym nieprzeciętnego duetu (chociaż nie wiem czy jest on bardziej ciągiem dalszym, czy początkiem całości), a mianowicie o raperze o ksywie Ninja, który nie skąpi publiczności widoku swojego nagiego i wytatuowanego torsu. HOT!
Estera Neko


 Rozdział ósmy

Bogini zbliżała się, a z każdym jej krokiem, niewidzialna siła unosiła Gabriela po ścianie do góry. Czuł, jakby pętla zaciskała się na jego szyi, jednak nic nie mógł na to poradzić.

Gdy była już metr od niego, mogli spojrzeć sobie w oczy. Gabriel widział ją jak przez mgłę, ponieważ do oczu napłynęły mu łzy. Z trudem łapał oddech, coś naciskało mu na klatkę piersiową, jakby chciało wydusić z niego ostatnie tchnienie.

- Jakieś ostatnie słowa? – spytała bogini, wyciągając dłoń w stronę łowcy. Jednym ze swych długich palców przejechała po jego policzku. Gabriel próbował cofnąć głowę.

- Dwa: pierdol się – warknęła Liliana, stając za Lusse. Bogini momentalnie odwróciła się, tym samym opuszczając Gabriela. Było już jednak za późno- Liliana wbiła ostrze w sam środek klatki piersiowej potwora.
Misery


 into dust, n #20

Zła rozciera palcem wilgotniejący eye-liner. Za późno na głupie dramaty. Wsuwa dłoń do torebki i wyciąga korektor w pudrze. Otwiera pudełko. Pięknie. Jak tak dalej pójdzie, skończy się przed północą. Odrzuca włosy. Ładna pamiątka. Dość rozległa, podchodząca krwią, w żywym odcieniu fioletu przełamanego sinym niebieskim. To co ją przykrywało, zdążyło rozpłynąć się pod wpływem przejmującego gorąca panującego w pomieszczeniu. Przykłada puszek do obojczyka. Zaciska zęby. Tuszując jeden znajduje kolejny. Opuszcza cienkie ramiączko sukienki. Nie zważając na ból, mocno rozciera maź. Jest i trzeci. Tym razem na ramieniu. Zamazuje i ten. Nie zamierza prezentować otoczeniu żywej mapy własnych zawirowań towarzyskich.
Ulotna


Rozdział II

Chwyciła swoje rzeczy i ruszyła z nim w stronę siedziby firmy. Gdy tylko znaleźli się na zewnątrz usłyszała:
- Co ty najlepszego wyprawiasz?! Wiesz jak to się mogło skończyć?!
 Feya


Kambodża (1)

Scarlett poznała Reinharta Valtaire’a Chesterfielda na bankiecie w Londynie, jakieś trzy lata po tym, jak w ogóle zaczęto ją zapraszać na takie wydarzenia. Był on uosobieniem tego, o czym zazwyczaj myślała, mówiąc o wciśniętych w surduty wanna be japiszonach, młody, przystojny i koszmarnie bogaty, a co więcej, bogaty w sposób jakby naturalny, gdyż jego przodkowe spali na pieniądzach już wtedy, gdy przodkowie Scarlett żyli za głodową pensję nauczycieli i guwernantów.
Sowiecki szpig


Epilog

Draco Malfoy przeciska się przez tłum, prowadząc za rękę jedenastoletniego chłopca. Jasne włosy dziecka są zaczesane do tyłu, mały nosek dumnie wznosi się ku górze, a wąskie usta drżą ze zdenerwowania. Po drugiej stronie latorośli idzie wysoka kobieta o ostrych rysach twarzy, pełnych, karmazynowych ustach i długich, blond włosach spływających na ramiona. Mężczyzna patrzy na swoją żonę i syna. Szeroki uśmiech rozciąga się pod niedawno zapuszczonym wąsem.
 Rozdział III: Poznanie cz. 4

