2 września 2012

#39-43


Lombard street to jedna z ulic San Francisco, na której w pewnym ciemnym zaułku znajduje się miejsce pewnych spotkań. Nieliczni o nich wiedzą, niewielu chciałoby w ogóle o tym wiedzieć.
Evelyn Verriar zagrała w grę. Zwykła ciekawość zaczęła stopniowo zamieniać się w niebezpieczną fascynację. Szaleństwo? Nawet nie wiesz, kiedy się zaczyna...
Autor: Legilimencja
Kategoria: Thriller

Czytelnicy:
Widzę, że jesteś w swoim żywiole, czuć to w treści tego prologu:) Zapowiada się naprawdę ciekawie. Był pewien okres w moim życiu, kiedy czytałam sporo o Alcatraz i to ciekawe doświadczenie znowu do tego wrócić. Jak się spodziewam, miło będzie mi się czytało Twoje nowe opowiadanie, tak więc życzę dużo weny^^
~ Abigail, Prolog

rozdział bardzo mi się podobał. szkoda, że był utrzymany w tak przygnębiającej atmosferze choć inaczej go sobie nie wyobrażam.
nie łatwo jest się oswoić ze stratą kogoś tak bliskiego więc nie dziwię się Evelyn. mam nadzieję, ze stanie na nogi jak najszybciej.
bardzo fajnie kreujesz postać Butterfleye aż mnie ciekawość zżera kim on tak naprawdę jest...
~ Elfaba, Rozdział 8

Napisanie komentarza pod Twoim opowiadaniem zawsze jest dla mnie wielkim wyzwaniem. Cokolwiek nie wymyślę wydaje się być płytkie i nie wystarczająco dobre. Chyba nigdy nie uda mi się napisać czegoś, co odda moje uczucia.
Nadrabiając dziś zaległości naprawdę czułam się tak, jakbym czytała dobrą książkę. Miałam parę rzeczy do zrobienia, ale ciągle powtarzałam sobie „przeczytam jeszcze tylko ten następny rozdział i resztę zostawię na później”. I tak po każdym kolejnym. O ile dobrze pamiętam, już nie raz pisałam, że Cię podziwiam, i chyba będę to powtarzać pod każdym komentarzem. Stworzyłaś coś intrygującego, naprawdę interesującego, oryginalnego. Masz świetne pomysły, tylko pozazdrościć. A postacie? Nawet jeśli ich czyny są kontrowersyjne, wydają się z jakiś względów uzasadnione (próbowałam to jakoś inaczej ująć, ale za każdym razem wychodziło bez sensu, więc niech już zostanie tak). A bohaterowie wydają się cholernie realni, z całą tą gamą przeżyć, które są ich udziałem. Naprawdę, jesteś mistrzem :)
~ Iss, Rozdział 16




"Jestem Ciemnością, zabijam z zimną krwią, torturuję gdy trzeba. Mówią, Zło Wcielone i nie wiedzą jak blisko są prawdy. Nadciąga nowy Porządek, Śmierć szepcze mi do ucha - wojna, lecz czy można wierzyć oszustowi?"
Główna bohaterka zostaje wrzucona na głęboką wodę, lecz jak tu odnaleźć się i przeżyć wśród najpotężniejszych istot we wszystkich Królestwach? Przyjaciel może okazać się wrogiem, a przeciwnik sprzymierzeńcem.
Autor: Lady Call
Kategoria: Fantastyka               

Czytelnicy:
Witam!
Napotkałam się na Twój blog przypadkiem. Przeczytałam Część Pierwszą i zainteresowałaś mnie! Jeśli wszystko wymyślasz sama to bardzo, bardzo podziwiam.
Bardzo długo piszesz, trochę mi zajęło zanim to przeczytałam, ale BARDZO MI SIĘ PODOBA.
Zabiorę się za następne rozdziały.
~ Arwena, Księga I, Na rozkaz Ciemności (część I)

