8 września 2012

Nowe rozdziały

Rozdział IV
- Milczeć! - krzyknął ze złością jeden z handlarzy niewolników. - Chyba że któryś chce dostać jakąś ciężką robotę!
- I tak będą pracować – zauważył inny.
- Ale to dopiero przy postoju.
- Wszyscy?
- Tak, poza tą dziewuchą.
- A, no tak. Przecież jest jeszcze ona. - Głos zaśmiał się, a Yashima zmarszczyła brwi, wiedząc, że właśnie mówią o niej. Już nie podobały jej się ich plany.
- To może być ciekawe – odezwał się ktoś. Blondynka szybko zauważyła, że liczba rozmówców nagle zwiększa się, jakby błahy temat rozniósł się wśród bandziorów i wzbudził nadmierne zainteresowanie.
- Dawno nie miałem do czynienia z żadną kobietą – zauważył któryś z handlarzy.
Valtterd posłał Yashimie ostrzegawcze spojrzenie, jakby wiedział, co zaraz zrobi. Ta jednak skinęła tylko głową i mimo że miała wielką ochotę zaripostować mężczyznom, szła dalej w milczeniu, jednak teraz wyraz twarzy stał się nieprzenikniony.
- Oj, dzisiaj będzie bardzo, bardzo, ale to bardzo ciekawie – odezwał się jeden z głosów i kilku mężczyzn parsknęło głośnym śmiechem.
- Będziemy się bawić, w końcu nam też coś należy się od życia – stwierdził któryś bandzior. - A nie tylko ta praca i praca.
Autor: Khaari Virta


Rozdział 5
Trelawney jakby przez chwile przestała zwracać na nią uwagę i nachyliła się nade mną tak, że mogłam spojrzeć w jej powiększone przez szkła oczy.

- Nie martw się – zaczęła – prawda niedługo wyjdzie na jaw, a ty nie będziesz musiała wybierać pomiędzy jednym, a drugim – po czym odeszła.

Marylin chyba nie wytrzymała i każdy w klasie mógł usłyszeć jej zduszony śmiech.
Autor: Lonelis


- Dlaczego sądzisz, że w ogóle wiem coś na ten temat. Mam Ci przypomnieć, że żyłam w tym buszu odcięta od świata. - starałam się mówić najspokojniej i najbardziej obojętnym głosem.
- Po prostu... – zmarszczył brwi jakby nad czymś zastanawiał – przypomniał mi się opis tej dziewczyny co napadła na tą szkołę i wydawało mi się...
- Że to byłam ja?
- Nie. Nie wiem. - podrapał się po karku, wyglądał na sfrustrowanego – Po prostu zastanawiam się czy właśnie nie spaceruję sobie…
- Z morderczynią stulecia? - spojrzałam na niego stanowczo, a w jego spojrzeniu również dostrzegłam powagę – Charlie, wyjaśnijmy coś sobie. I bez tego bym nią była.[...]
Autor: Tusia

Rozdział 3: Elf imieniem Derathel
-Dajcie spokój chłopaki! Nie znacie się na żartach?-zaśmiał się więzień, opierając się o kraty, wyciągając dłonie przez pręty. Mężczyźni mieli kwaśne, rozeźlone miny, jeden z nich wyciągnął miecz i uderzył w metal, prawie raniąc przy tym Bosmera. Obrzucili go wściekłym spojrzeniem i wyszli równie szybko, jak weszli.
Chłopak wyłożył się na podłodze, opierając się o brzeg łóżka, i roześmiał się głośno. Miał długie szpiczaste uszy, wystające z przydługich, brązowych, rozwianych włosów, i szeroką szczękę. Zwykły przedstawiciel Leśnych Elfów.
-Oh. Widzę, że nowa twarzyczka zawitała do naszego więzienia.-mruknął zbliżając się lekko do krat.
Autor: Aya Dyonth


Rozdział drugi
- Idzie burza - Adam odwrócił się od kumpla. - Nadal chcesz ją tu zostawić?
Janek złożył ręce na piersi.
- No, dobra. Nawet, jeśli ją zabierzemy, to gdzie? Na pogotowie? Może od razu na komendę? O, patrzcie, to dziewczyna, którą potrąciliśmy. Kolega nie ma prawka, a i jeszcze nie dawno piliśmy po szampanie. To im powiesz?
- Słuchaj, nie chcę, żeby nas wsadzili do poprawczaka, może nawet do pudła. Nie chcę tego tak samo jak ty, rozumiesz? Ale zostawienie jej tu, nieprzytomnej, przy drodze i jeszcze w momencie, kiedy burza zaraz tu będzie, jest nieludzkie.
- Dobra, umówmy się, że już ją zawieźliśmy do domu. Co jej powiesz kiedy się obudzi? A co najważniejsze, co powiesz jej rodzinie kiedy się NIE obudzi?
Przeraźliwy grzmot huknął nad ich głowami. Adam spojrzał w czarne chmury, a potem na przyjaciela.
- Bierz ją za nogi.
Autor: yma2luv

Rozdział 4 - Nieoczekiwani goście 
Starła się poukładać w głowie wszystkie myśli. Nie mogła pozbyć się wrażenia, że coś jest nie tak. I nie chodziło nawet o kruka. Wydawało się, że wszystko, co się wokół niej dzieje, jest w porządku, ale podświadomie przeczuwała, że są to tylko pozory zwyczajności. Prawie zasypiała, gdy usłyszała z oddali krakanie.
Natychmiast otworzyła oczy i usiadła na łóżku. Podeszła do radia, by je ściszyć i wyjrzała przez okno. Rozejrzała się, ale nigdzie nie dostrzegła czarnego ptaszyska. Wariuję, zadrżała na myśl o tym i odeszła bezradnie od okna. Właśnie miała zamiar ponownie włączyć radio, gdy znów usłyszała krakanie. Najdziwniejsze było to, że dochodziło z sąsiedniego pokoju. Pokój Piotrka! On chyba nie...bała się dokończyć myśl.
Autor: Aura

1 komentarz:

© Agata dla WioskaSzablonów | Technologia blogger.