W rogu na z wyglądu miękkim łożu zwijał się w napływach siły rozsadzającej wnętrze blond włosy Corey o drobnej posturze. Oczy chłopca zaciśnięte do granic możliwości zmarszczyły się wokół pobrużdżone napięciem, a jego sylwetka wydawała się karykaturalnym obrazem abstrakcyjnej sztuki. Rozdęta klatka piersiowa wypchała żebra prześwitujące przez rozciągniętą nadmiernie skórę, jak gdyby jakiś twór nie potrafił pomieścić się wewnątrz. Dłonie powyginane boleśnie zatrzymały się w pół formie między ludzką kończyną a zwierzęcą łapą i nogi podobnie nie transformowały się do końca, ukazując prześwity mięśni i kości gotowych do przemiany, lecz zagubionych w sygnałach organizmu. 
Mężczyzna podszedł do miejsca jęków dziecka i porykiwań duszy - dwóch istot podobnie cierpiących. Jednej rozpychanej od środka, drugiej zgniatanej przez ściany organizmu gospodarza.
Gnijące Jasnowłose Dziewczę


 Rozdział 3: Drogi Pamiętniczku! (Nie) zwykłe dni.

- Nie powinna być tam z nią? - zapytałam w myślach.
Przecież to logiczne, że jeżeli ktoś lezy w szpitalu to się przy nim czuwa. Gdyby Antoni tam trafił, ja bym chyba nie wychodziła z jego pokoju. Trzeba być przy swojej rodzinie zawsze i wszedzie. Nie rozumiałam wtedy tej kobiety. Bo zamiast czuwać nad swoja córka ona przyszła do kościoła. Dlaczego?
- Ojcze. Ja wiem, że moja córka zgrzeszyła. Wiem, że i ja nie byłam prawna wobec ciebie. Jednak wiem, żeś jest łaskawy. Więc proszę cię daj żyć mej córce. Nie zabieraj jej przede mną. Ona... Julka ma tak wiele marzeń... Boże błagam. Ojcze nas któryś jest w niebie... - usłyszałam myśli kobiety. 
Byłam pewna, ze to Slender mi je podesłał. Nawet, ze było to w myslach, mogłam odczuć jej smutek. dobrze słyszałam jakby jej głos. Był tak strasznie przepełniony smutkiem i żalem. Uśmiech zszedł mi wtedy z twarzy, a ja sama czułam pustkę. Ta kobieta mnie zadziwiła. Ona naprawdę wierzyła w tego Boga. Wierzyła, ze jest on panem życia i śmierci, i błagała go. Wiedziała, ze w szpitalu nic nie zdziała, więc przyszła tutaj. Przyszła do kościoła by modlić sie za swą córkę i przeprosić za swe grzechy. 
 Neko Fuyu


Rozdział IV

- Emm, hemmm. Przepraszam, że się zachowałem – przerwał blondyn, trzymając partnerkę za rękę – jestem Minato, a to jest Kushina.

- Umiem się przedstawić, dattebayo! – wrzasnęła na niego, grożąc palcem. Z mojego gardła wydobył się cichy śmiech i nawet Rinie udzieliło się trochę mojej radości – jestem Uzumaki Kushina!

- To już wiemy – odparła siostra, której dobry humory zdążył się już ulotnić.

- O Boże, wy jesteście identyczne, identyczne! Widziałeś Minato? Widziałeś? – pokazywała na nas, to na jedną, to na drugą. Przypominała mi skaczącą dla przekąsek małpę w cyrku, o której jako dziecko czytałam sobie do snu. Moje wyobrażenia właśnie odnalazły swoje odniesienie w rzeczywistości. Zawsze chciałam zobaczyć, jak jeździ na takim małym, dwukołowym rowerku…

- Tak, kochanie – Minato ponownie się uśmiechnął i podrapał się zakłopotany po karku. Ruda umilkła i patrzyła na nas z zaciekawieniem.

- To jak się nazywacie? Zapomniałam już – westchnęła i lekko uderzyła się wewnętrzną stroną dłoni w czoło. Dziwnie ci shinobi z Liścia, dziwni.
Sheeiren Imai



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Agata dla WioskaSzablonów | Technologia blogger.