Wpadłam, przeczytałam i śmiało mogę powiedzieć, że jestem zachwycona. Rozdział jest niesamowity!
Z resztą sam pomysł na opowiadanie także.
Ciemność, Śmierć, Łowcy uwielbiam tą tematykę ;) Daje duże pole do popisu, które ty w pełni wykorzystujesz.
~ Monia, Księga II, Tanic z Ciemnością (rozdział I)

Śmiało mogę napisać, że ten rozdział jest najlepszy i zarazem inny. Nie wiem dlaczego. Może dzięki temu, że całość pisana była z humorem. Ta historia jest świetna. Nie wiem dlaczego, ale najbardziej spodobał mi się fragment:
"Opierałaś się twierdząc, że twoim honorem będzie polec w tej bohaterskiej walce."
Przez cały czas uśmiechałam się jak idiotka do laptopa i co jakiś czas wybuchałam śmiechem. Nawet moja siostra zaniepokoiła się moim zachowaniem. Szkoda mi tylko Belphegora. Ciekawe czy Irae go odwiedzi. Już wyobrażam sobie jego reakcje:) Musze przyznać, że historyjka wymyślona przez Irae jest świetna. Czekam na kolejny rozdział.
~ Alicja, Księga II, Taniec z Ciemnością (rozdział VII)



Opowiem ci dziś bajkę. Bajkę niezwykłą. Bajkę pełną tajemnic i magii… Nie będzie tu jednak złej macochy i księżniczki zaklętej w wieży. Nie będzie księcia na białym rumaku i jego dzielnego giermka, towarzyszącego mu na każdym kroku. Nie będzie też smoków pożerających małe dziewczynki i trójgłowych potworów straszących dzieci…
Nie będzie księżniczki? Ani księcia? I smoków też nie będzie? To, co będzie?
Ależ będzie księżniczka! Piękna i delikatna jak pąki róży. Tylko bez wieży… Książe też się pojawi i może jakiś potwór nawet…
Nic już nie rozumiem.
Nie musisz wszystkiego rozumieć. Usiądź wygodnie i słuchaj uważnie, bo będzie tu trochę magii i trochę miłości – jak w każdej porządnej opowieści…
Autor: Izulkowa
Kategoria: FanFiction (Harry Potter, Czasy Huncwotów)

Czytelnicy:
Połączenie Huncwotów i domówki jak najbardziej udane ;) To miła odmiana, bo do tej pory raczej występowali jedynie na imprezach urządzonych przez nich samych w Howgarcie.
Niesamowicie zazdorszczę Ci zdolności prowadzenia tak lekkiej i wiarygodnej narracji. Naprawdę, przez tak długą nieobecność moją i Twoją zdążyłam już zapomnieć, jak szybko i przyjemnie czyta się relacje/wspomnienia Suzie :D Mam nadzieję, że tym razem nie znikniesz na kolejnych kilka miesięcy i że już w najbliższych dniach uraczysz nas kolejnym rozdziałem :)
~ Megalomanka, Rozdział 4

W ogóle, to strasznie się cieszę, że wróciłaś jeszcze z jednego, nie pisaninowego powodu. Robisz śliczne szablony, no tak mi się, kurczaki podobają, że nie wiem i zastanawiałam się, czy mogłabym Cię wykorzystać... Sama nie radzę sobie całkiem z uporządkowaniem blogspota tak, żeby wyglądało to idealnie. A ja lubię mieć idealnie.
A teraz idę czytać ^^
(Harry'ego też oglądałam, a jakże. "Mój tata uważa, że eliksiry to bzdury. Jedyny, jaki uznaje, to jeden głębszy na koniec dnia" <3)
Znikasz się i pojawiasz, to racja. Szkoda tylko, że znikasz na tak długo, zostawiając czytelnika z tak niewielką próbką przygód Suzie. Piszesz bardzo lekko, tak młodzieżowo i to fajnie się czyta. Trochę potknięć jest, tak jakbyś dodawała to w pośpiechu, nie sprawdzając za bardzo.
A jedno, co mi się nie podobało to to, że tak naprawdę niewiele się w tym rozdziale wydarzyło. Ładne spostrzeżenia dotyczące Remusa, bliskości rodziny i przyjaciół, wątek tęsknoty za kimś takim dla samej Suzie, ale można by w to wpleść więcej akcji. A tu właściwie jeden przejazd, wsiadła do powozu... i koniec. I ja się zastanawiam, o czym to właściwie było.
Dobrze Cię rozumiem, też mam mnóstwo wątków wprzód zaplanowanych w najmniejszym szczególe... dalszych wątków. Ale tu odnoszę takie wrażenie - być może mylne - że lecisz do nich na złamanie karku, zapychając dziury wątkowe takimi właśnie rozdziałami. Nie znam Twojego zamysłu autorskiego, poznam w trakcie czytania, jednak mam po pierwsze niedosyt, o którym już mówiłam, a po drugie - nieodparte wrażenie, że ten rozdział nic nie wniesie do dalszej fabuły. Lata rzeźbienia i walki z własnym, niewprawnym piórem nauczyły mnie, że żadne zdanie nie może być bez znaczenia. Uważaj na to! Szkoda by było zepsuć to opowiadanie, bo naprawdę je lubię. Twoje postacie mają w sobie takie coś, że postrzega się ich jak żyjące osoby.
Teraz mam parę uwag takich stricte technicznych. Nie wiem, jak dobrze mnie pamiętasz, więc na wszelki wypadek ubezpieczę się. Wszystkie zdania, które w jakiś sposób przetwarzałam, nie miały na celu "zmienianie Twojego konceptu" (ktoś mi kiedyś coś takiego zarzucił). Zmieniam je, żeby moja krytyka była krytyką, a nie pustym czepianiem się. Podaję przykładowe zdania, żebyś mogła zrozumieć mój sposób myślenia. Nie chcę zmieniać Twojego opowiadania, bo - cóż - jest Twoje. Nie umiem jednak chwalić, pomijając milczeniem to, co nie wydało mi się w porządku. Nie uważam się też za alfę i omegę w kwestii pisania, wskazuję tylko te błędy, które znam z autopsji. Też je popełniałam i ktoś mi je wskazał, i pomógł naprawić. Nie miej mi więc za złe.
~ highwaytohell, Rozdział 5



ONI. Z pozoru zwyczajni, młodzi czarodzieje. Zakuwający na lekcje, żyjący normalnie. Nie wiedzieli, jakie zadanie wyznaczy im los.
ONI. Szaleni, a może i trochę pogubieni w swoich problemach. Nie wiedzieli, że będzie ich jeszcze więcej.
ONI. Złączeni niezwykłą i silną relacją. Zawsze mieli siebie, ale nie wiedzieli na jak długo.
To o NICH jest ta historia. Magicznym roczniku 1960.
Autor: Pirania
Kategoria: FanFiction (Harry Potter, Czasy Huncwotów)

Czytelnicy:
Wchodzę i od razu patrzę na tematykę opowiadania. Ku mojej wielkiej radości - Huncwoci! Ostatnio coraz mniej ich w sieci, trudno natknąć się na dobre opowiadanie, a prolog dał mi nadzieję na małe cudo. Sama jestem autorką opowiadania o Huncwotach, więc z jeszcze większą ciekawością i zainteresowaniem pragnę się przekonać, jak wykreujesz ich świat.
Prolog jest świetny, tajemniczy i taki... smutny, prawdziwy. Piszesz łatwo i lekko, czyta się przyjemnie, naprawdę jestem zauroczona.
~ Dama Kier, Prolog

Wow. Muszę przyznać, że aż miałam dreszcze na plecach. A w którymś momencie, chyba tym mówiącym o pożegnaniu z bliską osobą, aż zacisnął mi się żołądek. Trzeba przyznać, że potrafisz trzymać w napięciu. I jestem spragniona kolejnego rozdziału. Dobrze, że pierwszy września już niedługo ;)
~ hope, Prolog

Doczekałam się pierwszego rozdziału! Chociaż w ogóle nie czuję, że to już wrzesień (chociaż pogoda za oknem próbuje mnie do tego przekonać). No, ale do rzeczy.
Podoba mi się, jak opisujesz relacje między Huncwotami, oraz Jamesem a Lily. Ruda zaczyna zdawać sobie sprawę, że Potter nie jest jej obojętny. Generalnie ten rozdział był w większej części taki pozytywny (no, poza tą kłótnią na linii Potter - Evans). Nie mogę się doczekać, co przyszykujesz w kolejnych rozdziałach.
Wyłapałam kilka błędów, ale widzę, że tu u góry ktoś już się tym zajął, więc pasuję :) Zawsze się jakiś wkradnie, to nieuniknione. Choćbyś pięćdziesiąt razy przeglądała.
Jeśli chodzi o czcionkę, to osobiście jestem zwolenniczką Georgii, ładnie wygląda graficznie i jest czytelna.
~ Dama Kier, Rozdział 1



Ludzie żyją w strachu przez cały czas, gdy Ten, Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać jest u władzy. Drżą, obawiając się na każdym kroku śmierci. Jocelyn Williams nie jest inna. Zdaje sobie sprawę z tego, że każdego dnia grozi jej śmiertelne niebezpieczeństwo ze strony zwolenników Ciemności. Jedyne oparcie odnajduje w starszym bracie Jamesie, ponieważ jej rodzice są aurorami, którzy walczą o ponowny spokój w świecie czarodziei. Jednak w życiu Jocelyn Williams zdarza się coś, co sprawia, że staje się zupełnie inną osobą. Postanawia się nie poddawać, lecz walczyć. Wspólnie z bratem przeprowadza się do nowego kraju i zmienia szkołę. Czy uda jej się przystosować do nowego otoczenia i wygrać z ciemnością czającą się za rogiem w pojedynkę? A może ktoś jej w tym pomoże? Ktoś, kto sprawia pozory złego, ale wcale taki nie jest?
Autor: Mademoiselle
Kategoria: Fan Fiction (Harry Potter, Czasy Trójcy)

Czytelnicy:
Witam ^^.
Uwielbiam opowiadania potterowskie, a w szczególności takie, w których występują autorskie postacie. A jeśli w dodatku opowiadanie dotyczy czasów "życia" Voldzia oraz występują aurorzy, to już w ogóle jestem zachwycona, gdyż uwielbiam mroczne klimaty w opowiadaniach.
Prolog króciutki, ale fajnie napisany i intrygujący, szczególnie zakończenie. Jak mogłaś urwać w takim momencie?
~ xxx, Prolog

Od samego początku, gdy pierwszy raz powiedziałaś mi o tym, że zamierzasz pisać coś nowego i to jeszcze o tematyce Potterowskiej, to strasznie się ucieszyłam! Bardzo lubię czytać opowiadania wychodzące spod Twojego pióra. Piszesz z taką lekkością, że aż chce się czytać dalej! :D
Co do treści, to nie wiem co powiedzieć, zeby nic nie zdradzić, bo coś mi wspominałaś o akcji ;) Ale czytając pierwsze słowa nie pomyślałabym, że końcówka mnie aż tak bardzo zaskoczy;) Oby Jamie wyszedł z tego cało i cokolwiek mu się stało/cokolwiek dziewczyna zobaczyła nie było takie złe, jak na pierwszy rzut oka ;)
~ Zminka, Prolog

Cóż, masz rację, ten rozdział niewiele wnosi, ale czasem - a zwłaszcza na początku - są potrzebne takie rozdziały, aby lepiej poznać bohaterów. Rozdział nie jest za długi (nienawidzę takich dwunastu stronicowych, jak nie dłuższych) ani nudny (czasem zdarzają się dwie strony opisu włosów bohaterki), czyli, jak dla mnie, w sam raz :D
~ Alavende, Rozdział 1

4 komentarze:

© Agata dla WioskaSzablonów | Technologia blogger.